https://www.plastech.pl/wiadomosci/rozmowa-z-dawidem-wu-o-tajwanskim-rynku-wtryskarek-3968 · 11.09.2026

Rozmowa z Dawidem Wu o tajwańskim rynku wtryskarek

2010-11-22
Rozmowa z Dawidem Wu o tajwańskim rynku wtryskarek

Coraz większa obecność azjatyckich maszyn do przetwórstwa tworzyw sztucznych na europejskim i polskim rynku stała się sprawą oczywistą. Największym azjatyckim eksporterem jest Tajwan. Przedstawiamy przeprowadzoną podczas targów K 2010 rozmowę z Dawidem Wu, stojącym na czele TAMI (Taiwan Association of Machinery Industry), czyli Tajwańskiego Stowarzyszenia Przemysłu Maszynowego.

Co na wstępie może Pan powiedzieć o tajwańskim przemyśle producentów maszyn do przetwórstwa tworzyw sztucznych?
Zacznijmy od tego, że Tajwan jest w tej chwili piątym największym krajem jeśli idzie o producentów maszyn do przetwórstwa tworzyw sztucznych i gumy. W naszym kraju istnieje aż 250 producentów maszyn i wyposażenia dla tego przemysłu. Więcej działa tylko w Niemczech, Japonii, Włoszech i Stanach Zjednoczonych. To pokazuje siłę branży na Tajwanie. W przemyśle tym pracuje blisko 9 tys. osób. Wystarczy tylko powiedzieć, że wartość naszej produkcji osiągnęła w 2010 r. poziom 1,1 mld dolarów, a w 20011 r. powinna dojść do poziomu 1,4 mld dolarów.

To pokazuje pozytywny stan. Czy zatem tajwańskiej branży producentów maszyn udało się pokonać kryzys?
Dla nas kryzys był przede wszystkim szansą. Na pewno wyglądał on znacznie gorzej z perspektywy europejskiej niż azjatyckiej. Wprawdzie na Tajwanie sama produkcja maszyn zmniejszyła się, co widać choćby w wartościach finansowych. Przed kryzysem w 2007 r. szacowaliśmy ją na 1,26 mld dolarów, a już w 2008 r. tylko na 0,85 mld dolarów.

Ale te dane nie pokazują wszystkiego. To co nas najbardziej cieszy, to fakt, że procentowo bardzo wyraźnie wzrosła nasza sprzedaż do krajów europejskich. A jest to rynek, na którym w tym momencie bardzo nam zależy i w strategii wszystkich tajwańskich dostawców maszyn jest on uznawany za kluczowy. Dlatego to, że w 2008 i 2009 r. udział Europy w ogólnej sprzedaży się zwiększył jest powodem do dużego zadowolenia.

Mieliśmy jak każdy kraj swoje kłopoty, ale umieliśmy wykorzystać jeszcze większe kłopoty innych, a to w ogólnym bilansie pozwala mówić o sukcesie.

Jak zatem wygląda sprzedaż tajwańskich wtryskarek jeśli mowa o kierunkach eksportu?
Eksportujemy ok. 70 proc. wszystkich produkowanych wtryskarek. Główne kierunki tego eksportu to południowo-wschodnia Azja, Chiny – przy czym w obydwu rejonach jesteśmy na etapie stabilizacji wielkości sprzedaży. Jest też dynamicznie rozwijający się rynek brazylijski i rosyjski.

Rośnie też nasz udział w Afryce. W czasach kryzysu te regiony zanotowały dużą stabilność, więc i dla nas oznaczało to pozytywne tendencje. Mamy tam od dawna zbudowane silne relacje biznesowe, rozwinięty system serwisu. Wspominałem już, że coraz większym rynkiem zbytu staje się Europa i Ameryka Północna. Jeśli mowa o Europie, to chcielibyśmy aby w przyszłości tajwańskie maszyny zdobyły tu taką samą dominującą pozycję jak ma to miejsce w przypadku wysoko przetworzonych wyrobów z tworzyw sztucznych.

Polska odgrywa jakąkolwiek rolę w tym eksporcie?
W przygotowanych przez nas danych ten kraj nie jest uwzględniony, więc można z całą pewnością powiedzieć, że obecnie jego udział wynosi w granicach jednego procenta całego tajwańskiego eksportu. Dominują kraje azjatyckie, bez komunistycznych Chin, z udziałem 35 proc. Do komunistycznych Chin trafia 30 proc. naszych wtryskarek. Łącznie Europa Wschodnia i Środkowa to 7,7 proc. całego tajwańskiego eksportu. Europa Zachodnia to dla porównania 3,7 proc. Łączna wartość eksportu to natomiast 9,4 mld dolarów.

Z europejskiego punktu widzenia nie ma większych różnic między maszynami z Chin i Tajwanu. Panu pewnie takie zrównanie niezbyt się podoba?
Przede wszystkim Tajwan ma o wiele większą tradycję w produkcji maszyn do przetwórstwa tworzyw sztucznych. Ekspansja chińskich produktów, które tak samo jak i nasze są korzystne cenowo, to dopiero kwestia kilkunastu ostatnich lat. Tajwańskie urządzenia mają już kilkudziesięcioletnią historię.

Niemniej jednak chiński sukces zmobilizował także i nas do przyspieszenia rozwoju i to na wielu polach. Widać to także w maszynach. W ostatnim czasie wprowadzili oni na rynek choćby wiele innowacyjnych serii wtryskarek dwukomponentowych. To w czym chcemy stać się wiodącym eksporterem to wtryskarki energooszczędne i jeszcze bardziej zautomatyzowane, a także przeznaczone do bardzo konkretnych zastosowań.

Innowacyjnych, czyli jakich, bo na takich targach jak K 2010 wszystko jest przynajmniej w teorii innowacyjne.
Główni tajwańscy producenci wtryskarek, czyli takie firmy jak Chuan Lih Fa Machinery, Fu Chun Shin, Victor Taichung Machinery, Chen Hsong, Multiplas, Huarong Plastics produkują maszyny w oparciu o swoje know-how.

Ich R&D czyli badania i rozwój w zakresie maszyn do przetwórstwa tworzyw ukierunkowane jest na takie właściwości jak produkcja na dużą skalę, tworzenie maszyn szybkobieżnych i cechujących się dużą precyzją, zminiaturyzowanych tak by nie zajmowały wiele miejsca w fabrykach. Są to tez maszyny o niskim poziomie zanieczyszczeń, w pełni współpracujące z Internetem i najnowszymi systemami operacyjnymi.

W tej chwili nasi producenci skupiają się w głównej mierze na dostarczaniu wtryskarek zdolnych do produkcji preform PET w coraz krótszych cyklach, systemów IML, konstrukcji dwupłytowych, maszyn wertykalnych, i o bardzo szybkiej serwo hydraulice. Trendem jest także przygotowanie wtryskarek do systemów szybkiego prototypowania. Chcemy też by nasze urządzenia były wykorzystywane w zastosowaniach proekologicznych, tzw. Green manufacturing technology.

Wiąże się z tym produkcja wyrobów lżejszych i cieńszych, a do tego wymagana jest oszczędność materiału, szybkie tempo produkcji i maszyny, które sprostają tym zadaniom.

Czyli rozumiem, że wyobrażenie mówiące o tym, że tajwańskie wtryskarki zyskują nabywców tylko dlatego, że są o wiele tańsze niż europejskie maszyny i nie mają wielu innych pozytywnych cech jest nieprawdziwe?
Są o wiele tańsze i nie ma w tym nic złego. Przede wszystkim cena jest parametrem, który można łatwo zmierzyć i zawsze od niej zaczyna się negocjacje. Od razu wiadomo, czy coś jest tańsze czy droższe. Zatem jeśli azjatyckie maszyny są tańsze niż europejskie, to moim zdaniem jest to ich zaleta.

Oprócz ceny jest jeszcze jakość.
Jeśli mowa o jakości to wpływa na nią wiele czynników, nieraz nie do końca wiadomo jakich i już nie tak łatwo ocenić co jest wysokojakościowe, a co nie.

Dawid Wu, TAMI

Na przykład długość życia maszyny jest taką cechą.
To przytoczę pewną historię, opowiedzianą mi przez osobę zarządzającą firmą produkującą na Tajwanie maszyny do przetwórstwa tworzyw sztucznych. W ubiegłym roku firma ta świętowała 30-lecie swojego istnienia.

Zorganizowała z tej okazji wielką uroczystość, na której pojawiło się mnóstwo gości. Jednak właściciel chciał zaprosić swojego pierwszego klienta. W 1979 r. sprzedał pierwszą maszynę odbiorcy na Fidżi. Niestety niedługo potem stracił z nim kontakt telefoniczny i listowny. Zatem nie zaprosił tego klienta.

Aż tu kilka miesięcy temu poszukiwana osoba sama się odezwała, gdyż chciała zamówić kolejne maszyny. Okazało się, że ta kupiona 30 lat temu spisuje się świetnie aż do dzisiaj, a wiele innych nowszych, sprowadzonych z Ameryki Północnej straciło już na jakości. Trzydzieści lat to chyba długi okres, prawda?

Proszę mi jeszcze powiedzieć jedną rzecz. Na targach K są wystawcy z całego świata, ale z reguły tylko Ci z Azji zabraniają robić zdjęcia swoim maszynom. Niektórzy mówią, że ci co kopiują cudze rozwiązania mają najwięcej sekretów.
Dyskrecja jest tą cechą, która w naszej kulturze jest uważana za pozytywną, stąd może taka reakcja.

Dziękujemy za rozmowę


Czytaj więcej:
Rynek 1398
Wywiad 301

K 2010

18. Międzynarodowe Targi Tworzyw Sztucznych i Kauczuku

Niemcy, Düsseldorf 27.10 - 03.11.2010