https://www.plastech.pl/wiadomosci/polska-potrzebuje-inwestycji-w-petrochemie-8119 · 18.09.2026

Polska potrzebuje inwestycji w petrochemię

2013-12-03

O problemach polskiej chemii rozmawiamy z Tomaszem Zielińskim, prezesem Polskiej Izby Przemysłu Chemicznego.

Polska potrzebuje inwestycji w petrochemię

O problemach polskiej chemii, roli państwa we wspieraniu branży i potrzebie inwestycji w sektor petrochemiczny rozmawiamy z Tomaszem Zielińskim, Prezesem Zarządu Polskiej Izby Przemysłu Chemicznego.

Które z problemów polskiej chemii są, Pańskim zdaniem, najbardziej palące?
Polski sektor chemiczny posiada dzisiaj wymiar europejski, a nawet - światowy. Dlatego te największe problemy mają znacznie szerszy wymiar. W zasadzie główne problemy, które mogłyby go dotknąć w zakresie rozwojowym, to otwieranie się rynku europejskiego oraz zagrożenia eksportowe, wynikające między innymi z rozwoju produktów bazujących na gazie łupkowym.

Problemem jest także legislacja prowadzona przez Unię Europejską w zakresie polityki klimatycznej. Jak wiadomo, polityka klimatyczna wywiera na chemię istotny wpływ zarówno rozwojowy, jak i kosztowy.

Istotnym problemem jest także dostępność do bazy surowcowej. Oczywiście, w Polsce kwestią podstawową jest gaz ziemny, jako podstawowy surowiec dla przemysłu chemicznego. Prawdziwą bolączką są jego wysokie ceny oraz trudna dostępność do złóż, nie tylko w Europie, ale i na świecie, czyli w skrócie ich brak.

To wszystko są jednak zjawiska, z którymi chemia jakoś sobie radzi. Biorąc nawet pod uwagę zjawiska klimatyczne, środowiskowe i legislacyjne, nasze firmy mają na tyle dobrą kondycję, że są w stanie sprostać regulacjom i działają bardzo dobrze.

Ale nowe zagrożenia wciąż czyhają. W dalszym ciągu nie wiemy dokładnie, co się zdarzy w sprawie ceł na produkty z Rosji czy umową o wolnym handlu z USA i Kanadą. Nie wiemy, jakie będą tego faktyczne skutki dla Europy oraz jak może to wpłynąć na pozycję eksportową naszych spółek.

Co z problemem innowacyjności? W tej kategorii Polska znajduje się w ogonie Europy.
Problem innowacyjności w Polsce jest właściwie problemem odwiecznym. I oczywiście jest to w pewnym sensie bolączka, bo bez innowacyjności nie ma rozwoju, a nie ma innowacyjności bez podejmowania ryzyka.

Natomiast biorąc pod uwagę zagrożenia stojące przed polską chemią - czyli np. kwestie surowców, dywersyfikacji działalności, kosztów z tym związanych, legislacji itd. - to tak naprawdę innowacyjność schodzi do drugiego szeregu. Firmy nie tyle nie są skłonne do podejmowania ryzyka, co raczej podchodzą bardziej oszczędnościowo do polityki innowacyjnej i działalności R&D. To oczywiście jest duży problem, bo widzimy, że przez to działania proinnowacyjne są znacznie osłabione.

Z drugiej strony, wiele spółek w zakresie innowacyjności coraz więcej zaczyna robić i ożywienie jest tu zauważalne. Oczywiście, w skali kraju, a zwłaszcza międzynarodowej, jest to dość słabe działanie. Polska wydaje naprawdę niewiele na działania badawczo-rozwojowe jeśli chodzi o np. odsetek PKB.

Ale patrząc na światowy sektor chemiczny, możemy zauważyć, że także tutaj innowacyjność nie jest zjawiskiem pierwszoplanowym. Innowacyjność króluje w sektorze medycznym, farmaceutycznym czy IT, natomiast chemia osiągnęła pewien poziom doskonałości i w większości przypadków o innowacyjności mówi się w znaczeniu udoskonalania produktów bądź uzupełnienia luki rynkowej. Z drugiej strony, wydaje mi się, że przed chemią, a zwłaszcza przed polską chemią stoją obecnie szczególnie duże wyzwania i należałoby jednak zadbać, aby wzmocnić działania innowacyjne.

Wróćmy do wcześniejszych problemów. Jakie konkretne działania należałoby podjąć, zwłaszcza w kwestiach surowcowych?
Można zrobić bardzo wiele. Dużo mówi się obecnie o rozwoju branży petrochemicznej w Polsce. Jeśli spojrzymy na polski bilans surowcowy i produktowy oraz ujemne saldo eksport-import, to widać, że braki są ogromne i aż się prosi, żeby faktycznie inwestować w tę branżę. Najistotniejszym działaniem, które powinno być podjęte - i Polska Izba Przemysłu Chemicznego jak najbardziej popiera te kroki – jest prowadzenie inwestycji i działań zmierzających ku poprawieniu sytuacji sektora petrochemicznego.

Zauważmy, że większość dużych spółek chemicznych - ale także mniejszych spółek przetwórczych - bazuje na surowcach petrochemicznych. Baza surowcowa w Polsce nie zaspokaja pełnych potrzeb, więc wszystkie inwestycje, które się pojawią w zakresie petrochemii w Polsce są jak najbardziej pożądane i będziemy im kibicować.

Także wszelkie inne działania, związane np. z zabezpieczeniem surowcowym poprzez przejęcia czy budową palet produktowych, a które będą powodować umocnienie się za granicą - są działaniami właściwymi.

Oczywiście trudno jest walczyć dzisiaj z legislacją na poziomie unijnym, ale staramy się jako Izba wspierać chemię także w tym zakresie.

Wszystko to są trudne działania, ale dotyczą zjawisk szczególnie dotykających kierunki strategiczne, jak chociażby przemysł nawozowy czy petrochemiczny. W tych właśnie branżach powinno się jak najwięcej inwestować i te branże należy umacniać, bo dla polskich spółek w nich działających pierwszym rynkiem docelowym jest nasz rynek krajowy.

Mówiąc o "polskiej chemii" mamy na myśli przede wszystkim spółki Wielkiej Syntezy Chemicznej po konsolidacji. Jak utworzenie Grupy Azoty zmieniło globalny rynek chemiczny i czy powołanie dużego organizmu kontrolowanego przez Skarb Państwa jest krokiem we właściwym kierunku?
Bez wątpienia był to istotny krok w historii polskiej chemii. Trzeba zauważyć, że zawsze to będzie polska chemia, to są pierwotnie i zawsze będą polskie zakłady chemiczne, szczególnie jeśli mówimy o Grupie Azoty po konsolidacji. Tu są ich siedziby i główny rynek. Takie rozumienie polskiej chemii jest zgodne z doktryną championów narodowych, o której mówił niedawno w Tarnowie Minister Skarbu Państwa, Włodzimierz Karpiński. Strategia Skarbu Państwa, jako jednego z głównych akcjonariuszy spółek wchodzących także w skład Grupy Azoty, jest w tej mierze jasna i konkretna.

Po konsolidacji Grupa Azoty stała się ważnym podmiotem w zakresie chemii przemysłowej. Jeśli chodzi o rolę na rynkach międzynarodowych, to pod względem nawozów spółka stała się drugim graczem w Europie, po Yarze. W innych produktach Azoty są na czołowych miejscach w Polsce i zajmują istotną pozycję na mapie Europy. Po konsolidacji polska chemia jest także na dobrej drodze, żeby istnieć na istotnych rynkach świata.

Daleko nam jeszcze do konkurowania z wielkimi potentatami, jak BASF czy Dow Chemicals - to są potężne firmy zlokalizowane w wielu miejscach świata. Natomiast kierunki strategiczne Grupy Azoty już dzisiaj mają wymiar co najmniej europejski, a patrząc na kierunki dystrybucji produktów - są już także jak najbardziej obecne także na arenie światowej. Wyrósł nam więc dzisiaj fantastyczny podmiot krajowy i tu określenie "polska chemia" może dać nam poczucie dumy. Grupa Azoty jest dziś tak naprawdę naszą światową wizytówką.

Jakiego wsparcia ze strony polskiego rządu oczekiwałby sektor chemiczny?
Bardzo istotne są tutaj wszystkie zjawiska związane z legislacją. A więc wszystko to, co płynie do nas z Komisji Europejskiej, ze wspomnianą polityką klimatyczną na czele. Chodziłoby tu także o przełożenie na nasz rynek wielu zjawisk związanych z polityką środowiskową w ogóle. W tym miejscu potrzebne jest dobre wsparcie i dialog z przemysłem chemicznym - jakie są potrzeby, zagrożenia, jaka jest faktyczna mapa ryzyka.

Natomiast jeśli dotkniemy kwestii strategicznych i rozwojowych, to tutaj spółki Skarbu Państwa bardzo potrzebują wsparcia. Bez tzw. ciepłego słowa trudno sobie wyobrazić ich dobre funkcjonowanie, a zwłaszcza rozwój i działania strategiczne.

Dzisiaj to wsparcie jest widoczne - płynie ono nie tylko z resortu skarbu, ale także z Ministerstwa Gospodarki, Ministerstwa Rozwoju Regionalnego czy Ministerstwa Środowiska. Rządzący dostrzegają, że chemia dotyka każdej dziedziny życia i bez wsparcia dla tego sektora gospodarki po prostu nie da się dobrze funkcjonować. Biorąc pod uwagę zużycie surowców czy produkcję gotowych dóbr dobrze widać, że chemia stanowi dziś istotną część życia i podstawę działania prawie każdego przemysłu. A zatem legislacja to jedno, a działania strategiczno-rozwojowe oraz ich wsparcie na arenie międzynarodowej to jest drugi obszar, w którym pomoc państwa jest konieczna.

Oczywiście zarówno administracja publiczna, jak i organizacje pozarządowe mogą dodatkowo podejmować różne działania o charakterze doradczym. Mam tu na myśli między innymi kwestie gazowe, energii elektrycznej czy podatków i ochrony rynków. Jak już mówiłem wcześniej, dzisiaj widzimy z różnych stron potężne zagrożenia - jak chociażby wspomniana umowa o wolnym handlu z USA i Kanadą, a także przygotowywana umowa z Ukrainą, czy kwestie celne i dual pricing na gaz z Rosją. Bez wsparcia ze strony rządowej mapa zagrożeń się powiększa, a ryzyko może coraz bardziej dotykać polską chemię, a nawet gospodarkę.

A więc obszar do współpracy jest naprawdę szeroki. Wydaje mi się, że ta współpraca jest coraz lepsza. Prowadzona jest ona nie tylko na linii administracja publiczna-spółki, ale także poprzez takie organizacje jak Polska Izba Przemysłu Chemicznego. Mam nadzieję, że to wzmocnienie współpracy, które idzie w kierunku wsparcia przemysłu chemicznego, będzie owocować dobrymi rozwiązaniami zabezpieczającymi chemię przed wpływem konkurencji, przed konsekwencjami otwierania się rynku czy napływem innych towarów ze świata do Europy.

Mówimy o konkurencji - czy uważa Pan, że działalność polskiego rządu w sprawie prób przejęcia Azotów przez Acron była skuteczna i wystarczająca?
Z perspektywy czasu wydaje się, że to działanie było skuteczne. Oczywiście dopiero w przyszłości zobaczymy, czy Acron zrezygnuje ze zmagań o Grupę Azoty, czy jednak będzie próbował walczyć dalej. Natomiast dzisiaj, patrząc na rozwiązania, które zostały wprowadzone od strony formalnej w celu zabezpieczenia spółki przed wrogimi przejęciami, wydaje się, że były to właściwe i skuteczne kroki. Naturalnie nie wiemy, jakie są przygotowywane kolejne kroki ze strony Acronu, ale patrząc na relacje Ministerstwa Skarbu Państwa i Grupy Azoty oraz spółek wchodzących w jej skład, można stwierdzić, iż działania podejmowane przez rząd dobrze zabezpieczają Grupę Azoty.

Dziękuję za rozmowę.


Czytaj więcej:
Wywiad 301