Drukuj

Rozmowa z Januszem Rusockim, prezesem firmy WIP

Rozmowa z Januszem Rusockim, prezesem firmy WIP
Firma WIP z Aleksandrowa Kujawskiego to krajowy lider w produkcji preform do butelek PET. Od kilku lat spółka dynamicznie się rozwija, wprowadzając przy tym na rynek interesujące nowości. O aktualnym potencjale firmy, jej historii, planach na przyszłość oraz największych sukcesach rozmawiamy z jej prezesem Januszem Rusockim. - Wygrywamy z konkurencją innowacyjnością, nowoczesnością, obsługą odbiorcy. Mamy dział techniczny, który w razie kłopotów pomaga klientowi. To są nasze przewagi - mówi szef spółki WIP.

Proszę powiedzieć jakie były początki kierowanej przez Pana spółki?
Janusz Rusocki: - Firma wystartowała w 1993 r. Powstała z powodu braku opakowań dla firmy napojowej, które jestem również współwłaścicielem. Głównym celem, który przyświecał mi 15 lat temu było robienie butelek PET. Wtedy były one prawie nieznane.

Na początku by cała działalność mogła się w ogóle rozpocząć należało zacząć od skonstruowania wydmuchiwarki do produkcji butelek, która pracowałaby w systemie automatycznym. Warto wiedzieć, że w tym czasie takich maszyn w Europie Wschodniej w ogóle nie było. Ta skonstruowana w naszej firmie była pierwszą tego typu.

Już w 1993 r. zaczęliśmy te maszyny sprzedawać. Okazało się bowiem, że jest duże zapotrzebowanie. Zaczęliśmy je zatem produkować nie tylko dla swoich potrzeb, ale też dla coraz większej ilości klientów. I w ten sposób mogliśmy zarabiać pierwsze pieniądze, bo klienci na wydmuchiwarki znaleźli się dość szybko.

Janusz Rusocki, prezes firmy WIP
Janusz Rusocki prezes firmy WIP


Gdzie trafiały produkowane w WIPie maszyny?
Ich odbiorcami byli przede wszystkim klienci z byłego ZSRR, ale polscy tez się trafiali. Łącznie wyprodukowaliśmy 150 urządzeń, lecz w ciągu pierwszych czterech lat istnienia firmy tych maszyn było sto. Znaczna część jak wspomniałem poszła na eksport.

Trzeba powiedzieć, że postęp technologiczny w produkcji tych urządzeń jest niezwykle szybki. Kiedy zaczynaliśmy, to robione przez nas maszyny były w stanie wytworzyć w ciągu godziny 1,6 tys. butelek. Tymczasem w tej chwili na świcie standardem jest wydajność 18 tys. sztuk na godzinę, a są maszyny, które produkują w godzinę nawet powyżej 30 tys. butelek.

Im więcej przybywało w kraju maszyn do produkcji butelek PET, tym szybciej rosło zapotrzebowanie na preformy. Kupowaliśmy je zagranicą, co wiązało się z kosztami. Rozpoczęliśmy zatem własną produkcję preform. I trwa to do dzisiaj.
W 1994 r. kupiliśmy we Włoszech pierwsze nasze używane maszyny do produkcji preform. Ich wydajność to było początkowo 1,5 mln sztuk miesięcznie. Potem wzrosła ona do 3 mln, a dzisiaj wydajność jeśli chodzi o miesięczną produkcję preform w firmie WIP sięga już 90 mln. To niejako pokazuje drogę jaką przeszliśmy.

Z perspektywy czasu jak Pan ocenia początki? Były trudne?
Początki nie były zbyt stresujące, bo firma rozwijała się dość szybko. Działo się to z prozaicznego powodu. Na polskim rynku wszystkiego wówczas brakowało, więc to co było produkowane, sprzedawało się dość dobrze i za duże pieniądze. Maszyna zwracała się po trzech - czterech miesiącach.

Jednak początek lat 90. był okresem, w którym występowały problemy innego typu. Istniało wiele zakładów pracy chronionej, które z zasadami rynkowymi nie miały wiele wspólnego. Funkcjonowały też zagraniczne firmy typu joint venture, które miały różnego typu ulgi podatkowe. Nie było więc mowy o jakiejkolwiek uczciwej konkurencji.