Polskie firmy w systemie handlu uprawnieniami do emisji CO2
Uczestnictwo we wspólnotowym systemie handlu uprawnieniami do emisji wpływa na funkcjonowanie polskich spółek z branży chemicznej, w tym m.in. producentów tworzyw. Dlatego warto przyjrzeć się nie tylko całemu systemowi, ale i spróbować pokazać jak w jego ramach funkcjonują czołowe polskie firmy.
Branża przetwórstwa tworzyw sztucznych, nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie stoi obecnie przed wieloma wyzwaniami. Są one związane w największej mierze ze zmieniającym się ustawodawstwem europejskim, które wymusza dostosowanie działalności do coraz bardziej rygorystycznych wymogów, m.in. na polu energetycznym, środowiskowym. Tym samym więc czynnikami wpływającymi aktualnie na kształt tego rynku oraz sytuację największych tworzących go firm są nie tylko wskaźniki ekonomiczne, ale również regulacje środowiskowe.
Polska jest jednym z krajów, które sygnowały Ramową konwencję Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu i podpisały protokół z Kioto w 1992 r. Jego celem było ograniczenie emisji gazów cieplarnianych, w tym dwutlenku węgla (CO2) do atmosfery. Oczywiście o tym czy przemysłowa emisja dwutlenku węgla do atmosfery w ogóle jest problemem można się spierać, niemniej jednak ustawodawstwo w tej materii obowiązuje.
Zapisy protokołu weszły w życie w 2005 r. Od tego roku Polska stała się uczestnikiem europejskiego rynku handlu uprawnieniami do emisji dwutlenku węgla, dysponując nadwyżką do odsprzedaży. Zgodnie z postanowieniami Komisji Europejskiej, polskie przedsiębiorstwa w okresie 2008 - 2012 będą mogły wyemitować 1,042 mld ton CO2. Rocznie będzie to 208,5 mln ton.
Kluczowym wymogiem systemu jest to, aby ilość wyemitowanego dwutlenku węgla nie przekroczyła wielkości określonych w posiadanych uprawnieniach. W ramach przemysłu chemicznego, który jest objęty działaniem systemu, mieści się też przemysł tworzyw sztucznych, a co za tym idzie najwięksi polscy producenci tworzyw.
Oprócz ściśle technicznych wymagań, związanych np. ze sposobem dokonywania pomiarów, uczestnictwo w systemie niesie za sobą zmianę warunków funkcjonowania przedsiębiorstw. Oto bowiem emisja dwutlenku węgla staje się dodatkowym czynnikiem otoczenia biznesowego.
Przedsiębiorstwa muszą rozważyć różne scenariusze, w których zestawią swoją prognozowaną produkcję, emisję dwutlenku węgla i poziom przyznanych limitów. W oparciu o te dane muszą przeanalizować strategię, a także zaplanować, czy będą sprzedawać nadwyżki uprawnień, a jeśli tak, to w jakich ilościach, kiedy i komu, czy też będą musiały dokupić brakujące uprawnienia. Jednocześnie wzrastają koszty krańcowe, ponieważ jeżeli firma otrzyma tyle uprawnień, że pozwoli jej to tylko na wyprodukowanie określonej ilości energii, czy też innych produktów, których wytwarzanie wiąże się z emisją CO2, to każdy zwiększony poziom produkcji będzie się wiązał z koniecznością dokupienia dodatkowych uprawnień.
Postanowiliśmy zatem sprawdzić jak radzą sobie ze wspólnotowym systemem handlu uprawnieniami do emisji kluczowe polskie firmy działające w sektorze chemicznym, m.in. w branży tworzyw sztucznych. Okazuje się, że radzą sobie różnie. Jedne mieszczą się w posiadanych limitach emisji CO2, inne swoje uprawnienia odsprzedają, jeszcze inne widzą w systemie zagrożenia dla swojej przyszłej działalności.
I tak dla przykładu firma Synthos otrzymała na lata 2008-2012 średnioroczny przydział 480953 uprawnień do emisji gazów cieplarnianych. Warto wiedzieć, że jedno uprawnienie zezwala na wyemitowanie 1 tony dwutlenku węgla. Synthos w minionym roku wyemitował 436135 ton dwutlenku węgla, rok wcześniej było to 420831 ton. Wynik taki oznacza, że spółka za ubiegły rok wykorzystała 436135 uprawnień do emisji CO2. Tym samym na koniec ubiegłego roku wartość przysługujących i pozostałych do dyspozycji uprawnień do emisji gazów cieplarnianych i innych substancji do powietrza w ilości wyniosła dla Synthosu 91,3 tys. zł. Firma nie zamierza odsprzedawać swoich uprawnień.
Mimo pozornie dobrego wyniku w Synthosie nie kryją obaw związanych z dalszym funkcjonowaniem systemu i są przygotowani na ponoszenie zwiększonych nakładów finansowych.
- Chodzi tu o rozszerzenie systemu uprawnień do handlu emisjami na sektory inne niż energetyczne, wedle obecnej wiedzy na pewno zostanie nimi objęta Instalacja Produkcji Styrenu - wyjaśnia w raporcie za pierwsze półrocze 2010 r. prezes firmy Dariusz Krawczyk. - Pozyskiwana energia głównie z procesu spalania węgla kamiennego każe spodziewać się, iż wprowadzone poziomy, oparte o instalacje europejskie korzystające z innego zaplecza paliwowego, nie zaspokoją potrzeb naszego przemysłu, co do darmowych uprawnień, co wiąże się z ponoszeniem dodatkowych wysokich opłat za pozostałe, brakujące uprawnienia.
Dla firmy realizującej program modernizacji w swoim Wydziale Energetycznym zaostrzenie dyrektywy w zakresie wysokości standardów emisyjnych spowoduje konieczność zakończenia procesu inwestycji w podstawowe urządzenia technologiczne spełniające wymogi emisyjne dyrektywy już do końca 2015 r., choć pierwotne plany zakładały okres późniejszy.
Więcej praw do emisji CO2 na okres 2008 – 2012 otrzymały Zakłady Azotowe Puławy. Na wspomniane pięć lat ilość przyznanych im praw wyniosła 6,786 tysięcy ton dwutlenku węgla (1.357 tysięcy ton rocznie). W latach 2008 - 2009 oraz w pierwszym półroczu tego roku całkowite emisje spółki wynosiły 3.329 tysięcy ton CO2. Zatem jak widać Puławy dość dobrze pilnują rocznej średniej i wydaje się, że uda im się zmieścić w limicie. Tak samo jak Synthos spółka nie zamierza odsprzedawać swoich uprawnień.
Inaczej postąpił natomiast Boryszew, posiadający spółki zajmujące się m.in. produkcją tworzyw sztucznych, wyrobów z tworzyw sztucznych dla budownictwa, opakowań z tworzyw oraz barwników i pigmentów. Spółka swoje uprawnienia za 7,8 mln zł sprzedała na wolnym rynku w celu zniwelowania salda przychodów/kosztów operacyjnych w pierwszym półroczu 2010 r.
Również swoje limity odsprzedaje koncern Ciech. W systemie handlu emisjami uczestniczą
trzy spółki Grupy Ciech: Soda Polska Ciech (1 616 097 uprawnień rocznie), Vitrosilicon (70 033 jednostek rocznie), Alwernia (34 531 jednostek rocznie).
Warto jeszcze zajrzeć do Tarnowa i zobaczyć jak na rynku uprawnień do emisji CO2 poczynają sobie tamtejsze Zakłady Azotowe, lider krajowego rynku tworzyw konstrukcyjnych.
Dotychczas Azoty Tarnów nie wykorzystywały w pełni przyznanych im kwot emisyjnych i mogły sprzedawać nadwyżkę posiadanych kwot na rynku emisji. W 2009 roku powstała nadwyżka w wysokości 71 668 jednostek.
Jednak jak tłumaczą przedstawiciele firmy istnieje prawdopodobieństwo, że w przyszłości, czyli kolejnym okresie rozliczeniowym będzie musiała ona nabywać uprawnienia do emisji CO2 z uwagi na otrzymanie zbyt niskich limitów. Innym rozwiązaniem problemu wzrostu zapotrzebowania na energię elektryczną może być nabywanie energii na rynku, co w związku ze spodziewanym wzrostem cen energii oraz oczekiwanym niedostatkiem mocy energetycznych w Polsce, może powodować wzrost cen zaopatrzenia w energię elektryczną. Jednak z uwagi na aktualny brak możliwości oszacowania potencjalnej ilości jednostek niezbędnych do zakupienia nie istnieje na razie możliwość podania prognozy kosztów.