https://www.plastech.pl/wiadomosci/europa-srodkowa-sercem-kontynentu-16925 · 10.09.2026

Europa Środkowa sercem kontynentu?

2021-08-16
Europa Środkowa sercem kontynentu?

Rozmowa z László Bűdym, CEO firmy myCEPPI.

Obserwujesz środkowoeuropejski rynek tworzyw sztucznych od wielu lat. Jakie są według ciebie największe skutki wywarte przez epidemię na ten sektor przemysłu? 

Epidemia jeszcze się nie skończyła, więc na pewno pojawi się więcej niespodzianek. Z dotychczasowych doświadczeń wynika, że najważniejszą konsekwencją pandemii jest wzrost niepewności. Uczestnicy rynku zaczęli myśleć bardzo logicznie i krótkoterminowo; roczne umowy stały się niczym więcej jak papierem. W większości przypadków umawiające się strony nie były w stanie dotrzymać zobowiązań, częściowo z powodu ceny, a częściowo z powodu braku towaru. Zmniejszyła się przewidywalność, a terminy planowania w przemyśle tworzyw sztucznych drastycznie się skróciły. Najważniejszą tego konsekwencją jest powstawanie fal podaży i dostaw. Zobaczyliśmy, jak bardzo Europa i Europa Środkowa są uzależnione od importu. Optymalizacja (redukcja) kosztów w ostatnich latach doprowadziła nas do silnego uzależnienia od importu polimerów z Bliskiego i Dalekiego Wschodu, a także z Ameryki Północnej. W 2010 r. część zachodnioeuropejskich producentów przestawiła się z nafty na północnoamerykański LNG i propan. Potem były 2 miesiące, kiedy z powodu warunków atmosferycznych dostawy nie docierały. Dla wszystkich stało się jasne, że konieczne jest usprawnienie. Dotyczy to mocy produkcyjnych surowców, wytwórni polimerów, a w niektórych obszarach również przetwórstwa tworzyw sztucznych. Przemysł chemiczny, w tym przemysł tworzyw sztucznych, jest branżą kapitałochłonną, a inwestycje wymagają długiego czasu. Na szczęście środkowoeuropejscy producenci polimerów są już w fazie przygotowywania (a niektórzy z nich już w fazie wdrażania) nowych inwestycji. Można tu wymienić kilka przedsiębiorstw, takich jak Grupa Azoty, Grupa MOL, Borsodchem, Lukoil Neftochim, Rompetrol, Unipetrol – wszystkie te firmy się rozwijają, a każdy rozwój zwiększa bezpieczeństwo dostaw. Oczywiście wciąż do rozwiązania pozostaje kwestia surowca, ponieważ z powodów politycznych zaczęliśmy odłączać się od najtańszego i najbezpieczniejszego źródła dostaw: Rosji. Możliwe jest przestawienie się na północnoamerykańskie surowce i nośniki energii przewożone statkiem, ale jeśli powtórzy się to, co się wydarzyło w Teksasie w lutym tego roku, kiedy w wyniku załamania się sieci energetycznej ustało zarówno wydobycie, jak i transport, wtedy podczas nadchodzących zim będzie nam bardzo chłodno. 

Czy cokolwiek w kontekście aktualnej sytuacji szczególnie cię zaskoczyło? Jakich konsekwencji nie przewidziałeś, mimo swojego doświadczenia?

Największym zaskoczeniem było załamanie się transportu międzynarodowego. Chyba nikt nie spodziewał się tych przestojów. Wniosek jest taki, że precyzyjnie dostrojone systemy są niezwykle wrażliwe. Częścią tego dostrojenia było to, że konkurencja doprowadziła do obniżenia kosztów transportu towarowego do nierealnych poziomów w latach 2010–2020. 

Niektóre z tych problemów były widoczne już wcześniej. Duże firmy żeglugowe często pracowały tylko dla przepływu środków pieniężnych, nie notowano realnego zysku. Było wiele oznak upadku, a ostateczny cios zadał COVID. W konsekwencji europejski i środkowoeuropejski przemysł tworzyw sztucznych w najbliższych 2–3 latach będzie importował mniej z Dalekiego Wschodu. Było to już zauważalne w tym roku, szczególnie w przypadku ABS i PPC. Jeśli jednak problemy logistyczne zostaną rozwiązane, koszty transportu nie powrócą już do dawnego poziomu. 

laszlo
László Bűdy, CEO firmy myCEPPI

Jak dla branży przetwórczej będą wyglądały nadchodzące miesiące i w jaki sposób firmy ją reprezentujące powinny reagować, by zminimalizować skutki kryzysu?

Na razie nic nie zostało rozwiązane. Pozostała niepewność, z którą być może radzimy sobie teraz trochę lepiej. Obecnie jasne jest, że przetwórcy tworzyw sztucznych powtarzają ubiegłoroczny błąd. Wszyscy spodziewają się spadku cen i czekają, aż ceny powrócą do „normalnego poziomu”. Starają się przy tym minimalizować swoje zapasy. Jest to jednak mieszanka wybuchowa, która może doprowadzić do eksplozji cen. Jesienią popyt będzie silny; jeśli wszyscy będą chcieli kupować naraz, niewątpliwie do niej dojdzie. Warto zauważyć, że ekspansja podaży jest znacznie wolniejsza niż wcześniej. Podaż może reagować na rosnący popyt tylko z opóźnieniem; czas reakcji może wynosić 40–60 dni, ale w wielu przypadkach nawet 90. Transport morski trwa dłużej i kosztuje kilkakrotnie więcej niż zwykle. Importowane surowce dotrą tylko wtedy, gdy ceny będą wystarczająco wysokie, a nawet wówczas może odbyć się to z opóźnieniem. Kiedy zaś dotrą, spowodują z kolei spadek cen i okaże się, że nie warto tu transportować. Dlatego musimy być przygotowani na fale podaży i dostaw, dopóki koszty i czas transportu nie wrócą do normy. Nie wszyscy mogą kupować, kiedy ceny są najniższe. Ważne jest zatem, aby przetwórcy tworzyw sztucznych opracowali odpowiednią strategię magazynową, by zapewnić stabilną średnią cenę polimeru do ciągłej produkcji. To wymaga teraz wielu informacji i realnej oceny sytuacji. Dlatego uważam, że od drugiej połowy sierpnia można spodziewać się wzrostu popytu i ponownego wzrostu cen. 

Kryzys dotknął także inne branże. Firma myCEPPI, organizująca konferencję Central European Plastics Meeting, musiała odwołać ubiegłoroczną edycję tego wydarzenia.

W zeszłym roku przełożyliśmy konferencję z powodu wspomnianej już wcześniej niepewności panującej na rynku. Zapytaliśmy o zdanie naszych klientów i wspólnie podjęliśmy decyzję, że nie będziemy organizować CEPM w 2020 r. Patrząc z perspektywy czasu sądzę, że można było podjąć się przygotowania wydarzenia, jednak liczba jego uczestników z pewnością byłaby znacznie mniejsza niż zazwyczaj. A nie chcieliśmy organizować spotkania o niższej jakości niż ta prezentowana przez dotychczasowe edycje.

Jednak w tym roku planujecie „fizyczne” spotkanie przedstawicieli przemysłu w jednym miejscu.

Owszem, spotkanie odbędzie się 7–8 września w Šamorínie na Słowacji. Jego data została wybrana tak, aby była wystarczająco blisko okresu letniego. To dlatego, że spodziewamy się kolejnej, jesiennej fali epidemii. Zgodnie z obowiązującymi słowackimi przepisami epidemiologicznymi, osoby chronione, zaszczepione, mogą swobodnie wjeżdżać do kraju. Widzę, że musimy „zaprzyjaźnić się” z tą sytuacją. Epidemia i wynikające z niej przepisy zdrowotne pozostaną z nami przez wiele lat. Do tego też trzeba się dostosować, jednak zarówno ludzie jak i biznes potrzebują osobistych spotkań – my to zapewnimy. Planujemy, że w wydarzeniu weźmie udział 300–350 osób, choć większość z nich zgłosi się zapewne dopiero w ostatniej chwili – właśnie z powodu niepewności.

dsc0064

Miałem okazję brać udział w ostatnich dwóch edycjach konferencji i moja opinia na temat zarówno pomysłu, jak i realizacji jest wyjątkowo pozytywna. Opisz jednak CEPM w kilku słowach, tak by przybliżyć to wydarzenie osobom, które jeszcze nie są z nim zaznajomione.

CEPM jest wydarzeniem trzypoziomowym. „Szkielet” stanowią spotkania B2B; to tutaj goście, którzy chcą sprzedawać produkty i usługi ze swojej oferty (HOST) i potencjalni kupujący nawiązują kontakt w dobrze zorganizowanych warunkach. Do udziału po stronie HOST zgłosiły się już 22 firmy, handlowcy i producenci polimerów. Ważną częścią wydarzenia jest konferencja, na której będziemy teraz rozmawiać o największych wyzwaniach stojących przed branżą. Odbędzie się również mała wystawa. Oprócz części formalnej najważniejsze jest to, że społeczność którą zaczęliśmy tworzyć nadal się rozwija i nabiera kształtu. Tej integracji służy impreza w pierwszą noc, która jest chyba najistotniejszą i najbardziej zapadającą w pamięć częścią wydarzenia. W 2019 r. gościliśmy blisko 300 osób, zaś w tym roku spodziewam się podobnej frekwencji; już teraz jest nas ponad 100. 

Chciałbym w tym miejscu podkreślić główny temat konferencji, jakim jest recykling. Jako branża musimy podjąć działania. Regulacje dotyczące tworzyw sztucznych tworzone są bez nas, jak to miało miejsce do tej pory z regulacjami dotyczącymi SUP. Musimy stać się proaktywni, ponieważ od tego zależy los całego sektora. Istnieje problem, którego nie jesteśmy jeszcze gotowi rozwiązać – jest to zastosowanie regranulatów w produkcji ciągłej. Na rynku nie ma wystarczającej ilości regranulatów o stałej jakości. Bez niego ciągła, wysokowydajna produkcja jest nie do pomyślenia. Międzynarodowy zespół – bułgarski, rumuński, węgierski i polski – pracuje obecnie nad standaryzacją regranulatów i chcemy zaprezentować przetwórcom pierwsze wyniki. Dobrze byłoby bowiem uzyskać informacje zwrotne i opinie na miejscu. Następnie możemy zwrócić się do rządów z propozycjami dotyczącymi odpowiednich zasad zbierania i przetwarzania odpadów.

Odchodząc od tematu pandemii, nie można nie zauważyć że mamy problem również z publiczną negatywną narracją wokół tworzyw sztucznych. Ludzie zdają się zapominać o funkcjonalności tych materiałów, dyskutując jedynie na temat kwestii odpadów. Jaka jest twoja opinia w tej kwestii?

Wizerunek tworzyw sztucznych i przemysłu tworzyw sztucznych stał się w ostatnich latach negatywny. Staliśmy się niewolnikami „złego” materiału. Musimy pokazać, że tworzywa sztuczne mają najniższy ślad węglowy. W czasach, gdy dziesiątki ludzi protestują przeciwko ścinaniu drzew, to nonsens, że ponownie preferowane są opakowania papierowe. Krok po kroku należy wykazać, jakie obciążenie dla środowiska oznaczają inne materiały opakowaniowe. Wymagane są bardzo proste, zrozumiałe, codzienne przykłady i aktywna obecność w mediach. Jeśli będziemy kontynuować naszą dotychczasową komunikację, która jest mało intensywna, wtedy regulacje UE – sprzeczne nawet z prawami fizyki i chemii – pogrzebią branżę. Będzie to wymagało międzynarodowej współpracy przemysłowej i, co niemniej ważne, dobrej społeczności. 

Myślę że my, mieszkańcy Europy Środkowej, wciąż mamy odwagę mówić o tym swobodnie, nie kierując się dogmatami. Jedną z rzeczy, których z pewnością nie możemy pominąć, jest recykling; niestety kraje Europy Środkowej nie są w stanie zapewnić dobrej jakości odpadów dla lokalnych firm zajmujących się odzyskiem. Najważniejszym zadaniem jest zatem stworzenie odpowiednich systemów zbierania i segregacji odpadów. Rządy oraz samorządy nie mają jednak wystarczającej wiedzy na ten temat. Branża tworzyw sztucznych musi więc stworzyć odpowiednie warunki – do nas należy określenie składu i czystości odpadów potrzebnych do osiągnięcia celów, jakie sobie wyznaczyliśmy i jakie musimy osiągnąć. Jestem też zdania, że recykling energetyczny powinien odgrywać większą rolę.

Załóżmy, że wkrótce uporamy się z problemem COVID-19: jak rynek tworzyw sztucznych może się rozwijać w przyszłości?

Epidemia będzie z nami nawet w przyszłym roku. Jej ślad w świadomości ludzi i rządów będzie obecny nawet przez 10 lat. Wynika z tego ważny wniosek: bez tworzyw sztucznych nie udałoby się do tej pory opanować pandemii, nie mówiąc już o jej pokonaniu. Strategiczną kwestią dla państw stało się rozwiązanie problemu samowystarczalności w zakresie opieki zdrowotnej. Dlatego oczekuję postępu w tej dziedzinie, zwłaszcza w zakresie włóknin (maski, odzież ochronna). W rezultacie należy również wesprzeć niezbędną produkcję polimerów ze źródeł lokalnych. Bezpieczeństwo dostaw będzie zyskiwać na wartości we wszystkich obszarach. Przemysł tworzyw sztucznych, podobnie jak wszystkie inne gałęzie przemysłu, stanie się raczej regionalny niż międzynarodowy czy międzykontynentalny. Rozumiem przez to, że pobliskie rynki i źródła zaopatrzenia (kraje) będą ważniejsze, niż te odległe. Mniej będzie Dalekiego Wschodu, a więcej Europy. Nie jest jeszcze jasne, jaką rolę Ameryka Północna będzie odgrywać w dłuższej perspektywie w zaopatrzeniu Europy. Widzimy, że Amerykanie postrzegają nas jako ważny rynek. Staną się jednak dla nas naprawdę istotni, jeżeli będą w stanie zagwarantować bezpieczeństwo dostaw. Nie jest też jasne, jak będą się kształtować w przyszłości relacje Rosji z Europą Środkową. Moim zdaniem, szkoda byłoby zerwać dobrze rozbudowane logistycznie i rozwijające się możliwości dostaw surowców. 

Ale przede wszystkim, przemysł tworzyw sztucznych może naprawdę prosperować tylko wtedy, gdy będziemy walczyć o siebie, gdy będziemy bronić naszych interesów. Do tej pory przepisy środowiskowe tworzono bez naszego udziału… Musimy zadbać o to, aby w przyszłości nasz udział był zapewniony. Żeby to zrobić, poszczególne kraje są zbyt słabe – tak więc trzeba się zjednoczyć.

Jeszcze raz odwołam się do twojego doświadczenia. Jaki scenariusz przewidujesz dla środkowoeuropejskiego przemysłu tworzyw sztucznych? Jakie są nasze mocne strony, a co musimy starać się wciąż udoskonalać?

Widzę szansę na ciągłe doskonalenie. Ze względu na swoje położenie geograficzne i mentalność, Europa Środkowa jest skazana na sukces nie tylko w branży tworzyw sztucznych. Zróbmy to, w czym zawsze byliśmy dobrzy: dostosujmy się do epidemii, globalnych zmian gospodarczych; odważnie i kreatywnie podejmujmy inicjatywę. Wpływ Europy Środkowej będzie coraz większy na poziomie europejskim. Pokuszę się wręcz o stwierdzenie, że serce Europy wkrótce będzie biło w Europie Środkowej – i nie jest to bezpodstawne marzenie. 

Rozmawiał: Jacek Leszczyński


Czytaj więcej:
Wywiad 301

CEPM 2021

Central European Plastics Meeting 2021

Słowacja, Šamorín-Čilistov 07.09 - 08.09.2021