https://www.plastech.pl/wiadomosci/branza-tworzyw-w-kleszczach-wielkiej-polityki-17778 · 10.09.2026

Branża tworzyw w kleszczach wielkiej polityki

2022-06-17
Branża tworzyw w kleszczach wielkiej polityki

Rozmowa z Krzysztofem Nowosielskim, dyrektorem handlowym w firmie ML Sp. z o.o.

Krzysztofie, pozwól że zaznaczę, iż znamy się już od długiego czasu. Mam więc nadzieję, że możemy oszczędzić sobie formalnego tonu?

Możemy sobie darować konwenanse, o ile nie szykujesz żadnego podstępu… A tak poważnie to mam nadzieję, że w takiej formule łatwiej nam będzie przystępnie rozmawiać o rzeczach ważnych w sposób, który zainteresuje jak najwięcej osób. Zatem zamieniam się w słuch.

Kiedy umawialiśmy się na tę rozmowę - a było to już jakiś czas temu - wydawało się nam, że jej naturalnym tematem będzie rzeczywistość postcovidowa w gospodarce. Dziś po epidemii nie ma już śladu. Rząd ochoczo - i trzeba to przyznać, dość niespodziewanie - odwołał obostrzenia, a dla biznesów maseczkowych skończyły się żniwa. Ale plagi biblijne mają to do siebie, że było ich 10…

Owszem, ale zgodnie z Apokalipsą Świętego Jana plag egipskich było już "tylko" siedem. W każdym razie rozumiem, do czego zmierzasz. Dwa lata zmagaliśmy się z epidemią i kiedy już wszyscy mieli nadzieję, że wraca stary porządek rzeczy, tak teraz mamy tragedię Ukrainy. To oczywiste, że wolelibyśmy nasze dawne problemy, które dziś wydają się igraszką przy ogromie tragedii, jaka ma miejsce za naszą wschodnią granicą, czy też przy wcześniejszej nawałnicy zgonów w okresie covidu.

Ale skoro zacząłeś od biblijnych przepowiedni, to przypomnę tylko, że te 7 czasz uderzało już później tylko w Egipcjan, więc skoro kolejną plagę wywołała Rosja…

O! Zaczęliśmy dość pesymistycznie, podsumowując ostatnie wydarzenia, ale widzę że szybko wkraczamy w optymistyczny ton. Już wieszczysz klęskę agresorom, a ja chciałem cię jeszcze podpytać o przyczyny wojny wypowiedzianej Ukrainie przez Rosję.

Co do tej klęski to za chwilę, a jeśli chodzi o przyczyny, to nie będę się silił na jakąś analizę geopolityczną, bo są specjaliści, którzy fachowo rozkładają to na czynniki pierwsze i to ich warto posłuchać czy poczytać w tej kwestii. Natomiast jako Polak znający jednak co nieco historię, mogę powiedzieć tylko jedno - a cóż w tym takiego niezwykłego, że Rosja kolejny raz w swojej historii próbuje siłą podporządkować sobie jakiś naród? Przecież te imperialistyczne zapędy są dla Rosji naturalne, nie potrafi funkcjonować inaczej. Jak pasożyt żywiący się na cudzym organizmie.

009-krzysztof-nowosielski-mlpolyolefins-portret-fotograf
Krzysztof Nowosielski, dyrektor handlowy w firmie ML Sp. z o.o.

A jeśli chodzi o ten optymizm czy wieszczenie klęski - kilka dni temu amerykańscy oficjele potwierdzili, że USA mocno pracują na to, aby nie tylko "wykrwawić" Rosję na tej wojnie, ale i dopilnować, aby nie miała możliwości odbudowy swojej siły militarnej. I to jest wiadomość, na jaką czekałem od początku inwazji, która wprawia mnie w dobry nastrój. Bo powiedzenie się tego planu będzie znakomitą wiadomością dla Polski. Chociaż okupione to będzie niestety ogromnym cierpieniem wielu ludzi.

No tak, ale zauważ, że konflikty po 1945 r. wybuchały właściwie codziennie, chociaż zwykle gdzieś na drugim końcu świata. Czy atak Rosji na Ukrainę jest dla nas tak istotny, bo ta wojna rozgrywa się po prostu przy naszej granicy?

Na pewno bliskość tej wojny wpływa na nasz jej odbiór. Mam też wrażenie, że ten odbiór byłby u nas zgoła inny jeszcze 10 lat wstecz. Setki tysięcy Ukraińców, którzy w ostatnich latach stali się naturalną częścią naszej codzienności wpłynęły na to, jak tę wojnę postrzegamy. To nie jest konflikt w Afryce, na Bliskim Wschodzie czy w Ameryce Południowej, gdzie kraje tych regionów świata są dla ogromnej większości naszego społeczeństwa totalną egzotyką. Z jednej strony wojna toczy się tuż za naszą granicą, a z drugiej dotyka ludzi, których spotykamy na co dzień. W pracy, w sklepie, na stacji benzynowej…

Do tego cała ta sytuacja znajduje oczywiście odbicie w gospodarce. Jeśli chodzi o pandemię, to z taką skalą tego zjawiska mamy do czynienia po raz pierwszy po II wojnie światowej. Konflikty zbrojne, mimo niewyobrażalnego okrucieństwa, bardzo często mają jednak charakter lokalny; mniejszy lub większy, ale jednak terytorialnie ograniczony. Czy możemy w jakiś sposób porównać konsekwencje gospodarcze epidemii i wojny?

Ja bym jednak połączył te konsekwencje, bowiem odnoszę wrażenie, że oba te zjawiska prowadzą do podobnych implikacji. Ma to związek z globalizacją, wręcz nadmierną w światowej gospodarce. Masowy outsourcing pewnych procesów wytwórczych doprowadził - w momencie zachwiania się stabilności produkcji i łańcuchów dostaw - do niedoborów, opóźnień i przestojów w miejscach, gdzie te drobniejsze elementy procesu produkcji miały się łączyć w jedną całość lub po prostu trafić do ostatecznego odbiorcy. Zarówno pandemia jak i wojna doprowadziły do podobnych skutków w tym zakresie, a co za tym idzie wymagają przemyślenia po stronie tych, którzy mają za zadanie dbać o zyski przedsiębiorstw, ale też o gospodarczą stabilność państw. Na Ukrainie mamy do czynienia z konfliktem lokalnym, jednak konsekwencje okazują się być kontynentalne, a nawet globalne - jak np. w przypadku eksportu produktów spożywczych z Ukrainy, lecz także blokady poprzez sankcje Rosji czy Białorusi. Politycy starają się zweryfikować w różnych krajach, jak ich gospodarki są odporne na takie wstrząsy, a w biurowcach Nowego Jorku czy Londynu tęgie głowy już pracują nad tym, jak na nowo ocenić, które rynki są bardziej odporne na takie zdarzenia i gdzie należy lokować swoje fabryki, aby uniknąć przykrych konsekwencji.

Ponieważ szykują się nowe zagrożenia? Masz na myśli np. pogłoski o nacjonalizacji przedsiębiorstw, które wycofują się z Rosji?

Między innymi, lecz to na razie tylko pogłoski; chociaż potrafię sobie wyobrazić, że tak się stanie. Jak już ustaliliśmy wcześniej - nie byłoby to nic nowego w historii tego kraju (śmiech). Ale mamy przecież przykłady przetrzymywania samolotów, które rosyjskie linie lotnicze winne zwrócić właścicielom wskutek terminacji umów leasingowych, czy po prostu brak możliwości zaopatrywania w surowce i półprodukty fabryk zachodnich i ściągnięcie gotowych wyrobów z powrotem na Zachód. Generalnie, Rosja traci wiarygodność biznesową i konsekwencje będą się za nią ciągnąć latami.

OK, ale epidemia miała wpływ na wszystko i wszystkich, a wojna nie. Druga sprawa, że epidemia to 2 lata, a wojna - 2 miesiące.

Dopiero 2 miesiące, a pamiętajmy o tym, co mówiłem wcześniej, czyli co jest celem administracji USA w tym konflikcie. Zresztą wróćmy do twojego wcześniejszego pytania o istotność tego konfliktu. Zasięg konsekwencji jest tu kluczowy, bo tak naprawdę gra toczy się o pewien światowy porządek polityczny, a także ekonomiczny. Przychylam się do opinii tych obserwatorów, którzy wskazują że mamy tu de facto do czynienia ze starciem między Chinami a USA.

Pytań ciśnie się wiele, jednak musimy już przejść na nasze podwórko. Jak wojna na Ukrainie wpłynie lub już wpływa na branżę przetwórstwa tworzyw sztucznych? Od 2 miesięcy praktycznie wszyscy ekonomiści skupiają się głównie na 2 wskaźnikach - cenach ropy i gazu. Zresztą inflacja pojawiła się już wcześniej, a przecież surowce energetyczne mają na nią niebagatelny wpływ.

Ceny węglowodorów to oczywiście podstawowa kwestia, którą należy rozpatrywać, jeśli chodzi o konsekwencje dla branży. Ale słusznie zauważyłeś, że wzrost cen nastąpił już wcześniej. Zresztą producenci i przetwórcy dostrzegli to już dawno. Widzę, że chciałbyś już rozpocząć serię pytań dotyczącą tworzyw, ale znowu musimy odnieść się do polityki…

Spodziewałem się, że te akcenty w naszej rozmowie rozłożą się po równo. Trudno przy takim wpływie polityki na gospodarkę kompletnie od niej uciec. To skąd ten wzrost cen?

Wysokie ceny węglowodorów jeszcze przed rosyjską inwazją były na rękę Putinowi. Nie da się ukryć, że Rosja jest ich beneficjentem, ale też sprawcą kryzysu cen surowców energetycznych jaki mieliśmy zimą.


recyklat-shutterstock-1774663301
Fot.: Shutterstock

A zatem wielka polityka pośrednio uderzyła w branżę tworzyw, windując ceny monomerów…

Dokładnie tak. W ciągu pół roku cena poliolefin poszybowała w górę o około 500 euro. Oczywiście przełożyło się to natychmiast na większe zainteresowanie recyklatami, które zawsze były ratunkiem ze względu na niższą cenę od oryginałów…

Jak jest popyt, to i cena rośnie, więc ceny recyklatów również poszły w górę.

Tak, ale tu mamy do czynienia z jeszcze dwoma istotnymi czynnikami. Jeśli pozwolisz, o tym za chwilę. Bo jeśli chodzi o przetwórstwo w ogóle, to nie zapominajmy o pandemii, która wraz z wygasaniem spowodowała wzrost koniunktury w gospodarce.

Rosnąca koniunktura to wyższy popyt, co było przyczyną wzrostu cen.

Jak jest popyt, to musi być podaż, a tu mieliśmy niemiłe zaskoczenie, bowiem wygaszona wcześniej produkcja, redukcje etatów, wstrzymane zamówienia doprowadziły do sytuacji, w której różne branże nie były w stanie zaspokoić rosnącej liczby zamówień…

…co znowu nakręciło spiralę inflacji.

Oczywiście, natomiast pamiętaj, że to jednak naturalny proces w gospodarce. Po każdym kryzysie przychodzi odbicie, tyle że tym razem ograniczenia produkcji, ale też problemy z łańcuchami dostaw, po prostu "nie udźwignęły" popytu. Do tego 24 lutego Rosja napadła na Ukrainę, a ponieważ jest to jeden z głównych eksporterów węglowodorów, to znalazło to swoje odbicie jeśli chodzi o ceny surowca, z którym pracujemy na co dzień.

Możemy więc powiedzieć, że mamy kryzys w branży przetwórstwa tworzyw sztucznych?

Mamy wysoki popyt, niedobór surowców i mocy produkcyjnych oraz problemy tych, którzy głównym atutem swoich produktów uczynili niską cenę. Kalkulacje biznesu się nie sprawdziły i niektórzy rzeczywiście mają dziś poważne zmartwienia. Ale wiele przedsiębiorstw świetnie się w tej sytuacji odnajduje, więc nie nazwałbym tego kryzysem.

Wróćmy do tych wspomnianych przez ciebie dwóch kwestii dotyczących recyklatów. Co miałeś na myśli?

Jedna to ogólny trend związany z wykorzystaniem recyklatów w różnych produktach. Dziś jest z jednej strony w dobrym tonie mieć w swojej ofercie artykuły zrobione z recyklatów - czy to w całości, czy chociaż w jakiejś istotnej proporcji. A z drugiej coraz więcej przedsiębiorstw spogląda w kierunku legislacji europejskiej i zdaje sobie sprawę, że trzeba się przygotować do nowego modelu gospodarki - cyrkularnego. To jest must have dla wielu firm, co również generuje popyt.

I znowu - jak jest popyt, to i cena rośnie. A ta druga kwestia?

Mieliśmy już unikać polityki…

Trudno, dopóki nie dotykamy polityki krajowej, to jesteśmy na bezpiecznym gruncie…

Niech ci będzie. Wojna na Ukrainie przyspiesza procesy związane z zeroemisyjnością gospodarki. Ma to oczywiście związek z odchodzeniem od węglowodorów pochodzenia rosyjskiego. Dotyczy to energetyki, ale rezygnacja z zakupów w Rosji to również ograniczenia dla przemysłu chemicznego. Jasne, możemy zabezpieczyć alternatywne źródła dostaw, ale…

…ale możemy upiec dwie pieczenie na jednym ogniu i spróbować rozszerzyć działania tak, aby hasła o zrównoważonym rozwoju stały się realne także w kontekście przetwórstwa tworzyw sztucznych i wykorzystania recyklatów. Skądinąd, takie opinie już się pojawiają.

Dokładnie, dlatego wojna może okazać się ważnym katalizatorem zmian. Zresztą wydaje mi się, że w dobie bankructwa polityki środowiskowej, która rugowała atom a promowała gaz jako "zieloną" energię, jej promotorzy będą musieli znaleźć inny obiekt westchnień.

Wojna przyczyniła się też do zdemaskowania niektórych organizacji, które za rosyjskie pieniądze lobbowały różne "ekologiczne" rozwiązania.

Myślę, że to dopiero wierzchołek góry lodowej, a najciekawsze dopiero przed nami. Niemniej jednak samowystarczalność surowcowa, obieg zamknięty w gospodarce to elementy, które rzeczywiście mogą realnie wpłynąć na poprawę bezpieczeństwa ekonomicznego Europy, jeśli chodzi o polityczny szantaż ze strony tych, którzy mają nadal kluczowe w dzisiejszej gospodarce zasoby węglowodorów.

Od lat uważam, i nie jestem tu wcale odkrywczy, że jedną z alternatyw jest ponowne wykorzystanie surowców. Powiedz proszę, jak twoim zdaniem będzie wyglądał rynek recyklatów w przyszłości?

Przede wszystkim już zmienia się motywacja zakupowa. Nie jest nią już tylko i wyłącznie cena. Tak jak powiedziałem wcześniej: impuls do zakupów nie leży tam, gdzie 5 czy 10 lat temu. W końcu obserwuję to na co dzień. Rzecz jasna idą za tym wymagania jakościowe, ale to oczywiste jeśli w grę wchodzą coraz bardziej zaawansowane zastosowania. Klienci szukają wartościowego materiału, który czyni ich ofertę atrakcyjną, gdyż dziś konsument w sklepie jest coraz bardziej świadomy swoich wyborów zakupowych i coraz częściej uwzględnia w nich wpływ na środowisko. Jeśli ktoś nie wierzy, że tak może być, to niech zwróci uwagę, że sam dziś w ogóle się nie zastanawia jak segregować śmieci w domu, tylko automatycznie rozdziela je do właściwych pojemników. A potem niech sobie przypomni, jak 10 lat temu wrzucał wszystko do jednego worka.

Hasło na koniec: recyklaty tworzywem przyszłości?

Powtórzę raczej za naszym serdecznym kolegą prof. Dariuszem Sykuterą z Politechniki Bydgoskiej: tworzywa sztuczne są materiałem przyszłości, na miarę XXI w. Niezależnie od tego, czy mowa o recyklacie, czy materiale oryginalnym. Natomiast jestem pewien, że recyklaty w najbliższych latach odegrają wyjątkową rolę w przetwórstwie tworzyw sztucznych.

Dziękuję za miłą rozmowę o polityce…

Ja również dziękuję, ale gdybym wiedział, że chcesz na ten temat rozmawiać, to bym z góry odmówił (śmiech).

Rozmawiał: Jacek Leszczyński

Aktualizacja BIZNES START

Odbiór i recykling odpadów PP i PE (PIR, PCR). Producent rPP i rPE. Własna flota, park maszynowy, compoundy z recyklatu, certyfikowana jakość, obsługa w całej Europie.

Polska