https://www.plastech.pl/wiadomosci/rozmowa-ze-stanislawem-starcem-prezesem-firmy-multi-2989 · 10.09.2026

Rozmowa ze Stanisławem Starcem, prezesem firmy Multi

2009-09-21
Rozmowa ze Stanisławem Starcem, prezesem firmy Multi

Prezentujemy rozmowę ze Stanisławem Starcem, szefem firmy Multi. Spółka jako pierwsza wprowadziła na polski rynek technologię Ink-Jet, dzięki której zaczęto znakować polskie produkty zgodnie z obowiązującymi na świecie normami. Multi było jednym z wystawców ubiegłotygodniowych targów Pakfood w Poznaniu.

Proszę powiedzieć jakie były początki firmy Multi?
Stanisław Starzec: - Naszą działalność rozpoczęliśmy już praktycznie 20 lat temu. Pierwsza sprzedana przez nas maszyna to był styczeń 1990 r., czyli zaraz po tym jak zmienił się system polityczny. Firma została założona chwilę wcześniej, bo w końcówce 1989 r.

Rozpoczynaliśmy w dobrym momencie. Staliśmy się bowiem pierwszą firmą, która na polskim rynku zaczęła sprzedawać drukarki Ink - Jet. To był czas niejako pionierski, bo wtedy jeszcze injetu przy komputerach domowych nie używaliśmy. Dzisiaj po dwóch dekadach jest to absolutnie powszechne. 20 lat temu jednak Ink−Jet w świadomości ludzi w ogóle nie występował. Pamiętam, że na pierwszych targach w których uczestniczyliśmy mieliśmy do czynienia z sytuacją, w której pokazywaliśmy nasze drukarki i kompletnie nie wiedzieliśmy jak je nazwać po polsku. Czy to mają być drukarki bezdotykowe, czy może bezkontaktowe. Dzisiaj pojęcie drukarki typu Ink−Jet jest już dla każdego i nie tylko w branży opakowaniowej całkowicie zrozumiałe.

Pamięta Pan kto był 20 lat temu pierwszym klientem?
Oczywiście. To była cementowania Górażdże i chłodnia w Opolu. W cementowni maszyna miała wpisywać datę na opakowaniach z cementem. Przełom polityczny spowodował, że cement można było kupić w dowolnym miejscu bez stania w kolejce, bez przydziału z komitetu. W związku z tym dla cementowni podstawowymi odbiorcami były Gminne Spółdzielnie. W tym czasie po raz pierwszy od kilkudziesięciu lat, w zasadzie do wojny, cement zaczął leżeć, nie zawsze się sprzedawał, jego ceny poszły w górę. Przestało w końcu go brakować. Czasami taki GS reklamował cement jako ostatnią partię, która przeleżała kilka miesięcy i została przeterminowany.

Zanim wprowadziliśmy nasze drukarki, znakowanie tych opakowań wyglądało w ten sposób, że w użyciu była specjalna rolka ze stemplem, która odciskała na boku opakowania datę. Ponieważ na opakowani cementu zapylenie jest duże, więc po półgodzinie pracy ta rolka cementu odciskała jakiś pasek. Póki cement się sprzedawał na przydziały, to nikogo data na opakowaniu nie obchodziła. Klient przyjeżdżał i od razu kupował. W nowych czasach natomiast odbicie zaczęło być sprawą kluczową i poprawnie odbita data oznaczała konsekwencji grube pieniądze dla sprzedających i kupujących.

Ilu w tej chwili jest klientów firmy?
Mamy ponad 3 tys. zainstalowanych i pracujących w Polsce urządzeń. Zrealizowaliśmy szereg indywidualnych projektów w zakresie znakowania i etykietowania. Zaprojektowane, wykonane i wdrożone przez Multi systemy pracują w wielu kluczowych zakładach przemysłowych w Polsce. Za kompleksową obsługę firm w zakresie znakowania produktów i opakowań otrzymaliśmy Medal Europejski BCC, IV edycji dla usług. Obsługujemy ponad 2 tys. firm w Polsce. Są wśród nich zarówno duże przedsiębiorstwa, jak i małe firmy. Wiele jest wśród nich takich, z którymi jesteśmy od początku ich istnienia.

Jesteśmy czołowym dostawcą przemysłowych drukarek atramentowych ink jet, oferujemy nowoczesne drukarki marki EBS produkowane w Polsce i eksportowane do ponad 40 krajów świata. Drukarki te zapewniają szybkie i bezdotykowe nanoszenie tekstów, grafiki, kodów, dat, numerów, danych przesyłanych z komputerów i urządzeń zewnętrznych np. automatyczne wagi, czytniki kodów, urządzenia automatyki. Bez wątpienia jesteśmy jednym z większych dystrybutorów tych urządzeń nie tylko w Polsce, ale i w Europie.

Stanisław Starzec, prezes firmy Multi

Które sektory najbardziej korzystają z Państwa usług?
Tu trzeba powiedzieć o dwóch rzeczach. Po pierwsze nie ma takiej branży, w której by nie było jakiejś konieczności znakowania, datowania czy kodowania informacji. Dzieje się tak począwszy od branży farmaceutycznej poprzez napojową, spożywczą, aż na rurach, blachach czy kotłach kończąc. Wszystkie one potrzebuje znakowania i te potrzeby ciągle wzrastają. Pojawiają się przecież różne systemy kontroli jakości, które trzeba oznakować. I to jest jakby pierwsza część odpowiedzi: nie ma takiej branży, która nie musi korzystać ze znakowania.

Z drugiej strony jeśli pytamy, w której branży funkcjonuje najwięcej maszyn do znakowania, to wtedy oczywiście zauważymy, że to przemysł spożywczy i napojowy. Tam jest zdecydowanie najwięcej linii produkcyjnych i tam trafia najwięcej naszych maszyn.

Jakie są największe wymagania branży, w której działa firma?
Jest to godzenie dwóch sprzeczności. Po pierwsze, jeżeli zastanowimy się nad tym, że znakowanie produktu nie przynosi żadnych korzyści, czyli nie zwiększa produkcji, nie poprawia jej finalnej jakości, to widzimy, że jest jedynie dodatkowym kosztem dla producenta. Tyle tylko, że jeżeli produkt nie jest prawidłowo oznakowany, to jest niesprzedawalny. Choć jest to zatem wymóg konieczny, to jednak dla producenta oznacza tylko koszt. I mamy tego świadomość.

Po drugie, skoro wiemy już, że produkt nieoznakowany jest niesprzedawalny ale znakowanie to tylko koszt, to musimy unikać sytuacji, w których nasze drukarki w bardzo drogiej i szybkiej linii produkcyjnej mogłyby w jakikolwiek sposób zawodzić. Gdyby do tego doszło, to cała linia ma przestój, a producent kolejne straty.

Głównym wymogiem jest więc doprowadzenie do stosunkowo niskich kosztów ponoszonych przez producenta i użytkownika naszych urządzeń jak i niezawodności naszych urządzeń.

Wymagania dla znakowania są coraz wyższe.
To prawda. Wymagania odnośnie znakowania bywają bardzo wyśrubowane. Przy bardzo dużych prędkościach musimy się wstrzelić w odpowiednie miejsce, jakość nadruku musi być bardzo dobra, zwiększają się wymagania i rodzaje podłoża, na którym te aplikacje się odbywają. A efekt ma być bardzo dobry. Co więcej jest to efekt w praktyce niezauważalny. Dopiero gdy coś się nie uda, to znakowanie zaczyna być tematem analiz.

W wielu branżach bodźcem do zwiększonego rozwoju stało się wejście Polski do UE. Czy jeśli chodzi o znakowanie opakowań, to też ta cezura ma zastosowanie?
Na podstawie tego, jakie są nasze doświadczenia, mogę powiedzieć, że wymagania odnośnie porządnego znakowania zaczęły funkcjonować w mentalności producentów jeszcze przed wejściem do UE.

Po zmianie ekonomicznej np. branża napojów, która do tego czasu nacinała na etykiecie specjalny kalendarzyk i był on niedokładny oraz mało elegancki, bardzo szybko zrozumiała, że jeśli obok stoi opakowanie z takim samym piwem lub wodą mineralną, ale wyposażone w porządną i stylową etykietę z poprawnym znakowaniem i nie ma tym samym wątpliwości, czy produkt nie jest przeterminowany, to taki napój sprzedaje się po prostu dużo lepiej.

Znakowanie trafiło do świadomości producentów w momencie, gdy zaczęli oni sobie zdawać sprawę, że nie można np. masła sprzedawać w przysłowiowym pergaminie. Ma być ono w ładnym sreberku. Opakowanie mimo że droższe, to jednak powoduje, że produkt się sprzedaje. A skoro opakowanie ma być ładne, to i znakowanie ma być podobne.

Zatem ten proces w Polsce pojawił się jeszcze przed wejściem do Unii. Proszę pamiętać, że 20 lat temu próbowano już sprzedawać wiele produktów bez pośrednictwa central handlu zagranicznego. Warunkiem było jednak, że produkt musi być ładnie opakowany i oznakowany. Bez tego nie było szansy wejścia na jakikolwiek rynek.

Kryzys uderza w firmę Multi?
Stara zasada, że wyjątki potwierdzają regułę obowiązuje też odnośnie kryzysu. My jednak nie jesteśmy wyjątkiem, choć znam wiele firm, które w kryzysie mają znaczący wzrost sprzedaży. Większość firm odczuwa kryzys, pytanie tylko w jakim stopniu. My też go odczuwamy, ale spadek sprzedaży nie stanowi żadnego zagrożenia dla naszego działania i nie mamy z tego tytułu większych problemów.

Powiem nawet, że w okresie kryzysu realizujemy bardzo dużo skomplikowanych, dużych i bardzo drogich projektów. Tych wielkich projektów jest znacznie więcej niż przed kryzysem.

Czym to można wytłumaczyć?
To są najczęściej projekty powiązane z bardzo dużymi inwestycjami. A takie inwestycje nie są zatrzymywane w kryzysie. To są plany, które od wielu lat były przygotowywane i nie mogą być one wstrzymywane przez kryzys. Rok czy dwa lata załamania nie powoduje zaprzestania takich planów.

Rozumiem więc, że plany na przyszłość są optymistyczne?
Odebraliśmy właśnie na targach Pakfood trzy złote medale za nasze urządzenia. Myślę zatem, że to można potraktować jako pewnego rodzaju odpowiedź na zadane pytanie. Przyszłość rysuje się dla nas na pewno pomyślnie.

Dziękujemy za rozmowę


Czytaj więcej:
Rynek 1398
Wywiad 301

Pakfood 2009

2. Targi Opakowań dla Przemysłu Spożywczego

Polska, Poznań 14.09 - 17.09.2009