Światowy rynek kaprolaktamu w cieniu kryzysu
Światowy kryzys uderzył w całą branżę chemiczną. Wśród jego ofiar znalazł się także rynek kaprolaktamu. Końcówka ubiegłego roku to znaczne załamanie tego sektora. Pojawiają się jednak symptomy, które pozwalają wierzyć w odbicie już w najbliższych miesiącach.
Kaprolaktam to organiczny związek chemiczny należący do grupy cyklicznych amidów lub laktamów. Jest półproduktem przeznaczonym m.in. do produkcji poliamidu 6. PA 6 jest natomiast wykorzystywany w bardzo wielu gałęziach przemysłu. Obecnie głównymi zastosowaniami kaprolaktamu jest produkcja włókien poliamidowych oraz technicznych żywic poliamidowych stosowanych głównie w motoryzacji, elektrotechnice i w ramach wytwarzania folii opakowaniowych. Kaprolaktam jest produkowany z trzech różnych surowców: benzenu, fenolu lub toluenu. Ponadto przy jego produkcji, jako produkt uboczny, powstaje siarczan amonu.
Końcówka ubiegłego roku to duże załamanie na światowym rynku kaprolaktamu. Sytuację odczuły wszystkie spółki działające w tym sektorze.
Problemy na rynku kaprolaktamu i innych tworzyw konstrukcyjnych zaczęły się późnym latem 2008 r. na rynku azjatyckim wraz z zakończeniem Olimpiady w Pekinie. Wystąpiła znaczna nadprodukcja tego surowca w tamtym regionie. Azja jest największym globalnym konsumentem kaprolaktamu. Do tego doszła jeszcze słaba kondycja europejskich wytwórców poliamidów, do produkcji których wykorzystuje się kaprolaktam.
Początek głębokiej zapaści zaczął się jednak dopiero w momencie wybuchu drugiej fali światowego kryzysu finansowego, która miała miejsce wczesną jesienią 2008 r. Nastąpiło połączenie trzech mechanizmów rynkowych. Pierwszym fundamentalnym czynnikiem był znaczny spadek popytu na tworzywa sztuczne przez producentów samochodów, AGD, tekstyliów, głównie w Azji. Drugim elementem było znaczne ograniczenie dostępności kredytu, które spowodowało zmniejszanie zapasów w całym łańcuchu produkcyjnym w celu uwolnienia gotówki. Trzecim czynnikiem było załamanie na rynku ropy naftowej. Nastąpił spadek w okresie ostatniego półrocza z 143 USD/bbl do 45 USD/bbl obecnie.
Odbiorcy kaprolaktamu przewidując spadek cen produktów ropopochodnych ograniczali poziom zapasów i zwlekali z nowymi zakupami. Taka sytuacja zmusiła wielu producentów do drastycznego zmniejszenia lub wręcz zaprzestania produkcji kaprolaktamu.
Dla przykładu ZA Tarnów poinformowały w listopadzie o ograniczeniu produkcji na swoich instalacjach o średnio 20 proc. Ograniczenie dotyczyło głównie produkcji kaprolaktamu i w mniejszym stopniu tworzyw konstrukcyjnych. Problemów z omawianym surowcem, czwartym pod względem udziału w przychodach spółki, nie uniknęły także ZA Puławy. Ostatnio jednak poinformowały, że udało im się zagwarantować zbyt tego produktu.
Co ciekawe dwaj najwięksi światowi producenci kaprolaktamu na kryzys zareagowali zupełnie przeciwstawnie.
Globalny lider, czyli koncern BASF ograniczył do 65 proc. produkcję kaprolaktamu we wszystkich swoich oddziałach na świecie. Decyzję te spowodowały wzrost cen surowców, energii jak również małe zapotrzebowanie rynku. Zmniejszenie produkcji dotyczy fabryk w Freeport w Teksasie, w Antwerpii oraz w Ludwigshafen. Z kolei wicelider, koncern Lanxess zdecydował się zainwestować 35 mln euro w powiększenie produkcji w swojej fabryce w Antwerpii. Obecnie zakład produkuje rocznie około 200 tys. ton tego surowca.
W Europie Zachodniej we wrześniu ceny kontraktowe kaprolaktamu wynosiły 2065 euro za tonę. Wysokie stany magazynowe, dramatyczny spadek popytu, szczególnie ze strony przemysłu motoryzacyjnego sprawił, że w październiku – jak wyliczyli analitycy DM Millennium - ceny spadły do 2035 euro za tonę, natomiast w listopadzie do 1684 euro za tonę. W grudniu cena tony wynosiła już jedynie 1378 euro. Pierwsze tegoroczne sygnały pokazują jednak, że trend spadkowy został zahamowany i na wiosnę będzie już można mówić o tendencji do odbudowy zapasów. Mimo tego należy zachować ostrożność w prognozach, gdyż biorąc pod uwagę fakt, że obecnie duży wpływ na popyt ma masowa ucieczka od zapasów odbiorców kaprolaktamu, to wydaje się, że rzeczywistą skalę zapotrzebowania na ten surowiec będzie można określić dopiero na wiosnę.
Spadki na europejskich rynkach nie ominęły również głównych surowców stosowanych do produkcji kaprolaktamu, czyli benzenu i fenolu. Np. notowania benzenu uległy w ostatnich miesiącach poważnemu załamaniu i wynoszą obecnie niecałe 16 proc. ceny z lata ubiegłego roku.