https://www.plastech.pl/wiadomosci/tateh-szalony-facet-od-butelek-17312 · 11.09.2026

Tateh - szalony facet od butelek

2022-01-07

Oto historia "szalonego faceta od butelek" - Tateha Lehbiba - uchodźcy, który szukając sposobu na odbudowę, zniszczonego przez powódź, domu swojej babci wpadł na intrygujący pomysł aby wypełnić piaskiem plastikowe butelki i ...

Tateh - szalony facet od butelek

W drugiej połowie XX w. państwa afrykańskie zaczęły wyzwalać się z okowów kolonializmu. Jednym z efektów chaotycznej dekolonizacji Afryki była Wojna w Saharze Zachodniej - jeden z najbardziej zapomnianych (i trwających do dzisiaj) konfliktów na świecie.

Sahara Zachodnia, "ostatnia kolonia Afryki", jak trafnie się ją czasem określa, była od końca XIX w. hiszpańskim protektoratem. Kiedy w 1973 r. Hiszpanie opuszczali te tereny, lud Sahrawi - rdzenni mieszkańcy tych terenów - liczył na uzyskanie własnego państwa, tak jak udało się to wcześniej innym krajom Afryki Północnej. Jednak próba ogłoszenia niepodległości spotkała się z interwencją krajów ościennych, która zakończyła się trwającą po dziś dzień okupacją Sahary Zachodniej przez Maroko. Tysiące rdzennych mieszkańców saharyjskich ziem zmuszonych było opuścić miasta i wioski i uciekać w kierunku Algierii, która wyraziła zgodę na przyjęcie uchodźców. I choć Sahrawi wierzyli, że powrócą na swoje ziemie po zakończeniu konfliktu, to do dnia dzisiejszego koczują w 5 obozach zlokalizowanych w pobliżu algierskiego miasta Tinduf.

Obozy położone są na rozległej równinie pustynnej, nawiedzanej przez częste burze piaskowe zakłócające normalne życie. Okresowo zdarzają się tam również silne ulewy, powodujące powodzie. Temperatury latem w tej części Sahary nierzadko przekraczają 50°C, a zimą spadają nawet poniżej 0°C.

Obozy, usytuowane na terenie nazywanym "Ogrodem diabła", są od ponad 40 lat domem Sahrawi, ludu o którym zapomniał świat. Jednak nie oznacza to, że są typowymi obozami uchodźców. Okazały się bowiem namiastką zachodniosaharyjskiego państwa na wygnaniu. Mimo ekstremalnie trudnych warunków życia Saharyjczycy starają się udowodnić, że są jedną z najbardziej postępowych społeczności w Afryce Północnej, czego dowodem jest postać Tateha Lehbiba - "zwariowanego faceta od butelek". Tateh jest twórcą projektu Sand Ship, polegającego na budowie ekologicznych domów z plastikowych butelek wypełnionych piaskiem, przeznaczonych dla mieszkańców Sahary borykających się z ekstremalnymi warunkami klimatycznymi.

img-6287

Ponad 40 lat temu wojna o Saharę Zachodnią zmusiła dziesiątki tysięcy osób do opuszczenia swoich miejsc zamieszkania. Niestety, mało kto wie, że oni nadal cierpią. Kim są ci ludzie i gdzie teraz mieszkają?

Urodziłem się w 1989 r. w obozie dla uchodźców saharyjskich w południowo-zachodniej Algierii, niemal w tym samym roku, w którym zawarto porozumienie o zawieszeniu broni. Kiedy byłem mały, moja babcia i matka zawsze opowiadały mi historię swojego wysiedlenia i tego, jak zostały zmuszone do opuszczenia swoich domów przez marokański reżim. Moja babcia Koria, a także moi rodzice urodzili się w byłej hiszpańskiej kolonii Sahara Zachodnia, prawie od zawsze mieszkali na pustyni i mieli bardzo mały kontakt z miastami. Ale znali też morze. Mam z nimi wyjątkowe wspomnienia. Nigdy nie znudziło mi się słuchanie mojej babci, która opowiadała o tym, co dla niej znaczy Sahara Zachodnia. Pustynia, równiny, rzeki i morze.

Opowiadała mi, jak żyła spokojnie na przedmieściach Dakhli, drugiego miasta Sahary Zachodniej obecnie okupowanego przez Maroko, opiekując się swoim stadem kóz i wielbłądów. I jak czasem jeździła na wybrzeże po ryby. Te dni były dla niej najszczęśliwszymi chwilami w życiu. Mówiła mi o pustyni, o jaimie, w której mieszkała. Jest to rodzaj namiotu wykonanego z koziej lub wielbłądziej wełny. Jedzenie, które spożywała, sprowadzało się przede wszystkim do mleka koziego lub wielbłądziego. Drewniane garnki służyły jej do fermentacji mleka, a bukłaki do ubijania masła; rośliny wykorzystywała do leczenia chorób i gojenia ran oraz neutralizowania jadu skorpionów i węży. Prowadziła proste życie, jak każdy nomada.

W wyniku wojny moja matka i babcia wraz z tysiącami Saharyjczyków zostały zmuszone do opuszczenia swojego terytorium i osiedlenia się po długiej podróży na niegościnnej pustyni, gdzie prawie nic nie rośnie. Uciekały przed marokańską inwazją, przeżywając trudy głodu, rozłąki, konieczność opuszczenia domu, strach przed utratą męża i dzieci - i zbudowały swój nowy dom, który jest teraz znany jako obozy uchodźców Saharawi w południowo-zachodniej Algierii. Chociaż od początku ogólnym zamysłem Saharyjczyków był tymczasowy pobyt na wygnaniu, nasze babki i matki pracowały nad organizacją życia w obozach i przyczyniły się do budowy szkół i szpitali oraz zarządzania pomocą humanitarną.

Pierwsi uchodźcy przybyli "z tym, co mieli na sobie", dlatego też pierwsze namioty jaimas wykonano z malhfas, tradycyjnych strojów kobiet Sahrawi. Przez wiele lat mieszkano w namiotach, następnie zorganizowano się w 5 dużych obozów i zaczęto budować domy z gliny adobe (cegła suszona na słońcu - podstawowy, obok drewna i kamienia, materiał budowlany używany w rejonach świata o gorącym klimacie - przyp. red.), aby wieść godne życie w nadziei, że pewnego dnia uda się powrócić do swojej ojczyzny.

burza

Następne pokolenia rodziły się już w obozach. Ty również. Jak wyglądało twoje dzieciństwo?

Urodziłem się i wychowałem na pustyni. Pomimo trudnych warunków życia, nasze dzieciństwo było pełne przygód, motywacji i wytrzymałości; znaleźliśmy się w jednym z najmniej przyjaznych miejsc na świecie, ale żyliśmy w atmosferze entuzjazmu, walki i odporności.

Na początku ludzie mieszkali w namiotach, a następnie zaczęli budować domy z adobe, które oferują więcej bezpieczeństwa i komfortu. Ze względu na brak doświadczenia w budowaniu domów, konstrukcje były skromne i nie posiadały dostatecznej odporności na burze piaskowe i ulewne deszcze, przez co zawsze były niszczone przez klęski żywiołowe. Pamiętam, jak przychodziły silne burze piaskowe, często zrywające dach naszego domu zrobiony z blachy cynkowej i jak deszcz niszczył domy z adobe. Uchodźcy cierpieli, a matki bały się, że domy zawalą się na głowy ich dzieci.

Wspomnienia te zawsze były we mnie obecne i stanowiły motywację do poprawy życia mojej społeczności i mojego narodu. W rzeczywistości trudne warunki spowodowały, że uchodźcy zainteresowali się studiami i edukacją. Nauka była dla nas ważna, bo dzięki niej mieliśmy szansę poprawić naszą sytuację życiową i naszą rzeczywistość. Wyjechałem z obozu w Tindouf na północ Algierii, gdy miałem mniej niż 12 lat - w okolice stolicy, gdzie Algieria dała nam możliwość nauki i zamieszkania do czasu ukończenia studiów; w moim przypadku w zakresie energii odnawialnej na Uniwersytecie w Algierze. Następnie zostałem przyjęty na stypendium finansowane przez Unię Europejską (Erasmus Mundus), dzięki czemu mogłem podjąć studia magisterskie w zakresie efektywności energetycznej Uniwersytecie Las Palmas de Gran Canaria na Wyspach Kanaryjskich.

Kiedy studiowałem na Uniwersytecie Wysp Kanaryjskich w 2015 r., w obozach dla uchodźców saharyjskich miała miejsce powódź, w wyniku której wiele domów zostało zniszczonych; jednym z nich był dom mojej babci. Właśnie w tym momencie postanowiłem napisać pracę magisterską na temat tego, jak budować odporne, wytrzymałe domy na pustyni. Pod koniec ostatniego roku pisania pracy wróciłem do obozów i zacząłem tworzyć pierwszy budynek z plastikowych butelek wypełnionych piaskiem, aby moja babcia mogła wytrzymać w surowych warunkach pustyni. Następnie UNHCR sfinansował budowę 25 podobnych domów dla osób starszych i o szczególnych potrzebach.

zdjecie-2

Co zainspirowało cię do rozpoczęcia tego wyjątkowego projektu?

Pomimo życia w surowym klimacie i braku możliwości materialnych, Saharyjczycy są inspirującym narodem, który przezwyciężył wszystkie trudności i stawiał opór, aby wieść godne życie oraz zasiał nadzieję i godność w tych z nas, którzy urodzili się w obozach dla uchodźców.

Wielkim natchnieniem są więc dla mnie moi ludzie, ich proste życie i to, jak szukają prostych rozwiązań dla złożonych problemów. Bardzo zainspirowała mnie również pustynia, jej natura i zwierzęta, gdzie natura jest okrutna, ale mimo to drzewa rosną i możesz zobaczyć wielbłądy, które się jej opierają, wychodząc naprzeciw burzom piaskowym.

Jakie wyzwania stanęły przed tobą podczas realizacji projektu? Jak twój pomysł został odebrany przez lokalną społeczność? Wiem, że zostałeś nazwany "szalonym facetem od butelek"…

Początkowo wokół tego pomysłu pojawiło się wiele wyzwań, ponieważ jest on nowy w odniesieniu do obozów dla uchodźców saharyjskich. Zmusiło nas to do utworzenia grup młodzieży, które uczyły się nowych technik budowlanych. Wiele wyzwań dotyczyło również samych materiałów konstrukcyjnych, którymi są plastikowe butelki wypełnione piaskiem - ludzie nie mieli bowiem doświadczenia w zbieraniu butelek i napełnianiu ich.

Zrazu pomysł wydawał się nieco dziwaczny, ponieważ materiał z którego wykonuje się konstrukcje nie był wcześniej wykorzystywany w budownictwie w obozach; plastikowe butelki służą głównie do transportu wody lub mleka. Na początku sprzeciw budził także okrągły plan budynków, dlatego że ludzie są przyzwyczajeni do pomieszczeń o kształcie kwadratu.

Początkowo społeczność pustynna traktowała mój pomysł jako kuriozalny i krytykowały go nawet najbliższe mi osoby, w tym bliscy przyjaciele, które mówiły mi, że mój plan jest do niczego. Ale później ci sami przyjaciele, którzy byli przeciwni tej koncepcji, uczestniczyli w zbieraniu butelek i wypełniali je piaskiem. Wielu nazywało mnie butelkowym dziwakiem, lecz gdy budynek nabrał kształtów, wszyscy uczestniczyli w projekcie i finalnie przyklasnęli mojej idei.

cemento-por-el-exterior

Jak poradziłeś sobie z trudnościami? Kto pomógł ci rozpocząć ten projekt?

W obliczu trudności z wielką cierpliwością i nadzieją starałem się wytłumaczyć ideę projektu uchodźcom saharyjskim poprzez kampanie uświadamiające w szkołach i ośrodkach społecznych oraz zamieszczanie zdjęć projektu w mediach społecznościowych i objaśnianie pomysłu w krajowym radiu saharyjskim. Rzeczywiście, odegrało to ogromną rolę w sprostaniu wyzwaniom. UNHCR i władze Sahary reprezentowane przez Saharyjski Czerwony Półksiężyc również odegrały ważną rolę, pomagając mi początkowo w procesie podnoszenia świadomości społecznej na temat projektu.

Czym charakteryzują się "domy z butelek"?

Domy mają kilka cech, które czynią je bardziej wydajnymi w surowym ekosystemie algierskiej hamady, tak zwanej pustyni pustyń. Ściany wykonane są z plastikowych butelek wypełnionych piaskiem, które połączone są cementem oraz mieszanką ziemi i słomy, służącej jako izolacja termiczna. Ściany są zdecydowanie bardziej odporne na warunki atmosferyczne, w porównaniu do tradycyjnej cegły adobe, która nie jest wypalana i rozpada się w wyniku ulewnych opadów, które od czasu do czasu pustoszą region.

Jak wygląda cały proces zbierania butelek służących do budowy domów?

Na początku, kiedy zacząłem budować swój pierwszy dom dla mojej babci, szukałem plastikowych butelek w obozach i sklepach, a czasem jeździłem 4 kilometry do punktu zbiórki odpadów, żeby je odebrać. Po sfinansowaniu projektu przez Wysokiego Komisarza ds. Uchodźców (UNHCR) opracowano strategię zbierania plastikowych butelek i napełniania ich piaskiem. Opłacana grupa młodych ludzi została przydzielona do zbierania i wypełniania butelek. Grupy te są rozmieszczane po obozach, a w każdym z nich jest wyznaczony punkt, do którego przyjeżdża ciężarówka i zabiera butelki na plac budowy.

24

Wspomniałeś, że twoje domy budowane są na planie koła. Dlaczego?

Projekt budowy na planie koła został wybrany po to, aby mieszkania były dostosowane do pustynnego klimatu. Kiedy burze piaskowe uderzają w ściany, piasek osadza się wokół domów skonstruowanych na planie kwadratu, zaś w przypadku okrągłego kształtu nie gromadzi się on przy budynkach. Także pod względem przepływu ciepła ten projekt jest korzystniejszy, gdyż budynek na planie koła pozwala na swobodny przepływ powietrza wokół ścian, co osłabia wnikanie ciepła do wnętrza. Ponieważ okrągłe budynki zwiększają cyrkulację powietrza, pozwalają lepiej wykorzystać ruch powietrza niż te o kształcie kwadratowym.

Ciekawi mnie, jakie były reakcje ludzi, którzy mieli zamieszkać w tych domach…

Wybudowane przez nas domy spotkały się z pozytywnym przyjęciem beneficjentów i niewielu wyrażało niechęć lub wątpliwości odnośnie do tego, czy budynek będzie trwały na dłuższą metę. Nadrzędnym celem tego projektu jest to, aby zwiększyć aktywność społeczną uchodźców w zakresie znajdowania efektywnych rozwiązań zarówno w kwestii architektury jak i recyklingu. Dzięki temu ludzie sami podejmują różnorakie inicjatywy takie jak: budowa własnego modelu domu, ogródka z plastikowych butelek, czy też np. kurnika.

Czy uważasz, że twój projekt odniósł sukces? Jakie są koszty wybudowania jednego domu?

Tak, z pewnością był to sukces, a pomysł szybko został rozpropagowany i udostępniło go w mediach wiele osób. Jeśli chodzi o koszt domu, wynosi on maksymalnie od 200 do 250 dolarów. 80% materiałów budowlanych podlega recyklingowi i jest dostępne na pustyni. Plastikowe butelki i piasek są obecne w dużych ilościach, więc jest to niski koszt w przypadku, gdy rodzina zajmuje się zbieraniem butelek i napełnianiem ich piaskiem.

23

Jesteś bardzo aktywny w mediach, dzięki czemu również i ja dowiedziałem się o twoim przedsięwzięciu. Jak ważne dla świata jest to, by poznał twoją działalność?

Faktycznie, o projekcie wypowiadało się wiele mediów, co odegrało ważną rolę w rozpowszechnianiu zarówno samego pomysłu jak i historii budowy domów z plastikowych butelek napełnianych piaskiem. Sprawiło to, że wiele uczelni i instytucji zaprosiło mnie do podzielenia się moją historią i ideą projektu. Istnieje zainteresowanie trzema głównymi tematami. Pierwszym jest aspekt techniczno-inżynieryjny, który przyciąga uwagę większości inżynierów i architektów. Po drugie, inspirujące w tej historii jest to, że urodziłem się i wychowałem w obozie dla uchodźców i ukończyłem studia magisterskie. To motywuje studentów, a także uchodźców.

Trzecia kwestia to wreszcie środowisko, które boryka się z problemem odpadów tworzyw sztucznych, a my znaleźliśmy sposób na ich ponowne wykorzystanie. Ważne jest, aby świat wiedział, co robimy w obozach dla uchodźców saharyjskich, aby zdawał sobie sprawę z tego, że uchodźcy z Sahary, pomimo cierpienia z powodu wygnania, trudnych warunków klimatycznych i życiowych, są zaniepokojeni środowiskiem i zmianami klimatycznymi. A wszędzie można znaleźć rozwiązania, tylko muszą być obecne wola i nadzieja.

Co inspiruje cię do kontynuowania tego, czym aktualnie się zajmujesz?

Najważniejsza jest możliwość przyczynienia się do poprawy warunków życia mojego ludu i uczynienia przetrwania w obozach dla uchodźców bardziej znośnym. Dążę też do rozwijania innych projektów związanych ze zrównoważonym rozwojem na wolnej Saharze, ale dopóki nie nadejdzie niezależność, inspiruje mnie głównie perspektywa poprawy jakości życia moich ludzi.

Jakie są twoje najbliższe plany?

Planuję budowę centrum badawczego o nazwie El Barco de Arena (ang. Sand Ship) z lokalnych materiałów, aby uczyć uchodźców korzyści płynących ze zrównoważonej architektury. Będzie to otwarte miejsce, w którym ludzie będą mogli dzielić się swoją wiedzą czy też spotykać się z ekspertami i sąsiadami. Zamierzam też kontynuować rozwój projektu i budować kolejne domy dostosowane do pustynnego klimatu.

Ponadto, chciałbym w przyszłości zrobić doktorat z architektury, która dostosowuje się do pustynnego klimatu i dogłębnie przestudiować, w jaki sposób koczownicy z Sahary rozwinęli własną architekturę na pustyni.

Rozmawiał: Jacek Leszczyński
Zdjęcia dzięki uprzejmości Tateha Lehbiba


Czytaj więcej:
Innowacje 1398
Butelki 369
Wywiad 301