https://www.plastech.pl/wiadomosci/bydgoski-klaster-przemyslowy-istotny-element-branzy-16365 · 10.09.2026

Bydgoski Klaster Przemysłowy - istotny element branży narzędziowo-przetwórczej

2021-03-08
Bydgoski Klaster Przemysłowy - istotny element branży narzędziowo-przetwórczej

Rozmowa z Katarzyną Meger, prezes zarządu Bydgoskiego Klastra Przemysłowego.

- Pani prezes, chciałabym w naszej rozmowie poruszyć kilka wątków. Na początek przypomnijmy może czym jest Bydgoski Klaster Przemysłowy?

- Klaster to grono; zbiór firm z tej samej branży o podobnym potencjale i wielkości, które ze sobą współpracują, mimo że są dla siebie konkurencyjne. To również jednostki badawczo-rozwojowe, uczelnie wyższe i instytucje otoczenia biznesu. W tej chwili Bydgoski Klaster Przemysłowy zrzesza 98 firm, choć wszystkich członków jest około 130. Na początku należały do niego podmioty działające na terenie Bydgoszczy, potem dołączyły także firmy z okolic miasta, a w tej chwili są to już przedsiębiorstwa i instytucje z całej Polski. Aby zostać częścią klastra, firma musi być przede wszystkim tematycznie powiązana z branżą przetwórczą lub narzędziową, czyli z produkcją wyrobów z tworzyw sztucznych albo narzędzi do przetwórstwa tworzyw sztucznych. Poza tym musi posiadać rekomendację przynajmniej dwóch przedsiębiorstw, które już są członkami, jak również wykazywać zainteresowanie współpracą w ramach klastra.

Początki naszej organizacji były trudne, bo zaufanie między firmami było małe. W Polsce nie istniał zwyczaj, by prowadzić współpracę jeśli ma się konkurencyjną działalność. Okazuje się jednak, że każda z firm ma takie same problemy; każda z nich jeździ na targi, ma kłopoty z kadrami, potrzebuje szkoleń - to są rzeczy, które można robić wspólnie. Warto też nadmienić, że odkąd firmy się ze sobą zaprzyjaźniły, są w stanie kooperować i zajmować się danym problemem czy zleceniem razem. Nie zawsze bowiem jedno przedsiębiorstwo jest w stanie samo zrealizować duże zlecenie; czasami trzeba podzielić zadania między kilka podmiotów.

kmeger
Katarzyna Meger, prezes Bydgoskiego Klastra Przemysłowego

- W tym roku klaster obchodzi 15-lecie swojej działalności. Czego udało się dokonać w tym okresie?

- Bydgoski Klaster Przemysłowy istnieje od września 2006 r. i skupia firmy z branży narzędziowej i przetwórstwa tworzyw polimerowych, recyklerów, szereg instytucji okołobiznesowych, w tym uczelnie i jednostki badawczo-rozwojowe. 25 września 2007 r. uzyskało wpis do rejestru stowarzyszeń.

Do naszych szczególnych osiągnięć zaliczamy m.in.: zdobycie w 2016 r. statusu Krajowego Klastra Kluczowego; uzyskanie w kwietniu 2019 r. Silver Label Certificate (tj. srebrnej odznaki jakości zarządzania klastrem przyznawanej przez Europejski Sekretariat Analiz Klastrowych) poprzedzone we wcześniejszych latach dwukrotnym uzyskaniem Bronze Label Certificate oraz organizowanie od 2017 r. Międzynarodowych Targów Kooperacyjnych Przemysłu Narzędziowo-Przetwórczego Innoform.

Od 2016 r. BKP jest członkiem konsorcjum MERGEurope Lightweight Innovation Network, a od 2018 r. również europejskiego konsorcjum European Lightweight Cluster Alliance ELCA.

W latach 2007–2009 przedsiębiorcy skupieni w klastrze brali udział jako wystawcy w międzynarodowych targach form i narzędzi Poltools w Bydgoszczy, uczestniczyli jako członkowie BKP w 15. światowych targach wytwarzania form i narzędzi projektowania i rozwoju produktu Euromold 2008 we Frankfurcie nad Menem, zaś od 2007 r. jako klaster bierzemy również udział w targach Plastpol. Wcześniej firmy członkowskie uczestniczyły w imprezach wystawienniczych jako członkowie Związku Narzędziowców Regionu Bydgoszcz.

Ważnym punktem w naszej historii był pierwszy projekt B+R pn. ''Bydgoski Klaster Przemysłowy z innowacją za pan brat'', realizowany w ramach poddziałania 8.2.1 PO KL w latach 2013–2014. Projekt rozszerzono o komponent ponadnarodowy. Z kolei pierwszy projekt międzynarodowy pn. ''Rozwój technologii wytwarzania kompozycji polimerowych z recyklatem gumy oponowej w kierunku poszukiwania nowych produktów'' realizowany jest w latach 2019–2021 w ramach inicjatywy Eureka zaś współfinansowany ze środków NCBiR. Aktualnie polecamy uwadze projekt ''Better Factory'', realizowany z programu Horyzont 2020.

- Mam firmę, a praca pochłania cały mój czas. Dlaczego mam poświęcić go również na działania, które nie przynoszą mi bezpośrednio dochodów? Krótko mówiąc: jakie korzyści daje obecność w klastrze?

- Profitów jest kilka - może nie są one bardzo spektakularne, ale istnieje parę obszarów działalności klastra, które stanowią dużą wartość dla firm. Jeden z nich to edukacja: zazwyczaj pojedyncza firma niewiele jest w stanie zrobić w tym zakresie, zaś my jako klaster mamy dużo większą siłę przebicia. Drugim aspektem jest promocja oraz współpraca międzynarodowa, czyli m.in. wyjazdy na targi, które generują o wiele mniejsze koszty, jeśli jedzie się na nie dużą grupą. Trzeci obszar ma związek z tym, co się dzieje w rządzie, ministerstwie, samorządach: dotyczy uzyskiwania informacji z pierwszej ręki i posiadania - może niewielkiego, ale jednak -wpływu na podejmowane decyzje.

Należy również wspomnieć o korzyściach dla członków wynikających z faktu posiadania przez naszą organizację statusu Krajowego Klastra Kluczowego - są to np. dodatkowe punkty w różnego rodzaju konkursach na prace B+R, dedykowane środki na udział w targach i misjach gospodarczych, czy punkty mające wpływ na wysokość ulgi w podatku przy inwestycji na terenie specjalnej strefy ekonomicznej. 

Jest duża szansa, że zmieni się to w najbliższych latach - w nowej perspektywie budżetowej UE klastry mają odgrywać istotną rolę w rozwoju gospodarczym i stanowić jedno z narzędzi do kreowania tego rozwoju. Ma to dotyczyć m.in. gospodarki o obiegu zamkniętym, Przemysłu 4.0 czy edukacji. Klastry z reguły najlepiej znają dane branże i ich problemy, a tym samym mogą optymalnie dbać o ich rozwój.

- Klaster to organizacja, która na pewno założyła sobie osiągnięcie określonych celów. W jakiej części zostały one zrealizowane na obecnym etapie? A może z powodu ciągłego dynamicznego rozwoju wasz plan musi stale ewoluować?

- Owszem, musi ewoluować, bo to jak z jazdą na rowerze - jak się stanie w miejscu, to można się przewrócić. Cały czas rozwijamy naszą działalność, mamy coraz więcej projektów międzynarodowych, które realizujemy wspólnie z klastrami z innych krajów, organizacjami, jednostkami badawczo-rozwojowymi. W tej chwili przygotowujemy się do projektu, który będzie skupiał się na tworzeniu laboratorium dla firm, które są członkami klastra. Sprzęt, w który zamierzamy je wyposażyć jest nieopłacalny w zakupie dla jednego przedsiębiorstwa, ale grupa firm chętnie będzie z niego korzystać, więc docelowo ma być do dyspozycji członków klastra na preferencyjnych warunkach. 

Konsekwentnie rozwijamy część edukacyjną - ważne są dla nas nowe działania i nowe tematy nad którymi musimy pracować, ale również takie problemy, które wynikają ze zmian w ustawodawstwie. Działamy też w obszarze ekologii. Nasza branża nie jest bardzo wiekowa, ale minęło już około 100 lat od kiedy pojawiły się pierwsze tworzywa sztuczne. Na początku były one dosyć proste i bardziej organiczne, natomiast ostatnie 70-80 lat to głównie pozyskiwanie polimerów z ropy naftowej. 

Branża rozwija się dosyć dynamicznie, ponieważ wiele materiałów da się tworzywem polimerowym zastąpić. Przykładem są implanty medyczne - kiedyś tytanowe i stalowe, teraz tworzywowe. Elementy samochodów niegdyś były drewniane, potem stały się metalowe, a obecnie w większości produkowane są z tworzyw. Cała masa różnych materiałów została zastąpiona przez ''plastik'' i trudno by się było teraz z tego wycofać.

dsc-9181
Gala wręczenia statusu Krajowego Klastra Kluczowego

- Czy pani zdaniem można powiedzieć że to, co działo się w branży 5-10 lat temu, jest już zamierzchłą przeszłością dla sektora tworzywowego?

- Nie do końca, ponieważ sposób produkcji wiele się nie zmienił: cały czas wykorzystywane są formy wtryskowe, wtryskarki, wytłaczarki. Zmienia się natomiast sterowanie i kontrola procesu, są coraz bardziej alfanumeryczne. Stosuje się inne metody produkcji form wtryskowych; pojawiają się mniej odpadowe rozwiązania wykorzystujące tzw. gorące kanały, które pozwalają uzyskać tylko wyrób - z pominięciem normalnie generowanego odpadu. 

Coraz więcej jest też robotów, które w dużej mierze przejęły proste czynności zwykle wykonywane przez ludzi, a urządzenia często są sterowane przez komputery. Kontrola jakości została do pewnego stopnia zautomatyzowana; komputer potrafi wyłapać drobne błędy w detalu, wykonać niezbędne pomiary, precyzyjnie montować wyroby; coraz częściej w procesach kontrolnych wykorzystuje się sztuczną inteligencję. Również tak prosta praca jak wyciąganie wyrobu z formy jest już zautomatyzowana. Uważam jednak, że człowiek zawsze będzie potrzebny do nadzorowania procesu wytwórczego. 

Ten postęp technologiczny wokół samej produkcji bardzo mocno się zmienia, a przy tym modyfikacjom ulegają także materiały. Posiadają one coraz więcej nowych właściwości, dzięki którym można je stosować w różnorodnych branżach - są wzmacniane np. włóknem szklanym albo włóknem węglowym. Ciągle pojawiają się nowe możliwości, więc i branża szybko się rozwija. 

- Poruszyła pani wątek edukacji. Na czym konkretnie polega współpraca klastra z lokalnymi szkołami?

- Zaczynamy promocję branży już na poziomie przedszkoli. Odbyło się kilka wizyt, podczas których opowiadaliśmy maluchom, że istnieje coś takiego jak przetwórstwo tworzyw sztucznych i jest to ciekawe zagadnienie. Dzieci miały zajęcia, w trakcie których same formowały wyroby - chcieliśmy je tym zainteresować. Jeśli chodzi o uczniów szkół podstawowych, regularnie zapraszamy ich na wizyty do firm, aby mogli zapoznać się z przebiegiem produkcji. Chcemy w ten sposób pokazać młodzieży, że nie jest to ''brudna robota'', a praca przez większość czasu odbywa się przy urządzeniach sterowanych komputerowo. 

Oprócz tego współpracujemy ze szkołami technicznymi, których uczniowie mają u nas praktyki. Idąc dalej należy wspomnieć o studiach, a szczególnie o kierunku dualnym Przetwórstwo Tworzyw Sztucznych, który uruchomiliśmy w roku 2019/2020 wspólnie z Uniwersytetem Technologiczno-Przyrodniczym. Aktywnie współpracujemy z Wydziałem Inżynierii Mechanicznej UTP, jak również z Politechniką Poznańską, która prowadzi studia podyplomowe dla naszej branży.

Wszystkie te działania podejmujemy głównie ze względu na to, że firmy często potrzebują wykształconych, wyspecjalizowanych pracowników, a tych jest stosunkowo niewielu. Dochodzi więc do sytuacji, w których przedsiębiorstwa ''wyrywają'' sobie ludzi, ponieważ stanowisk do obsadzenia jest dużo więcej niż kompetentnych osób na rynku. Kierunki techniczne nie cieszą się dużą popularnością, młodzież dziwnie się ich boi - widać to szczególnie w przypadku chemii czy fizyki. 

Absolwenci szkół średnich wolą humanistyczne kierunki, a tymczasem u nas niedobory kadrowe są naprawdę bardzo duże. Są to stanowiska, na których zarabia się niemałe pieniądze - konstruktor form wtryskowych otrzymuje interesujące wynagrodzenie i praktycznie każdy, kto trafia na rynek z takimi umiejętnościami, natychmiast znajduje pracę.

- Czy wiadomo, ilu pracowników potrzebują obecnie firmy zrzeszone w klastrze?

- W tej chwili trudno to oszacować, ponieważ w ostatnim czasie przybyło nam dużo nowych członków. Gdy kilka lat temu robiliśmy pierwsze badania na ten temat, wolnych stanowisk było około tysiąca - głównie z tego względu, że specjaliści będący blisko wieku emerytalnego odchodzą z pracy i nie mamy kim ich zastąpić. Młodzi pracownicy rzadko mają wymagane umiejętności, a przeszkolenie przez mistrza zajmuje nawet kilka lat. Tego nie da się nauczyć na uczelni, ani nawet od doświadczonego pracownika w ciągu pół roku. Niedobory będą coraz większe; aktualnie są to setki wolnych miejsc pracy, mimo trudnej sytuacji panującej na rynku.

- Jak pandemia wpłynęła na funkcjonowanie klastra?

- Na pewno zdecydowanie trudniej jest nam się spotkać i dlatego korzystamy z konferencji online. Firmy radzą sobie natomiast bardzo różnie; w dużej mierze zależy to od branży, w której działają. Te z nich, które do tej pory miały problem z zamówieniami ze względu na nowe przepisy, np. producenci sztućców jednorazowych, obecnie otrzymywały tyle zleceń, że trudno było im je zrealizować. Przedsiębiorstwa działające w branży automotive miały z kolei kompletny przestój, dlatego że zachodnie koncerny zatrzymały pracę (często na kilka miesięcy), co natychmiast odbiło się na polskich dostawcach części. Dla niektórych firm był to więc trudny okres i choć sytuacja powoli wraca do normy, wciąż nie jest to powrót na 100%.

Do tego dochodzi możliwość trafienia dużej liczby pracowników na kwarantannę. Oczywiście każde przedsiębiorstwo stara się minimalizować ryzyko zakażenia poprzez zachowywanie dystansu społecznego czy noszenie przyłbic i maseczek, ale to nie zmienia faktu, że może się zdarzyć, że któryś pracownik będzie zarażony i część załogi uda się na kwarantannę - w tym pracownicy kluczowi. Z tego względu wiele firm nie wysyła swoich ludzi na spotkania biznesowe i targi. Na szczęście, nie mieliśmy jeszcze takiego przypadku, że któreś przedsiębiorstwo zamknęło działalność - niektóre z nich zaczęły się tymczasowo przebranżawiać, produkując przyłbice czy gogle. 

- Z jakimi jeszcze problemami mierzą się firmy klastra?

- Poza brakami kadrowymi są też inne kłopoty, związane choćby ze zmianami przepisów prawnych. Ostatnio tworzywa sztuczne są odbierane negatywnie. Prowadzona jest duża i często bardzo emocjonalna kampania społeczna, która nie do końca opiera się na rzeczywistych i merytorycznych przesłankach. Powoduje to, że nasza branża jest postrzegana negatywnie, co nie jest w pełni uzasadnione. Idą za tym bardzo niekorzystne regulacje prawne, zarówno krajowe, jak i na poziomie europejskim, wprowadzane bez większych konsultacji z producentami i powodujące, że firmy nie mają nawet czasu by się przystosować lub przebranżowić. 

Wiadomo, że tworzywa sztuczne trudno się rozkładają, przez co mogą zalegać w glebie przez setki lat oraz że mogą zanieczyszczać zbiorniki wodne, morza i oceany, ale z drugiej strony ich produkcja pozostawia stosunkowo niewielki ślad węglowy i są to materiały, które da się recyklingować. Wszystko zależy od tego, w jaki sposób będziemy je zbierać i segregować. 

Na pewno pokutuje tu także wieloletnie stawianie znaku równości między określeniami ''plastik'' i ''tworzywo sztuczne'', czego głównym powodem jest fakt, że w języku angielskim ''tworzywo sztuczne'' to ''plastic''. Określenia te są w dużej mierze równoważne, natomiast warto pamiętać, że tworzywo sztuczne to nie tylko opakowania, butelki, kubeczki, tacki od jedzenia itp. W rzeczywistości jest to przecież bardzo duża branża, obejmująca tak części do samolotów czy samochodów, jak i komponenty sprzętu medycznego, AGD, urządzeń z branży spożywczej – jest to niezwykle szeroka gama produkcji. Nie da się tego tak nagle wyeliminować i zastąpić czymś, co będzie lepsze. Każda alternatywa wiąże się z jakimś poświęceniem i trudno znaleźć taką, która nie obciąży w ten, czy inny sposób środowiska. 

- Jest pani prezesem Bydgoskiego Klastra Przemysłowego, członkinią Rady Uczelni Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy, a na co dzień właścicielką firmy produkującej sprzęt medyczny. Jak wyglądały początki pani kariery zawodowej i czy dzisiaj jest coś, z czego może być pani naprawdę dumna?

- Swoją karierę zawodową zaczynałam w 1995 r. w firmie ojca, której obecnie jestem właścicielką. Już pracując, podjęłam studia na Wydziale Chemii i Inżynierii Chemicznej, kończąc kierunek ''Przetwórstwo tworzyw sztucznych''. W firmie przetwarzamy głównie polichlorek winylu, więc prace dyplomową i magisterską pisałam na temat tego tworzywa i sądzę, że dość dobrze orientuję się w jego właściwościach. 

Od początku zajmowałam się w firmie systemem jakości i dokumentacją z tym związaną, więc i w tym zakresie mam spore doświadczenie. Chyba największym sukcesem jest to, że nadal utrzymujemy się na rynku, pomimo, że to bardzo trudna branża i nadal całą produkcję mamy na miejscu, niczego nie importujemy z Azji. 

Do Klastra przystąpiliśmy na samym starcie jego działalności; dość szybko trafiłam do zarządu, a od 2010 r. pełnię funkcję prezesa zarządu i jest to praca społeczna. Od początku za podstawowy cel uważałam działanie wyłącznie na rzecz zrzeszonych przedsiębiorców i takie postępowanie nie tylko przynosi wymierne efekty, ale też jest dostrzegane przez instytucje i inne klastry. Jesteśmy zapraszani do współpracy przez organizacje z całej Europy. Mogę powiedzieć, że jesteśmy jednym z najlepszych klastrów w Polsce i nie będzie w tym żadnej przesady. 

- W wywiadzie udzielonym w 2017 r. dla ''Expressu Bydgoskiego'' wspominała pani, że kobiety w przemyśle nie zawsze bywały traktowane tak samo poważnie, jak ich koledzy. Czy od tego czasu coś się w tej kwestii zmieniło, zwłaszcza w odniesieniu do sposobu postrzegania kobiet zatrudnionych w branży przetwórczej?

- Jako prezes, czy prezeska BKP nie spotykam się z ignorancją. W firmie też coraz mniej. Zdarza się, że handlowiec z typowo technicznym asortymentem wchodząc do biura mnie ignoruje, rozglądając się za mężczyzną, z którym mógłby poważnie porozmawiać. Kiedyś mnie to trochę denerwowało, dziś raczej bawi. Jeśli ktoś chce mi coś sprzedać, to niestety nie ma wyjścia… Prawda jest taka, że kobiet jest w branży niewiele, ale to się powoli zmienia. Niestety ciągle zdarza się że dziewczyny, które kończą kierunki techniczne, skarżą się na wykładowców na uczelniach, że nie traktują ich poważnie; ale to są obecnie pojedyncze przypadki. Czasem dziewczyny chcą udowodnić, że dadzą radę i kończą studia z lepszymi wynikami niż chłopcy. Jest wiele kobiet na wysokich stanowiskach, w przeróżnych branżach, które radzą sobie doskonale – zresztą wystarczy poczytać wywiady w ''Plast Echo''. 

Mam wrażenie, że pokutuje pewien stereotyp i idące za nim wychowanie. Dziewczęta przekonuje się, że nie muszą się znać na technice, nie muszą nic same załatwiać, bo zawsze znajdzie się mężczyzna, który zrobi wszystko za nie, a one muszą się nauczyć dbać o porządek, gotować i skupić się na wychowywaniu dzieci. Studia powinny skończyć, żeby znaleźć dobrego i mądrego męża. Dziewczynkom kupujemy lalki, chłopcom koparki. Nikt nie sprawdza na tym etapie predyspozycji i często się je zaprzepaszcza. 

W efekcie sporo kobiet rzeczywiście nie ma pojęcia o technice. Pracują w zawodach typowo odtwórczych, albo w tak zwanych umiejętnościach miękkich. A przecież każdy ma prawo robić w życiu to, co mu sprawia przyjemność. Wszystkiego można się nauczyć, a przynajmniej trzeba próbować. Praca powinna być inspiracją i dawać nam satysfakcję. Wydaje mi się, że w każdym obszarze najlepiej funkcjonują zespoły mieszane. Nasze mózgi funkcjonują mimo wszystko trochę różnie, więc jeśli nauczymy się te różnice szanować i wykorzystywać, wszyscy na tym zyskamy. 

Rozmawiała: Agata Mojcner