https://www.plastech.pl/wiadomosci/podsumowanie-2009-r-w-tworzywach-nie-taki-kryzys-straszny-3272 · 15.09.2026

Podsumowanie 2009 r. w tworzywach: nie taki kryzys straszny

2010-01-08
Podsumowanie 2009 r. w tworzywach: nie taki kryzys straszny

Rok 2009 dla firm operujących w sektorze tworzyw sztucznych był trudny, ale okazał się w istocie o wiele lepszy niż malowały go prognozy czynione na jego początku. Kryzys branży co prawda nie ominął, ale też jej nie powalił. Prognozy na 2010 r. są optymistyczne, tak wynika zarówno z opinii dystrybutorów tworzyw jak i sprzedawców maszyn do przetwórstwa tworzyw.

Rok 2009 miał być dla polskiej gospodarki i tworzących ją firm trudny. I był. Z opublikowanego właśnie raportu firmy Coface dotyczącego upadłości polskich firm w 2009 r. wynika, że w minionych 12 miesiącach sądy orzekły upadłość 691 podmiotów gospodarczych. To aż o 68 proc. więcej niż przed rokiem, choć trzeba pamiętać, że rok 2008 był dla rodzimej gospodarki wyjątkowy.

W pierwszej połowie roku wyhamowały dość znacznie przemysł motoryzacyjny oraz budowlany, będące jednymi z najbardziej powiązanych z branżą tworzywową. Odnotowano wyraźny spadek zamówień na produkcję samochodów, który mocno przełożył się na spadek zamówień części i elementów m.in. z tworzyw sztucznych. Obniżenie popytu na tworzywa sztuczne miało z kolei wpływ na wielki spadek ich cen, w niektórych przypadkach nawet o 50 proc. Spadki zaczęły się jeszcze pod koniec 2008 r. i były kontynuowane na samym początku 2009 r. W ciągu roku wprawdzie ceny tworzyw poszybowały w górę, ale do poziomu sprzed kryzysu jeszcze im brakuje.

Mimo tego sprzedawcy nie narzekają. - Z naszej perspektywy był to naprawdę dobry rok. Udało nam się osiągnąć wzrost sprzedaży na poziomie ponad 10 procent - ocenia Piotr Kwiecień, szef SABIC Poland. - Chociaż wiele osób mówiło o kryzysie, to nieskromnie przyznam, że ja go nie dostrzegłem. Przede wszystkim nie zauważyłem jakiegokolwiek spadku na rynku poliolefin. Ani nie zmalało zapotrzebowanie na polipropylen i polietylen, ani też co szczególnie istotne nie było załamania jeśli chodzi o płatności ze strony naszych kontrahentów. To pokazuje, że sytuacja w branży jest dość zdrowa.

Jednocześnie szef SABIC Poland odważnie przyznaje, że w tym roku spółka ma zamiar wykorzystać potencjał swojej nowej fabryki w Wielkiej Brytanii. - Produkty tam powstające będą intensywnie kierowane na nasz krajowy rynek, więc uruchomienie tego zakładu wpłynie na sytuację w Polsce. Przede wszystkim chcemy znacznie zwiększyć swoją obecność jeśli chodzi o sprzedaż polietylenu niskiej gęstości - dodaje Piotr Kwiecień.

- W tej chwili pracujemy na sto procent naszych możliwości, mamy kolejki jeśli chodzi o odbiorców, więc wielkość naszej produkcji się nie zmieniła - komentuje Maciej Sioda z firmy SK Eurochem, jedynego po faktycznym tegorocznym upadku Elany z Torunia, producenta granulatu PET w Polsce. - Dla rynku granulatu PET miniony rok był lepszy niż 2008, który dał się nam mocno we znaki. Był przede wszystkim okazją do nadrobienia strat, które powstały w 2008 r. W dużej mierze się to udało, choć jeszcze pewne niedobory istnieją. Spodziewam się, że 2010 r. będzie mógł być lepszy, bo poprzednie dwa poprzednie lata wiązały się w tym sektorze choćby z zatrzymywaniem niektórych europejskich instalacji. Teraz najbardziej życzę sobie stabilizacji i unormowania sytuacji. Ogólnie powinno być dobrze.

Jednak mimo optymizmu nie zabrakło dużych firm, które skończyły rok z wynikami znacznie gorszymi niż te osiągnięte w 2008 r. Dla przykładu, jak wynika z prezentowanych przez siebie danych, węgierski koncern TVK działający także w naszym kraju, w 2008 r. mógł się pochwalić sprzedażą eksportową swoich produktów: olefin, PP, LDPE i HDPE na poziomie 157 mln forintów z czego 15 proc. sprzedaży eksportowej przypadało na rynek polski. W pierwszych trzech kwartałach 2009 r. sprzedaż spadła natomiast do 91 mln forintów, choć udział polskiego rynku wzrósł do 16 proc. (1 forint to 0,0053 dolara).

Podsumowanie 2009 r. w tworzywach: nie taki kryzys straszny

Gorsze wyniki niż rok temu zanotowały też Azoty Tarnów, producent tworzyw konstrukcyjnych (poliamidów, polioksymetylenu, kompoundów), kaprolaktamu oraz tworzyw poliacetalowych (POM).

Tutaj związane było to wyraźnie z sytuacją na rynkach światowych. Przez większość roku na europejskim rynku mieliśmy bowiem do czynienia z ograniczeniem zapotrzebowania na kaprolaktam, a europejskie i światowe wytwórnie pracowały ledwie na ok. 70 proc. swoich możliwości. Tylko w pierwszym kwartale 2009 r. Azoty Tarnów zrealizowały sprzedaż kaprolaktamu mniejszą o 24 proc. niż w roku 2008. Tworzywa też sprzedawały się słabiej. Przez całe niemal 12 miesięcy utrzymywał się niski popyt na poliamid 6, zwłaszcza w branży motoryzacyjnej. Ogólnie przychody Azotów w pierwszym półroczu 2009 r. były niższe w porównaniu do analogicznego okresu ubiegłego roku o 6,1 proc., choć ten wynik w dużej mierze ratowały znakomite osiągnięcia w niedominującej sferze działalności firmy, czyli na rynku nawozów saletrzanych. Dużym plusem Azotów było wiele poczynionych inwestycji.

Z kryzysem dość szybko zapoznali się producenci maszyn do przetwórstwa tworzyw. W zasadzie cały rok 2009 upływał pod znakiem informacji o wstrzymywaniu produkcji u poszczególnych producentów choćby wtryskarek, choć trzeba przyznać, że wielu z nich wprowadziło nowe urządzenia, choćby Battenfeld. W Polsce na dobre zadomowiły się też wtryskarki w pełni kompaktowe i elektryczne wtryskarki Engel E-max. - Kryzys rzeczywiście był problemem zwłaszcza w pierwszych trzech miesiącach 2009 r. - przyznaje Jan Krzysztof Muehsam, szef firmy Muehsam, sprzedającej maszyny szwajcarskiego Netstala. - Dla nas był to bardzo trudny okres. Jednak na szczęście już w kwietniu i maju nastąpiło odczuwalne wyjście z dołka, sprzedaż ruszyła. Myślę, że wciąż branża ma przed sobą dobrą przyszłość.

Podobnego zdania jest Janusz Andrzejak z Engel Polska. - To był rok dużych wahań. Jego początek był bardzo słaby, w połowie roku przyszło ożywienie, końcówka była już bardzo udana, więc mam nadzieję, że trend ostatnich miesięcy będzie kontynuowany. Jeśli chodzi o pierwsze miesiące to zauważyliśmy w Polsce wyraźne zahamowanie wszelkich inwestycji w maszyny. Trudno było o jakiekolwiek zakupy wtryskarek, co było o tyle dziwne, że przecież cały czas firmy otrzymywały dotacje unijne, więc te pieniądze na zakupy powinny być. Na szczęście rynek się wygrzebał z dołka i powoli wszystko wraca do zadawalającego stanu. Są nowe zamówienia, mamy już portfel zamówień na najbliższe miesiące, więc wydaje się, że z optymizmem można patrzeć na to co przyniesie 2010 r. Zresztą oznaką poprawy jest też fakt, że od 1 grudnia nasza fabryka w Austrii znów zaczęła pracować na pełnych obrotach.

Podsumowanie 2009 r. w tworzywach

Gorzej jest w Arburgu. Nie dość, że koncern w 2009 r. sprzedał połowę mniej nowych wtryskarek niż w 2008 r. to jeszcze, to jeszcze w bieżącym roku nie przywróci pełnych mocy produkcyjnych w swoich fabrykach.

Co ciekawe większych problemów nie mieli mali sprzedawcy maszyn. - Ci klienci, którym w ubiegłym roku dostarczaliśmy wtryskarki powtarzali, że oni takiego kryzysu jaki był wieszczony w styczniu 2009 r. życzyliby sobie zawsze. To chyba coś mówi o poprzednim roku? – pyta z zadowoleniem Janusz Baran z firmy API, która oferuje japońskie wtryskarki Toyo - Hitachi. - Wyniki, które osiągnęliśmy były powyżej naszych oczekiwań. Teraz chcemy bardzo poważnie zaistnieć na rynku wtryskarek elektrycznych. Oceniamy, że ten rynek będzie się w Polsce bardzo szybko rozwijał w perspektywie następnych dwóch - trzech lat i mamy ofertę, która pozwoli nam na nim zaistnieć. To nasz główny cel na najbliższy rok.

Optymistą jest też Jacek Dobrzyński, właściciel firmy Plast Line z Wrocławia, oferującej urządzenia peryferyjne m.in. niemieckiego Motana. - To był w mojej ocenie całkiem udany rok, zarówno dla firmy Plast Line, jak i dla całej branży. Kryzys gospodarczy w żaden sposób nas nie dotknął. Jest to w dużej mierze zasługa osiągnięć wypracowanych jeszcze w 2008 roku. Wtedy to bowiem udało nam się nawiązać szereg znajomości biznesowych, owocujących podpisaniem wielu intratnych kontraktów. Było to wiano, które wnieśliśmy w miniony rok - opowiada Jacek Dobrzyński. - Sądzę jednak, że gdybyśmy nie mieli za sobą tej solidnej podstawy w postaci osiągnięć roku 2008, wówczas być może nie byłoby nam tak łatwo suchą nogą przejść przez ubiegły rok.

Jego zdaniem prognozy na rok 2010 wskazują kierunek wzrostów produkcyjnych i inwestycyjnych, co z kolei powinno się przełożyć na realizację nowych zamówień i kontraktów. - Mówiąc bardziej obrazowo, nie jest tak, że widzę światełko w tunelu myśląc o rozpoczętym dopiero roku - z perspektywy firmy, którą kieruję nie jest to światełko lecz duży halogen - kwituje szef Plast Line’u.

Paradoksalnie kryzys w branży najbardziej objawił się podczas największego krajowego wydarzenia dla branży tworzyw sztucznych, czyli w maju na targach Plastpol w Kielcach. Przede wszystkim zjawiło się na nich mniej wystawców niż rok wcześniej. Zabrakło kilku bardzo dużych firm. Wśród największych nieobecnych byli m.in. BASF, Brenntag, SABIC, Arkema, Ashland, Ticona.

Wprawdzie większość z nich deklarowała, że nieobecność na Plastpolu nie ma związku z kryzysem, ale prawda jest też taka, że w obliczu najbardziej hiobowych, a jak się potem okazało przesadzonych wieści o przyszłości polskiej gospodarki, większość firm oszczędności rozpoczynała od redukcji działań marketingowych.

- Kryzys nie omija oczywiście całego rynku polskiego, więc i my musimy być przygotowani na to by mu stawić czoła - mówił w Kielcach w rozmowie z naszym wortalem Krzysztof Frankiewicz, dyrektor Piovan Polska, choć sam na Plastpol przybył. - W pewnym stopniu go odczuwamy, ale nie jest on na tyle wielki byśmy mogli rozmawiać o jakimkolwiek załamaniu sprzedaży i obrotów. Tak źle w Polsce nie jest, nasz rynek co wszyscy zgodnie podkreślają nie przeżywa jakichś potężnych problemów. Piovan Polska na pewno ma się dobrze. Mamy bardzo wielu klientów, którzy udanie prosperują, a ich obroty w porównaniu z poprzednim rokiem jeszcze wzrosły. W Polsce są firmy, którzy działają z dużym rozmachem, rozbudowują fabryki, więc tym samym potrzebują nowych urządzeń.

Zresztą przykład wymienionego i nieobecnego w Kielcach Brenntaga jest znamienny. Początkowa obawa o przyszłość i nieufność na początku roku, a potem głęboki oddech na końcu.

- Pierwszy kwartał upłynął nam na pełnym napięcia oczekiwaniu na rozwój wydarzeń – opowiadają przedstawiciele Brenntag Polska. - Jednak już wiosną widać było, że wyniki ekonomiczne po niewielkich spadkach w pierwszych miesiącach roku wracają do poziomów założonych w budżecie sprzedaży i w wewnętrznych prognozach. Dziś bezpiecznym wydaje się stwierdzenie, że rok 2009 był dla nas kolejnym w długiej serii rokiem wzrostów. Dobre wyniki zawdzięczamy m.in. wyważonej reakcji naszych klientów na przedwcześnie chyba przepowiedziany Polsce kryzys.

Tym samym szefostwo Brenntag Polska, który należy do grona jednego z dwóch autoryzowanych dystrybutorów Basell Orlen Polyolefins - głównego w Polsce kreatora rynku tworzyw sztucznych - przyznaje, że nie taki kryzys straszny jak go malowano.

Warto tu wspomnieć o płockim koncernie. Jeden z dwóch udziałowiec BOP, czyli Lyondel Basell Industries, przez cały 2009 r. zmagał się z widmem bankructwa i ostatecznie tej groźby jeszcze od siebie nie odsunął. - Basell Orlen Polyolefins jest spółką joint venture i kwestie związane z Lyondel Basell Industries nie mają bezpośredniego wpływu na BOP. Produkcja i sprzedaż poliolefin odbywają się w sposób ciągły. Dostępność i zakres produktów oferowanych polskim przetwórcom poliolefin pozostają niezmienne - wyjaśniał równo rok temu Paul Augustowski, prezes zarządu BOP. W ciągu roku BOP wprowadził na polski rynek kilka nowych typów tworzyw sztucznych.

Potwierdzeniem, że branża przetwórstwa tworzyw sztucznych względnie pozytywnie przetrwała miniony rok jest też przywoływany już na początku tekstu raport firmy Coface Poland. W przeciwieństwie do sektora m.in. przetwórstwa stali, która w ocenie Coface wygenerowała najwięcej upadłości, w przetwórstwie tworzyw obyło się bez znacznej ilości plajt biznesowych.


Czytaj więcej:
Analiza 508
Rynek 1398