https://www.plastech.pl/wiadomosci/czeska-branza-targowa-w-walce-z-kryzysem-16541 · 10.09.2026

Czeska branża targowa w walce z kryzysem

2021-04-21
Czeska branża targowa w walce z kryzysem

Rozmowa z Jiřím Kulišem, Michalisem Busiosem i Jarosławem Krykwińskim.

Jakie szkody wyrządziła pandemia targom i kongresom?

Jiří Kuliš, członek zarządu i dyrektor generalny Veletrhy Brno: Globalnie kryzys pandemiczny przyniósł nieobliczalny zakres szkód. Tysiące wydarzeń na całym świecie zostało odwołanych lub przełożonych na późniejsze terminy. Wszyscy właściciele i zarządcy terenów wystawienniczych, centrów kongresowych, organizatorzy targów, kongresów i innych wydarzeń liczą straty rzędu milionów koron, euro lub dolarów. Lockdown targów w Europie potrwa dłużej niż rok, podczas gdy w Japonii, Chinach i Korei Południowej niektóre targi odbyły się w zeszłym roku jeszcze przed rozpoczęciem szczepień. 

Michalis Busios, dyrektor Targów Maszynowych MSV: W 2020 r. po raz pierwszy nie odbyły się Międzynarodowe Targi Maszynowe MSV organizowane regularnie od 1959 r. Tym samym została przerwana tradycja targów, które w ostatniej dekadzie stały się największą przemysłową imprezą wystawienniczą w Europie Środkowej. Targi nigdy wcześniej nie zostały odwołane, z niewielkim opóźnieniem odbyły się nawet po 21 sierpnia 1968 r., czyli po interwencji wojsk Układu Warszawskiego. Brak Targów MSV to zła wiadomość dla małych i średnich przedsiębiorstw, osób prowadzących własną działalność gospodarczą związaną z usługami na rzecz targów, dla hoteli, restauracji oraz ogólnie dla gospodarki miasta i regionu.

Jarosław Krykwiński, przedstawiciel Veletrhy Brno w Polsce: Nadszarpnięte zostało zaufanie do tego typu wydarzeń i to jest ewidentna, niewymierna szkoda. Powstało przeświadczenie, że targi i kongresy, jako spotkania dużej grupy osób w jednym miejscu i jednym czasie, mogą być ogniskiem nowych zachorowań i prostym sposobem na roznoszenie wirusa. A przecież przy zachowaniu odpowiedniego reżimu sanitarnego targi są nie mniej bezpieczne niż centra handlowe. 

untitled-1
Od lewej: Jiří Kuliš, Michalis Busios i Jarosław Krykwiński

Każdy kryzys przynosi też coś pozytywnego. Czy widzą panowie jakieś jego dobre strony?

Jiří Kuliš: Ten kryzys potwierdza znaczenie targów i kongresów jako platformy do spotkań bezpośrednich. Ze strony naszych partnerów i głównych wystawców rejestrujemy duże zapotrzebowanie na targi. Pomagają im one na wiele sposobów. Pandemia pokazuje, że targi są niezbędne. Z powodu kryzysu tracimy nie tylko kapitał finansowy, ale także społeczny.

Pamiętajmy, że po każdym załamaniu imprezy wystawiennicze odnotowywały rozwój i wzrost. Nawet po ostatnim kryzysie finansowym rosły jak grzyby po deszczu. Targi opierają się na naszych zmysłach, na osobistym kontakcie. Człowiek jest istotą społeczną, potrzebuje kontaktu z innymi ludźmi. Osobiste sympatie i zaufanie, które są podstawą relacji biznesowych, rodzą się między ludźmi poprzez kontakt osobisty. Bez niego nie da się realizować biznesu.

Michalis Busios: Badanie przeprowadzone wśród wystawców potwierdziło komercyjne i marketingowe znaczenie MSV. Wystawcy uważają udział w Międzynarodowych Targach Maszynowych za ważną dla firmy prezentację biznesową, która umożliwia bardzo efektywne osobiste spotkania z dotychczasowymi i nowymi partnerami biznesowymi. To nas bardzo cieszy i daje nadzieję na przyszłość.

Jarosław Krykwiński: W sierpniu, wrześniu i październiku zeszłego roku otworzyło się na krótko swego rodzaju „okno pogodowe” dla branży targowej. Odbyło się wtedy sporo imprez targowych i wyraźnie dało się wyczuć, że przedsiębiorcy czekali na możliwość udziału w wystawach. Bez wątpienia brakowało im kontaktu bezpośredniego w większym, branżowym gronie osób, a zatem rozmów, negocjacji, dyskusji i wymiany doświadczeń. Dobrą stroną pandemii jest to, że firmy uświadamiają sobie, jak duże znaczenie mają targi dla prowadzenia biznesu i że warto powrócić do sprawdzonej przez dekady formuły spotkań. 

Zatem nie obawiają się panowie końca targowego modelu biznesowego? Istnieją na przykład całkiem dobre programy do wideokonferencji…

Jiří Kuliš: Można wysłuchać profesjonalnego wykładu online, ale dopiero nieformalne, osobiste dyskusje uczestników kongresu mają wartość i jest to powód, dla którego ludzie biorą w nich udział. Zdaję sobie sprawę, że wideokonferencje są praktyczne, nie trzeba nigdzie podróżować, ale to nie jest to. Brakuje bezpośredniej interakcji, również naszym pracownikom. Nawet w firmach dobre pomysły pojawiają się częściej na spotkaniach lub podczas nieformalnych rozmów niż przy biurkach.

Jarosław Krykwiński: Obserwuję wydarzenia promocyjne przygotowane w formie online. Przypuszczam, że sprawdzają się one w określonych branżach, np. przy wideoprezentacjach produktów dla dzieci, gdzie wystarczy pokazać do kamery gry, zabawki i ich opakowanie oraz w interesujący sposób o tym opowiedzieć. Ale jak z taką prezentacją wyjść szerzej, poza granice własnego kraju? Jak prowadzić współpracę międzynarodową bazując wyłącznie na łączach internetowych? Jeśli pandemia COVID-19 miałaby trwać do końca świata, czy też jeden dzień dłużej, to rzeczywiście pozostanie nam już tylko korzystanie z coraz lepszych programów do wideokonferencji. Zakładamy jednak, że świat powróci do normalności. A wtedy targowy model biznesowy na nowo odżyje. 

Obecnie powstają targi wirtualne lub hybrydowe. Czy spróbujecie czegoś takiego?

Jiří Kuliš: Targi wirtualne czy hybrydowe to coś w rodzaju prysznica online, wirtualnego seksu czy wirtualnej kolacji. Cyfryzacja jest tylko dodatkiem, chwilowym zamiennikiem. Inwestowanie w targi hybrydowe jeden do jednego z prawdziwymi targami to strata pieniędzy. Niektórzy organizatorzy targów włożyli w tę zastępczą formę dużo pieniędzy i one im się nie zwrócą. Różnica polega na tym, że w targach online bierze udział kilkaset lub tysiące uczestników, a na prawdziwych targach dziesiątki lub setki tysięcy osób. Targi internetowe są rodzajem sieci społecznościowej, ale nie zastępują spotkań face-to-face i możliwości obejrzenia oraz dotknięcia produktu.

Michalis Busios: Targi to przede wszystkim kontakt osobisty, którego nie zastąpi platforma internetowa. Wirtualne środowisko nie pozwala również na pełnowartościową prezentację innowacji technologicznych, które regularnie pojawiają się na MSV. Z drugiej strony, z myślą o wystawcach z dalekich krajów, którzy nie będą mogli osobiście uczestniczyć w targach, przygotowaliśmy formę stoisk hybrydowych, gdzie na fizycznym stoisku będzie się odbywał wirtualny program, a partnerzy z zagranicy będą mogli za naszym pośrednictwem w centrum wystawienniczym w Brnie zorganizować wirtualne spotkania. W ten sposób staramy się sprostać potrzebom firm zagranicznych, ponieważ spodziewamy się, że niestety komplikacje z podróżowaniem mogą się utrzymywać.

Jak może się zmienić biznesowy model targów w okresie postcovidowym?

Jiří Kuliš: Właściwy model targów nie ulegnie zmianie. Ze względu na zmiany w globalnym podróżowaniu, duże światowe targi, zwłaszcza w Niemczech, będą miały trudniejszy czas. Trend będzie taki, aby być bliżej klienta, czyli nastąpi regionalizacja targów, a to będzie dla nas korzystne. Kolejną tendencją będzie rozdzielenie organizatorów targów i właścicieli terenów wystawienniczych i centrów kongresowych. Utrzymanie infrastruktury jest bardzo kosztowne, co teraz wszyscy odczuwamy znacznie bardziej. W związku z tym będzie się pojawiać trend do przejmowania infrastruktury przez sektor publiczny, natomiast w organizację wydarzeń może się zaangażować sektor prywatny.

Michalis Busios: Jeśli chodzi o przyszłą formułę Targów MSV, to nie spodziewamy się znaczących zmian. Podstawowe zasady zostaną zachowane. Narzędzia online mogą funkcjonować jedynie jako uzupełnienie, które usprawni fizyczną wizytę na targach. Staramy się pracować np. nad rozwojem naszego katalogu internetowego, który umożliwi lepszą prezentację firm i ich eksponatów jeszcze przed rozpoczęciem targów.

W tej chwili w brneńskim centrum wystawienniczym prowadzone są szczepienia. Jak długo to potrwa?

Jiří Kuliš: W większości centrów wystawienniczych na świecie szczepi się ludzi, ponieważ stadiony, tereny targowe i kongresowe mają odpowiednią pojemność. Nie jesteśmy wyjątkiem. Jako pierwsi w naszym kraju zaproponowaliśmy zorganizowanie szpitala zapasowego. Jest to akcja humanitarna i robimy to po kosztach i bez narzutów. Zapewniliśmy również magazyn i dystrybucję materiałów medycznych na wiosnę, darowizny sprzętu komputerowego dla szkół oraz testy w centrum wystawienniczym. Wierzę, że rząd to doceni i na koniec uruchomi program wsparcia branży targowo-kongresowej, nie wykluczając podmiotów należących do miasta. Nikt nie wie, jak długo będą trwały szczepienia na terenach targowych; na pewno tak długo, jak to będzie potrzebne. Z przyjemnością udostępniamy wszystkie nasze pomieszczenia na szczepienia, aby przyspieszyć powrót do normalnego życia.

Kiedy spodziewacie się powrotu do normalności i otwarcia pierwszych dużych targów?

Jiří Kuliš: Sytuacja wymaga cierpliwości. Wraz z nadejściem szczepień pojawiło się światełko w tunelu, ale nikt nie wie i nie powie, kiedy wrócimy do normalności. Na przygotowanie targów z naszej strony i ze strony wystawców potrzeba od 2 do 6 miesięcy. Więc nawet teraz nie można planować wystarczająco dobrze. Nie chcemy organizować targów za wszelką cenę i szkodzić ich reputacji. Dlatego też w zeszłym roku z wyprzedzeniem odwołano Międzynarodowe Targi Maszynowe MSV. Nie możemy dowolnie przesuwać terminów wydarzeń, ponieważ każde targi są uzależnione od określonego cyklu sprzedaży i innowacji. Na razie patrzymy na drugą połowę roku jak na punkt zwrotny w powrocie do normalności.

Nie możemy jednak zgodzić się z tym, że zaliczani jesteśmy do tej samej grupy co muzea, galerie, ogrody zoologiczne lub botaniczne. Targi nie są rozrywką, ale platformą biznesową. Dlatego domagamy się przeklasyfikowania do kategorii galerii handlowych, domów towarowych, z którymi mamy więcej wspólnego niż z zoo. W przypadku centrów handlowych reguły są bliższe naszej logistyce. Autorzy strategii wychodzenia z pandemii prawdopodobnie nie rozumieją istoty targów B2B, czyli m.in. widzą w nich imprezę masową dla ogółu społeczeństwa.

Michalis Busios: Ważny jest charakter wydarzenia. Nie można nas wrzucać do jednego worka z meczem piłki nożnej czy koncertem, podczas których w jednym czasie i w jednym miejscu stłoczone są dziesiątki tysięcy osób. Targi to przede wszystkim platforma handlowa, która zasadniczo charakteryzuje się logistyką centrum handlowego. Na festiwalach czy wydarzeniach sportowych gromadzą się dziesiątki tysięcy osób w jednym czasie i w jednej, ograniczonej przestrzeni. Przez targi przejdzie określona liczba osób podczas kilku dni. Przy dużych imprezach targowych dzienna liczba odwiedzin jest porównywalna z weekendową frekwencją centrów handlowych. Hale wystawiennicze są przystosowane do przyjęcia większej rzeszy osób, a my, jako organizatorzy targów, mamy doświadczenie w regulowaniu ich ilości.

Tereny Targów Brneńskich mają układ parkowy. Duże odstępy pomiędzy pawilonami dają możliwość oddzielenia przestrzeni. Centrum Wystawiennicze ma w tej chwili dostateczną infrastrukturę, aby wprowadzić niezbędne zasady higieniczne. Zwiedzający poruszają się równomiernie po pawilonach i między nimi oraz mają do dyspozycji większą, indywidualną przestrzeń niż uczestnicy wydarzeń innych formatów.

Jednak, jak się okazuje, na początku marca Czechy zaostrzyły trwający od połowy października lockdown. W kraju wprowadzono dalsze ograniczenia w przemieszczaniu się, władze zamknęły też przedszkola i żłobki. Część rządu optuje za pełnym lockdownem, czyli powrotem do rozwiązań, które obowiązywały wiosną ubiegłego roku.

Jiří Kuliš: Są to niezbędne obostrzenia, które miejmy nadzieję spowodują, że sytuacja zostanie opanowana i łącznie z zaszczepieniem większości populacji doprowadzą do powrotu do normalności. Do dodatkowych środków należy zaliczyć testowanie pracowników w czeskich firmach, również w naszej. Testowanie osób to także sposób na organizację kongresów i mniejszych targów. W zależności od sytuacji jesteśmy gotowi tak dostosować terminy tegorocznych wydarzeń, aby mogły się one odbyć w czasie, który nie będzie już tak ryzykowny. Wierzę w to, że przywrócenie zwykłego życia czy życia gospodarczego, w tym organizacji targów, nastąpi w połowie roku.

Michalis Busios: Mając na uwadze obecną sytuację, staramy się również jak najlepiej odpowiadać na potrzeby wystawców. Zmieniliśmy ogólne warunki udziału w targach tak, aby zminimalizować ryzyko finansowe firm.

Jarosław Krykwiński: To oczywiście znaczące utrudnienie dla kontaktów transgranicznych, ale chciałbym zwrócić uwagę, że granica polsko-czeska nie została całkowicie zamknięta. Obywatele Unii Europejskiej mogą nadal przyjeżdżać do Republiki Czeskiej na czas nieprzekraczający 12 godzin, o ile sprowadza ich tam powód wyższej konieczności. Rząd czeski uznał, że nauka, praca lub prowadzenie biznesu do takich powodów się zaliczają. Nie ma konieczności rejestracji elektronicznej lub posiadania negatywnego testu. 

Panie Jarosławie, wspomniał pan o kontaktach transgranicznych. Jak wygląda współpraca gospodarcza między Czechami a Polską?

Jarosław Krykwiński: Polska i Czechy są bardzo mocno powiązane gospodarczo. Na przestrzeni lat znaczenie wzajemnej współpracy rosło. Nasz południowy sąsiad to obecnie jeden z najważniejszych partnerów gospodarczych Polski. W 2020 r. Czechy były drugim odbiorcą polskich towarów. Eksport do tego kraju wyrażony w euro wyniósł 13,8 mld i blisko dwukrotnie przewyższał import. Natomiast Polska jest dla Czechów trzecim największym partnerem handlowym. Najwyższe pozycje we wzajemnej wymianie handlowej zajmują takie towary jak maszyny i środki transportu, towary przemysłowe, półprodukty i materiały, żywność i napoje, wyroby chemiczne, surowce, paliwa mineralne i oleje. 

Jaką rolę w tej współpracy pełnią imprezy wystawiennicze? I jak w tym kontekście wypadają targi MSV?

Jarosław Krykwiński: Targi w Brnie to jeden z motorów napędzających polsko-czeską kooperację. To tam często dochodzi do pierwszych kontaktów pomiędzy kontrahentami. Rokrocznie w imprezach wystawienniczych w stolicy Moraw bierze udział w charakterze wystawcy do 200 polskich firm. Warto zwrócić uwagę na jeszcze jedną ważną rzecz: otóż nie przez przypadek Targi Brneńskie w swoich materiałach promocyjnych akcentują skrót CEEC, czyli Central European Exhibition Center. Dzięki centralnemu położeniu w Europie, temu, że Republika Czeska graniczy z Polską, Słowacją, Austrią i Niemcami, a także bliskości do takich krajów jak Węgry, Rumunia, Słowenia, Chorwacja, ośrodek targowy w Brnie stanowi doskonałe miejsce do nawiązywania nowych kontaktów biznesowych z przedstawicielami innych nacji. 

Szczególną rolę w brneńskim kalendarium odgrywają Międzynarodowe Targi Maszynowe MSV. To jedne z największych targów przemysłowych w Europie. Oczywiście mógłbym przytoczyć statystyki dotyczące tej imprezy z lat minionych, ale obawiam się, że od 2021 r. na wszystko trzeba patrzeć inaczej i liczyć od nowa. W tym roku MSV będą kolejną okazją dla wystawców, w tym również tych z Polski, do zaprezentowania nowości w kluczowych branżach, zaczynając od przemysłu maszynowego i elektrotechnicznego, aż po obróbkę tworzyw sztucznych oraz przyrządy pomiarowe stosowane w ochronie środowiska. Głównym tematem MSV 2021 będzie projekt Przemysł 4.0 i Fabryka Cyfrowa, czyli digitalizacja produkcji – jeden z głównych kierunków procesu innowacji. Liczę na restart branży targowej i gospodarki podczas jesiennych wydarzeń w Brnie. 

Rozmawiał: Jacek Leszczyński


Czytaj więcej:
Rynek 1398
Targi 2197
Covid-19 228
Wywiad 301

MSV 2021

Międzynarodowe Targi Maszynowe MSV

Czechy, Brno-střed 08.11 - 12.11.2021