Kryzys dotknął branżę formowania wtryskowego

Kryzys dotknął branżę formowania wtryskowego
Ubiegły rok przyniósł bardzo duże załamanie na europejskim rynku formowania wtryskowego. Tak dużego spadku popytu branża jeszcze nie zanotowała.

Dane o ubiegłym roku przedstawiła międzynarodowa agencja badawcza AMI. Wedle jej szacunków europejski rynek formowania wtryskowego stracił na wartości przez dwanaście miesięcy ubiegłego roku aż 23 proc. W 2008 r. był oceniany na 55 mld euro, a na koniec 2009 r. już tylko na 42,6 mld euro.

To gigantyczne załamanie, jeśli weźmie się pod uwagę fakt, że do 2008 r. średnie roczne tempo wzrostu wynosiło 2 proc. Jednak już ostatni kwartał 2008 r. zdaniem analityków AMI dokonał w branży takiego spustoszenia, że wróciła ona w ciągu kilku miesięcy do stanu sprzed pięciu lat. O dramatyzmie sytuacji świadczy, że 12 proc. wszystkich fabryk zajmujących się formowaniem wtryskowym i zlokalizowanych w Zachodniej Europie zostało w 2009 r. zamkniętych.

Zmiany wywołane kryzysem sprawiły także, że większy potencjał rozwojowy w sektorze formowania wtryskowego znajduje się aktualnie na wschodzie Europy, a nie na zachodzie.

Przeniesienie siły ciężkości zaczęło się już w 2005 r. Od tego momentu jak wskazują dane AMI zapotrzebowanie na polimery w Środkowej i Wschodniej Europie rosło w tempie 7 proc. rocznie, podczas gdy w Zachodniej Europie konsumpcja polimerów przyrastała o 1 proc. w skali roku. Kryzys tylko pogłębił różnicę w rozwoju. Oparły mu się tylko Niemcy, będące jedynym krajem starej Europy, w którym przemysł formowania wtryskowego notował wzrost nawet w czasie kryzysu. Najsłabsza w walce z recesją okazała się za to Wielka Brytania.

AMI przewiduje, że już w tym roku przemysł wróci na ścieżkę wzrostów, a prognozowane tempo wzrostu będzie oscylować wokół poziomu 3-4 proc. Rozwój będzie pobudzany przez zapotrzebowanie wysuwane przez producentów opakowań oraz specjalistycznych obszarów, takich jak choćby branża medyczna.