https://www.plastech.pl/wiadomosci/jaka-przyszlosc-anwilu-komentarz-5184 · 15.09.2026

Jaka przyszłość Anwilu? - komentarz

2011-08-24
Jaka przyszłość Anwilu? - komentarz

Co dalej z Anwilem? To pytanie słychać coraz mocniej w kontekście przyglądania się temu, co od jakiegoś czasu dzieje się z włocławską spółką.

Przypomnijmy, że fakty są takie: produkujący nawozy i polichlorek winylu Anwil wchodzi w skład Orlenu. Płocki gigant firmy jednak nie potrzebuje. Koncern chce skupić się na działalności rafineryjnej i petrochemicznej. Nie zależy mu więc na tym, by zajmować się wszystkim, co przynosi zysk, więc nawozowy Anwil mu nie pasuje. Rok temu chciał już go sprzedać, ale nie znalazł chętnych. Nikt nie chciał wyłożyć blisko 2 mld zł.

Pod koniec lipca gruchnęła wieść, że do pomysłów sprzedażowych wrócono, tyle tylko, że tym razem w grę wchodzić ma sprzedaż firmy kawałek po kawałku. Pomysł Orlenu i Ministerstwa Skarbu obejmuje oddzielenie od siebie dwóch dotychczasowych filarów przedsiębiorstwa, czyli części nawozowej i tworzywowej oraz szukanie dla nich osobnych nabywców. Przy czym ta nawozowa ma być wyceniana nawet na ponad 2 mld zł.

Skąd ten optymizm w kwestii ceny za połowę firmy, skoro kilkanaście miesięcy temu nie zapłacono tyle za całość? Nie wiadomo.

Anwil

Mówi się wprawdzie o ogólnej hossie, która ogarnie światową branżę nawozów i wtedy kupno nawozów od Anwilu będzie złotym interesem. Tylko, że już rok temu kupno nawozów i na dokładkę jeszcze tworzyw miało być takim samym złotym interesem, a skończyło się fiaskiem.

I najgorsze jest to, że takich znaków zapytania jest więcej. A to rodzi obawy, że planowana wyprzedaż krok po kroku doprowadzi w efekcie do faktycznej likwidacji przedsiębiorstwa, które jeszcze kilka lat temu było typowane jako podmiot wokół którego chciano integrować całą rodzimą chemię. Szybko więc Anwil z przysłowiowego króla na szachownicy stał się pionkiem.

Żeby było jasne, wydaje się, że zmiana właściciela nie jest w omawianej kwestii zasadniczym problemem. Nie jest wielką tajemnicą, że wśród Anwilowej załogi nie brakuje osób, które chciałyby się wyrwać spod skrzydeł Orlenu, tym bardziej, że ostatnie lata raczej włocławskiej spółce nie służą, czego dowodem są choćby wyniki finansowe. W 2005 r. zysk netto wyniósł 130 mln zł, a potem w kolejnych latach odpowiednio: 188 mln zł; 210 mln zł, 167 mln zł, by wreszcie w 2009 r. osiągnąć poziom już tylko 65 mln zł, a w ubiegłym roku ledwie 46 mln zł.

Faworytem do nabycia części nawozowej mają być Azoty Tarnów, choć za pretendenta uchodzą też Zakłady Azotowe Puławy.

Teoretycznie Tarnów może mieć ciężej, bo zmuszony jest wydać ok. pół miliarda złotych na przejecie Polic, więc zwyczajnie może mu nie starczyć pieniędzy na kolejną akwizycję. Wielu w Anwilu nie podoba się też fakt, że przejmującym może zostać firma mająca mniejsze przychody. Te w przypadku Tarnowa wyniosły w poprzednim roku 1,54 mld zł, zaś w przypadku Anwilu 2,53 mld zł.

Osobną sprawą byłaby ewentualna zgoda UOKiK. Przejęcie po Policach kolejnych już aktywów nawozowych przez Tarnów mogłoby oznaczać dysproporcję na rynku na co UOKiK powinien już zwrócić uwagę. Tyle tylko, że małopolska spółka to oczko w głowie ministra skarbu Aleksandra Grada, który pochodzi właśnie z Tarnowa. Z drugiej jednak strony ponieważ to Tarnów stał się spółką konsolidującą polską chemię, to dalsza część tego procesu przebiegająca wokół małopolskiej firmy jest logiczna.

Jeśli chodzi natomiast o część tworzywową, to ona wraz z całą infrastrukturą miałaby zostać na razie w Orlenie, chociaż przedstawiciele koncernu przyznają, że i ta linia biznesowa byłaby docelowo na sprzedaż.

Oczywiście konkretów cały czas brakuje, co tylko potęguje niepewność wokół włocławskiej spółki. Wydaje się jednak, że ta niepewność jest działaniem planowanym i absolutnie nie wynika z chaosu. Po prostu zbyt wczesne ujawnienie wszelkich szczegółów nie jest w tej chwili przez decydentów pożądane.

A pytań jest wiele. Nikt do tej pory nie potrafił jasno określić, jaka będzie przyszłość firmy i jej rola w kontekście rozwoju całej polskiej chemii, co z pracownikami i przede wszystkim, dlaczego sprzedaż fragmentów spółki ma być korzystniejsza od sprzedaży jej całości. Nie wiadomo ponadto, jak długo i na jakich zasadach Orlen jest w stanie utrzymać obecną sytuację w Anwilu, skoro tak trudno o jej zmianę.

Trudno też wyobrazić sobie, by pozbawiony części nawozowej Anwil był w stanie skutecznie funkcjonować. Siłą rzeczy stałby się zamiejscowym zakładem Orlenu, a sama nazwa Anwil prędzej czy później zniknęła z rynku.

Doskonale widać, że projektowany scenariusz przypomina obraz, w którym wpierw wykręca się z samochodu parę kół i ją sprzedaje, a potem takim pojazdem próbuje dowieźć pasażerów do celu. Powstające w takiej scence wątpliwości podróżnych nie są chyba czymś nadzwyczajnym? A mniej więcej podobnie jest teraz w Anwilu i podobne jest zdziwienie tam pracujących.

Dodać przy tym koniecznie trzeba, że kontrolę nad PKN Orlen, właścicielem Anwilu, sprawuje Skarb Państwa, więc istnieją znacznie szersze aspekty, które powinny być brane pod uwagę w kontekście zmiany struktury właścicielskiej firmy niż tylko sama strategia, w której na taki kształt włocławskiej spółki nie ma zapotrzebowania.

W tej chwili bowiem trudno oprzeć się wrażeniu, że dla Anwilu nie przygotowano żadnej samodzielnej roli w przedstawieniu zmieniającym kształt polskiego rynku chemii oraz robi się wszystko, by go jak najszybciej sprzedać. Nie da rady sprzedać? No to trzeba zdezintegrować lub inaczej mówiąc osłabić i ewentualnie dopiero wtedy sprzedać.


Czytaj więcej:
Analiza 508
Rynek 1398

Producent nawozów azotowych (Anvistar - saletra amonowa, Canvil Mg, Canvil S), polichlorku winylu (Polanvil), granulatów i mieszanek (Creovil) oraz wodorotlenku sodu (ług sodowy)

Polska