https://www.plastech.pl/wiadomosci/czy-wygramy-wojne-z-plastikiem-14736 · 13.09.2026

Czy wygramy "wojnę z plastikiem"?

2020-01-23
Czy wygramy "wojnę z plastikiem"?

Świat bez tworzyw sztucznych wydaje się nam dziś niewyobrażalny, jednak to właśnie tworzywa sztuczne oskarżamy o niszczenie środowiska naturalnego. Dlatego świat wydał "plastikom" wojnę. Czy słusznie?

Tworzywa sztuczne są obecne w naszym życiu od bardzo niedawna, ich produkcja i stosowanie na dużą skalę datuje się dopiero od końca I połowy XX wieku. Szacuje się jednak, że od 1950 roku wyprodukowano już 8300 milionów ton metrycznych (Mt) tworzyw sztucznych. Ich właściwości, w tym trwałość i odporność na degradację sprawiły, że wzrost produkcji tworzyw sztucznych w ciągu ostatnich 70 lat znacznie wyprzedził każdy inny produkowany przez człowieka materiał. [1]

Jednakże te same właściwości, które sprawiły, że tworzywa sztuczne są tak wszechstronne w niezliczonych zastosowaniach, czynią te materiały trudnymi lub niemożliwymi do przyswojenia przez naturę.

Odpady z tworzyw sztucznych są tak wszechobecne w środowisku, że zdaniem naukowców, można je traktować jako kluczowy geologiczny wskaźnik antropocenu, czyli obecnej epoki geologicznej zdominowanej przez działalność człowieka.[2]

Co prawda wydaje się, że znajdujemy się na skraju rewolucji przemysłowej dotyczącej biopolimerów, ale w tej dziedzinie droga przed nami jest jeszcze długa i na dodatek kręta. Żadne, ze stosowanych dziś na skalę przemysłową, tworzyw sztucznych nie ulega biodegradacji. W rezultacie odpady tworzywowe gromadzą się, a nie rozkładają, na wysypiskach lub po prostu w naszym otoczeniu. Dlatego też coraz większe obawy budzi trwałe zanieczyszczenie środowiska naturalnego odpadami z tworzyw sztucznych.

I za głównego winowajcę tego stanu rzeczy, nie bez przyczyny, jest uważana branża opakowaniowa będąca największym rynkiem zbytu dla tworzyw sztucznych. To właśnie w tym sektorze dokonała się rewolucja polegająca na globalnym przejściu z pojemników wielokrotnego użytku na pojemniki jednorazowego użytku. W rezultacie udział tworzyw sztucznych w komunalnych odpadach stałych wzrósł w krajach rozwiniętych z mniej niż 1% w 1960 r. do ponad 10% do 2005 r.[3]

W ostatnich zaś latach zaczęliśmy sobie coraz bardziej uświadamiać, że ludzkość przeprowadza niekontrolowany eksperyment w skali globalnej, polegający na upychaniu miliardów ton odpadów w każdym zakamarku naszej planety.

global-plastic-production
Źródło: https://ourworldindata.org/grapher/global-plastics-production

Na pierwszy (i jak na razie ostatni) ogień poszły odpady z tworzyw sztucznych, właśnie z powodu ich właściwości, które są "niezwykłe" w momencie życia produktu i stają się "nieznośne" po okresie jego użytkowania. Na "wojnę z plastikiem" ruszył cały świat, w tym media, władze (od najwyższego do najniższego szczebla), organizacje społeczne oraz pojedynczy obywatele (konsumenci).

Dziś zarówno konsumenci jak i rządy europejskie jednoczą się w walce przeciwko tworzywom sztucznym. U podstaw negatywnego wizerunku przemysłu tworzyw sztucznych leży przede wszystkim ogromny problem odpadów, zaś sam fakt, że władze są skłonne zaryzykować znaczne koszty i niedogodności dla konsumentów, jest świadectwem tego jak bardzo osłabło zaufanie społeczeństwa do tworzyw sztucznych.

A przecież tak naprawdę oskarżamy tworzywa o to, że są po prostu dobre, trwałe i funkcjonalne. A mimo ich "supermocy" usuwamy je z naszego otoczenia już po jednokrotnym użyciu. I chociaż przemysł przetwórstwa tworzyw sztucznych nie jest tu bez winy, to jednak wcale nie dlatego, że te tworzywa produkuje. Ale dlatego, że wmawia nam, iż potrzebujemy funkcjonalnych, plastikowych narzędzi, które są wręcz niezbędne w każdym aspekcie naszego życia. Jak w tej reklamie radiowej, w której lektor informuje, że jogurt do którego nie dołączono łyżeczki, to jakiś taki... nieprawdziwy jogurt.

Problemem nie jest plastik sam w sobie, problemem są odpady, a konkretnie marnotrawstwo zasobów będące konsekwencją naszego konsumpcyjnego stylu życia. Zachłysnęliśmy się dobrobytem, i co gorsza, wcale nie zamierzamy tego zmieniać. Ale o tym później.

[1] "Production, use, and fate of all plastics ever made" Roland Geyer, Jenna R. Jambeck and Kara Lavender Law, Science Advances  19 Jul 2017: Vol. 3, no. 7, e1700782
[2]"The geological cycle of plastics and their use as a stratigraphic indicator of the Anthropocene" Jan Zalasiewicz, https://doi.org/10.1016/j.ancene.2016.01.002 
[3] "Plastic waste inputs from land into the ocean" Jenna R. Jambeck, Roland Geyer, Chris Wilcox, Theodore R. Siegler, Miriam Perryman, Anthony Andrady, Ramani Narayan, Kara Lavender Law, Science  13 Feb 2015: Vol. 347, Issue 6223, pp. 768-771

Badania, badania, badania...

Każda rewolucja ma szczytne cele, jednak po drodze dołączają do niej różnego rodzaju grupy interesów i koterie chcące zbić na rewolucyjnej fali swój kapitał. I tak jest również przy okazji "wojny z plastikiem".

Jedną z najbardziej skutecznych broni broni powszechnie używanych we współczesnej wojnie informacyjnej są wszelkiego rodzaju sondaże, badania i ankiety.

Zgodnie z jednym z takich sondaży, sześciu na dziesięciu (62%) europejskich konsumentów twierdzi, że byliby skłonni zapłacić więcej za produkty spożywcze w opakowaniach zawierających mniej tworzyw sztucznych. Podobna liczba (59%) twierdzi, że sortuje i poddaje recyklingowi więcej odpadów niż pięć lat temu.

Co więcej, mając do wyboru dwie opcje opakowania zawierającego produkt o tej samej jakości, ogromna większość (dziewięciu na dziesięciu) Europejczyków (91,5%) stwierdziła, że wybiera opakowanie zawierające o 85% mniej plastiku. Na pytanie, czy zapłaciliby 12,5% więcej za taki produkt, 62% respondentów przyznało, że są skłonni to zrobić.

To tylko niektóre z wyników badania opublikowanego przez jednego z producentów opakowań kartonowych, które przeprowadzono w lipcu 2019 r. wśród 3395 respondentów w Wielkiej Brytanii, Niemczech, Belgii i Polsce.[4]

Z badania tego jasno więc wynika, że największym problemem w Europie jest wysoka zawartość plastiku w opakowaniach. Wspomina o tym średnio siedmiu na dziesięciu respondentów. Kolejne na liście najważniejszych problemów są kapsułki z kawą, ale wymieniło je znacznie mniej badanych - zaledwie 6% respondentów. Opakowania metalowe (puszki, tacki aluminiowe itp.) budziły obawy u 5% respondentów, a opakowania wodoodporne na płyny, takie jak mleko i soki owocowe, wymieniło 4% respondentów.

Z drugiej strony najmniej kontrowersyjne dla Europejczyków jest pakowanie w kartony - wspomniało o tym zaledwie 1% respondentów.

Z kolei jeśli chodzi o recykling, to średnio sześciu na dziesięciu (59%) respondentów z czterech badanych rynków twierdzi, że obecnie sortuje i przetwarza więcej odpadów niż pięć lat temu. Reprezentują oni większość respondentów we wszystkich krajach - 62% w Belgii, 64% w Wielkiej Brytanii i 65% w Polsce - z wyjątkiem Niemiec, gdzie tylko 44% twierdzi, że sortuje i poddaje recyklingowi więcej odpadów niż pięć lat temu.

Serce rośnie...

No cóż, poczułem się lepiej. Teraz już wiem, że jako konsumenci cechujemy się wybitnymi walorami ekologiczności. Tylko ten plastik w opakowaniach... Szczególnym optymizmem napawają wyniki ankiety dotyczące sortowania i recyklingu. Aż 65% respondentów w Polsce twierdzi, że odpady sortuje i poddaje recyklingowi. Naprawdę! W Polsce, gdzie pierwszy, płacący gotówką za plastikową butelkę butelkomat ustawiono w kwietniu ub. r. 

Ażeby było śmieszniej: to jednorazowa, oddolna akcja. Na pomysł, żeby wypożyczyć taki automat wpadł radny Krakowa, który wpłacił do automatu pierwsze 1000 zł na kaucję za 10 tys. butelek, a kolejne 500 zł przekazał krakowski przedsiębiorca. Wkrótce zresztą urządzenie zniknęło i jak podał portal "Do Rzeczy" przyczyną były hurtowe ilości butelek przynoszonych przez bezdomnych - bywało, że osoby te wrzucały do automatu nawet kilkadziesiąt sztuk. Dodatkowo butelki często były brudne i cuchnęły. Urzędnicy byli zmuszeni usunąć urządzenie.[5]

W większości krajów w Zachodniej Europie puste butelki plastikowe i puszki aluminiowe można oddawać w automatach, które znajdują się przy każdym większym sklepie. Wrzucając je tam, wiem że posortowałem odpowiednio opakowania i trafią one z pewnością do recyklingu.

W Polsce, póki co deklaracja respondentów o sortowaniu i recyklingu odpadów pozostaje tylko deklaracją. Z 10 moich znajomych 9 deklaruje, że segreguje odpady. To nawet nieco więcej niż w przytoczonym badaniu. A przecież z 220 tys. ton opakowań PET trafiających na polski rynek, recykling obejmuje tylko 34,7 proc.[6]

Ministerstwo Klimatu deklaruje, że zgodnie z unijnymi regulacjami, system kaucyjny utworzony w ramach rozszerzonej odpowiedzialności producenta sprawi, że poziom selektywnej zbiórki butelek z tworzyw sztucznych zostanie osiągnięty do 2025 r na poziomie 77%. oraz 90% do 2030 r.

Propozycja ustawowa ma zostać przedstawiona do czerwca 2020 r. Ministerstwo zapowiada, że kaucja za butelkę będzie wynosić 20 gr (wcześniej mówiono o 10 gr). I w konsekwencji napoje sprzedawane w butelkach PET podrożeją co najmniej o proponowaną kwotę. Nie mam nic przeciwko. Tylko w jaki sposób otrzymam te pieniądze z powrotem, wszak ma być to "kaucja" nie podatek?

Spójrzmy jak wygląda obecnie w Polsce szczątkowy system kaucyjny za butelki szklane. Przepisy umożliwiają obecnie przedsiębiorcom dobrowolne stosowanie instrumentów wspomagających pozyskiwanie opakowań i odpadów opakowaniowych. Tak się też dzieje w przypadku niektórych napojów. Ich producenci ustalają i pobierają kaucję za opakowania od jednostek handlowych, która jest pobierana przez te jednostki od ostatecznego nabywcy

W przypadku butelek po piwie kaucja wynosi w zależności od firmy od 25 do 50 gr. Napisałem "szczątkowy", gdyż system po prostu nie działa z uwagi na fakt, że butelki trzeba oddać w tym sklepie, w którym się je kupowało, a ponadto najczęściej jest potrzebny paragon.

Czy wiadomo jak będzie można zwrócić objęte kaucją opakowania? I czy system kaucji za butelki PET będzie działał podobnie jak za opakowania szklane?

[4] https://www.dssmith.com/pl/packaging/o-nas/media/aktualnosci/2019/11/europejczycy-s-skonni-paci-wicej-za-opakowania-zwierajce-mniej-plastiku
[5] https://dorzeczy.pl/kraj/105367/Bezdomni-oskubali-z-pieniedzy-krakowski-butelkomat-Urzadzenie-zniknelo-z-urzedu.html
[6] https://www.wiadomoscihandlowe.pl/artykuly/system-kaucyjny-dla-opakowan-pet-moze-byc-korzystn,55786

Ministerstwo Środowiska w ''Analizie możliwości wprowadzenia systemu kaucyjnego dla opakowań'' opublikowanej w 2018 r., wskazuje na dwa możliwe scenariusze. W pierwszym, system oparty byłby o całkowicie automatyczną zbiórkę, dzięki sieci punktów rozmieszczonych w sklepach. Drugi scenariusz to system mieszany, w którym opakowania są częściowo zbierane automatycznie, a częściowo manualnie segregowane w mniejszych sklepach.

W przypadku pierwszego scenariusza pięcioletni koszt funkcjonowania to około 24 mld zł. Mieszany typ systemu depozytowego to wydatek rzędu 19 mld zł w przedziale pięciu lat.

- Kaucja na butelki zapewnia dość wysokie rezultaty w odzysku butelek, miedzy innymi butelek po napojach z tworzyw sztucznych. Wystarczy spojrzeć na obowiązujące systemy w Niemczech, Finlandii, Holandii, czy krajach środkowej i wschodniej Europy jak Litwa, Estonia. Systemy  te zapewniają odzysk surowca na poziomie 90% i wyższym. PZPTS (Polski Związek Przetwórców Tworzyw Sztucznych) od około 10 lat promuje tego rodzaju rozwiązanie dla Polski. Już w 2012 roku nakłanialiśmy ówczesne Ministerstwo Środowiska do tego rozwiązania. Niestety bezskutecznie - mówi Robert Szyman, Dyrektor Generalny PZPTS.

Czy system kaucyjny zadziała? - Jak wskazują doświadczenia chociażby opłaty recyklingowej od lekkich torebek w Polsce, w mojej ocenie, nawet niewielka kwota może poważnie zmienić zachowania konsumentów. Tu spowodowała, ze klienci drastycznie ograniczyli używanie torebek z ok. 130 (przed wprowadzeniem opłaty recyklingowej na lekkie torby) do ok. 10 szt. na osobę. Kwota 20 groszy kaucji za butelki zdecydowanie spowoduje taką zmianę - twierdzi Robert Szyman.

- Z doświadczeń państw członkowskich (np. Bułgarii, Irlandii, Wielkiej Brytanii, Łotwy i Węgier) wynika, że wprowadzone opłaty w dużym stopniu skłaniają konsumentów do ograniczenia używania torebek foliowych. Na przykład w Danii i Finlandii średnie roczne zużycie foliowych reklamówek wynosi zaledwie cztery na osobę. W Irlandii od wprowadzenia opłaty w 2002 r. liczba ta spadła z 328 na osobę rocznie do zaledwie 18 - co stanowi redukcję o prawie 95 proc.- informuje z kolei Wojciech Kochański, ekspert ds. sektora opakowań. [7]

Kwota kaucji za butelkę bądź puszkę mogłaby wynosić nawet więcej niż wspomniane 20 gr, jednakże nawet te przedstawione propozycje są pierwszym krokiem do tego, abyśmy jako konsumenci pojęli, że opakowanie nawet po użyciu może posiadać policzalną wartość. I naprawdę nie ma większego znaczenia materiał, z jakiego je wykonano.

A jednak ponad 60% europejskich konsumentów twierdzi, że byliby skłonni zapłacić więcej za produkty spożywcze w opakowaniach zawierających mniej tworzyw sztucznych, tak przynajmniej wynika z przytoczonego wcześniej badania producenta opakowań kartonowych. Wysoka zawartość plastiku w opakowaniach to największa bolączka mieszkańców naszego kontynentu (70% ankietowanych). Z drugiej strony najmniej kontrowersyjne dla Europejczyków jest pakowanie w kartony - wspomniało o tym zaledwie 1% respondentów.

"W trosce o naszą planetę musimy stworzyć gospodarkę o obiegu zamkniętym, w której opakowanie jest zredukowane do niezbędnego minimum, a opakowania towarów konsumpcyjnych są coraz częściej wytwarzane z materiałów nadających się do recyklingu, takich jak karton" - czytamy w komentarzu do przytaczanego wcześniej badania.

Oczywiście zgadzając się z pierwszą częścią tego komentarza, mógłbym parafrazować jego zakończenie: "a opakowania towarów konsumpcyjnych są coraz częściej wytwarzane z materiałów nadających się do recyklingu, takich jak polietylen". Też ładnie.

Przytoczyłem wyniki tego badania dlatego, iż odnoszę wrażenie, że oprócz prezentacji nastrojów społecznych, tego typu ankiety i sondaże stają się coraz częściej narzędziem budowania określonych postaw u odbiorców. 

Każde lobby przemysłowe walczy o swoje. I to jest zrozumiałe. Najważniejsze, aby uszczknąć kilka procent więcej z rynku. I nieważne, że przy okazji robi się ludziom wodę z mózgu. Ale tak jak napisałem wcześniej, do każdej rewolucji przyłączają się ci, którzy przy okazji załatwiają swoje partykularne interesy. Niestety celów rewolucji to nie wspiera. 

Opakowania tak, plastik nie

W branży spożywczej opakowania z tworzyw sztucznych pozwalają na dłużej zachować świeżość produktów. Są bardzo lekkie, a przy tym wytrzymałe, posiadają rewelacyjne właściwości barierowe, no i są niezwykle łatwe w obróbce dzięki czemu możemy stworzyć z nich opakowanie o dowolnym kształcie, dostosowane do indywidualnych potrzeb.

Co mogą zatem zaproponować nam opakowania z materiałów, nazwijmy je, "tradycyjnych''? Mówi się, że opakowania papierowe zdobywają coraz większą popularność. Wpływa na to zwiększająca się świadomość klientów, którzy nie chcą wywierać negatywnego wpływu na środowisko naturalne.

Tylko, że w branży spożywczej opakowania z papieru i tektury stosowane są do pakowania żywności zasadniczo tam, gdzie występują w charakterze opakowań wtórnych, niekontaktujących się bezpośrednio z żywnością.
[7] https://www.dnb.pl/pl/komentarze-ekspertow/art89,zero-waste-na-rynku-opakowan.html 

Jak do tej pory największe zastosowanie mają opakowania na bazie papieru (tektury) do płynnej żywności, zwane popularnie "tetrapakami".

Są one wykonane z odpowiednio wzmocnionej tektury oraz (uwaga) nawet 4 warstw polietylenu i na dodatek aluminium. Większość tego typu "kartonów" to opakowania aseptyczne. Pozwalają one na transport i przechowywanie płynnej żywności bez konieczności chłodzenia (oszczędność energii), nawet przez wiele miesięcy bez stosowania szkodliwych konserwantów. Stąd opakowania tego typu uznano przed laty za jedną największych innowacji w przemyśle spożywczym. 

Ale powiedzmy sobie szczerze, za aseptyczność tych opakowań odpowiadają właśnie warstwy tworzywowa i aluminiowa. Tektura jest w tym przypadku tylko rusztowaniem.

Rozważmy wycofanie butelek z tworzyw sztucznych i zastąpienie ich napojami w kartonach. Wszak 75% użytego w nim materiału to tektura, polietylen to 20% a aluminium zaledwie 5%. Znacząco ograniczymy zużycie tworzyw sztucznych, prawda? 

Z opublikowanego w początkach stycznia br. raportu brytyjskiej organizacji Green Alliance wynika jednak, że nawet tak zaawansowany technologicznie kraj jak Wielka Brytania ma możliwość recyklingu tylko 30% obecnych na rynku opakowań tego typu.[8]

No i sam proces recyklingu opakowań PET jest zdecydowanie prostszy w porównaniu z recyklingiem opakowań wielomateriałowych. PET należy oczywiście wydzielić ze strumienia odpadów (z badania wynika, że 65% Polaków już to robi), umyć, zmielić i wytłoczyć regranulat, z którego możemy jeszcze raz wyprodukować butelkę (a nawet 10 razy).

Co więcej, to właśnie ze zużytych butelek PET wytwarza się popularne, ciepłe i praktyczne polary. Uzyskane z plastikowych butelek włókno poliestrowe wykorzystuje się również do produkcji namiotów, plecaków, butów itp. Butelki PET przerabiane są nie tylko na włókna i przędze, ale także na płyty, folie, elementy wyposażenia samochodów, a nawet meble.

A przy okazji, wartość opałowa butelek PET wynosi około 30 MJ/kg, przewyższając znacznie wartości opałowe węgla brunatnego.

Z kolei pierwszy na świecie zakład recyklingu polietylenu i aluminium z opakowań tetrapak uruchomiono dopiero we wrześniu 2018 r. we włoskim Spiretta Marengo.

Oczywiście "ekologiczny” papier i tektura mogą zawojować rynek opakowań transportowych, zbiorczych i ozdobnych, ale materiały te nie są bezpośrednim konkurentem dla opakowań z tworzyw sztucznych, mających wpływ na ograniczenie marnotrawstwa żywności poprzez przedłużanie przydatności do spożycia.

Ponadto zastąpienie tworzyw sztucznych w opakowaniach innymi materiałami generalnie skutkować będzie zwiększonym zużyciem energii i znacznie wyższą emisją CO2. 

Ze wspomnianego już raportu Green Alliance wynika, że papierowe torby i szklane butelki wcale nie są najlepszą alternatywą dla opakowań "plastikowych”. Butelki szklane są zdecydowanie cięższe od plastikowych, co w rezultacie oznacza, że ich transport generuje większą emisję CO2. Jeśli zaś chodzi o torby papierowe, to są one po prostu są nietrwałe (nie tylko w porównaniu z analogiczną torbami z tworzyw) i trudno mówić o możliwościach ich wielokrotnego użytku. Zaś sam recykling papieru również jest obarczony zdecydowanie większą emisją CO2 niż recykling tworzyw sztucznych.

Produkcja papieru wymaga wycinania drzew; nawet jeśli jest w dużej mierze produkowany z papieru pochodzącego z recyklingu, nadal musi być przetwarzany przy użyciu dużych ilości wody i toksycznych substancji chemicznych (w tym chloru).

No własnie papier produkowany z recyklingu...

Na początku stycznia br. pojawiły się doniesienia o zatorach w skupie makulatury na terenie całego kraju.

Niektóre punkty skupu płacą 10 groszy za 1 kg papieru, inne raptem 4 grosze. Coraz częściej pojawiają się informacje, że makulaturę można oddać jedynie za darmo. Kartonów z tektury falistej większość punktów od pewnego czasu nie przyjmuje w ogóle.

Powód jest prosty: skupowanie makulatury przestaje się opłacać. By ją przyjąć, właściciele skupów musieliby dopłacać do interesu.

Na portalu money.pl ekspertka związana z organizacją zrzeszającą producentów papieru tłumaczy, że firmy, które przetwarzają makulaturę, mają magazyny pełne papieru i naprawdę ścigają się z czasem, by go przerobić na papier toaletowy. Tych przedsiębiorstw zostało tak niewiele, że gdyby zwolniły działania, to dosłownie utoną pod zwałami papieru. Zresztą to jest problem całej Europy.

Ekspertka ponadto tłumaczy, że nie z każdej gazety możemy odzyskać papier, który ma być później przeznaczony do przechowywania żywności. Taka gazeta nie może być zbyt stara, zasadniczo dobrze, gdy nie ma więcej niż 4-5 miesięcy, ale sposób przechowywania może tę żywotność skrócić.[9]

Jak widać sam fakt, że karton nadaje się do recyklingu, nie oznacza jeszcze, że tam trafi.

[8] https://www.green-alliance.org.uk/resources/Plastic_promises.pdf
[9] https://www.money.pl/gospodarka/europa-tonie-pod-zwalami-makulatury-ktorej-nie-ma-kto-przerabiac-tektury-nawet-za-darmo-nie-przyjmiemy-6465864756086401a.html

Wróćmy do badań. W 2018 roku Duńska Agencja Ochrony Środowiska (Miljøstyrelsen) opublikowała raport analizujący wpływ cyklu życia na środowisko w produkcji, użyciu i utylizacji toreb na zakupy spożywcze, dostępnych w duńskich supermarketach. Celem badania było zidentyfikowanie toreb o najlepszych parametrach środowiskowych, zalecanej liczbie ponownego użycia i najlepszej opcji utylizacji torby na zakupy.

Przeanalizowano 7 materiałów (LDPE, PP, rPET, poliester, biopolimer, papier, bawełna i kompozyt) biorąc pod uwagę różne opcje zakończenia cyklu życia: spalanie, recykling oraz ponowne użycie jako worka na odpady przed spaleniem. Rezultat był zaskakujący, otóż uznano, że lekkie torby na zakupy LDPE zapewniają najniższy ogólny wpływ na środowisko dla większości wskaźników środowiskowych, gdy nie bierze się pod uwagę ponownego użycia. W szczególności, pomiędzy rodzajami dostępnych torebek, najbardziej korzystne okazały torby LDPE ze sztywnym uchwytem. Skutki zaśmiecenia dla tego typu toreb uznano za znikome dla Danii.[10]

Ale bądźmy rzetelni, w zasadzie brak jest jednego rodzaju toreb na zakupy, które miałyby przewagę nad pozostałymi. Profesor David Tyler z Wydziału Chemii i Biochemii na Uniwersytecie w Oregonie twierdzi, że jeśli decydujemy się na jakiś rodzaj opakowań, to w zasadzie dbamy o jeden ze sposobów łagodzenia ich wpływu na środowisko.[11]

To komu tu właściwie wierzyć? Informacje, którymi jesteśmy zalewani, przestały nam dostarczać rzetelną wiedzę. Ich rolą jest się przebić do naszej świadomości, zostawić jakiś ślad, wywołać emocje, najczęściej niestety negatywne. Praktyki szeroko stosowane we współczesnej polityce znalazły również podatny grunt w dziedzinach wymagających rzetelnej i fachowej wiedzy. Treści przestały być już istotne, teraz musimy pytać, kto za nimi stoi.

To wygramy tę "wojnę z plastikiem" czy nie?

Nie. Nie wygramy.

Dzięki tworzywom sztuczne osiągnęliśmy taki rozwoju cywilizacyjnego, na którym obecnie się znajdujemy i tylko dzięki nim możemy go zachować. Mówi się, że korzystanie z tworzyw sztucznych to ślepa uliczka konsumpcjonizmu. Wyobraźmy sobie zatem świat bez telefonów komórkowych, komputerów, lotnictwa cywilnego i samochodów. Populistyczne? To może wyobraźmy sobie drewniane wenflony, aseptyczne opakowania medyczne wykonane z papieru czy sztuczne zastawki serca z ... tu już mi brak konceptu. Nawet ta pierwsza zastawka, wprowadzona w 1960 roku składała się z silikonowej kulki, pierścienia obszytego sztucznym włóknem i koszyka utworzonego przez metalowe pręty utrzymujące całą konstrukcję.[12]

Zwróćmy też uwagę na fakt, iż Unia Europejska zakazując stosowania przedmiotów jednorazowego użytku z tworzyw sztucznych, "wykreśliła" z obiegu wyroby, które nie są absolutnie niezbędne do funkcjonowania społeczeństwa. Nie można porównywać funkcji popularnej plastikowej słomki z, dajmy na to, opakowaniami MAP. I raczej ciężko byłoby przyjąć nam do wiadomości, że te ostatnie zostaną nagle wycofane ze sprzedaży.

Nie wygramy więc "wojny z plastikiem", bo wcale nie z nim walczymy. Nie mamy nawet takich możliwości. Powinniśmy za to walczyć z zaśmiecaniem środowiska, nie tylko tworzywami, ale zaśmiecaniem w ogóle. I każdy sposób walki będzie dobry jeśli zaczniemy od siebie, od naszego podwórka.

Akurat w Polsce odpady z tworzyw sztucznych nie mają dla konsumenta żadnej policzalnej wartości. Butelka plastikowa po jej użyciu staje się bezwartościowa, mimo iż nie przestała być tym czym była przed chwilą. I nic ale to nic nie nie zmieniła się jej struktura. A dokładnie w czasie potrzebnym na jej opróżnienie straciła wszelką wartość i stała się zbędnym balastem. Czy to nie zastanawiające?

A skąd się biorą puszki po piwie na górskich szlakach? Ileż to trzeba wysiłku włożyć by wnieść pod górę dwa litry tego napoju, by nie mieć sił znieść na dół około 80 gramów? W Niemczech to równowartość 1 Euro. Bywam w tym kraju często i gwarantuję, że Niemcy nie rozrzucają swoich "złotówek" na lewo i prawo. Może są jacyś dziwni.

Staliśmy się  społeczeństwem nastawionym na konsumpcję. Jeśli tylko nas na to stać, kupujemy w nadmiarze. Kupujemy więcej, bo to przecież taniej. No i kupujemy oczami, bo to takie ładne. I nie sądzę, żeby w najbliższym czasie coś mogło zmienić ten stan rzeczy, nie licząc wydarzeń, o których nie chcemy nawet myśleć. 

Nabywamy towary, które nie są nam potrzebne do funkcjonowania i z których często w ogóle nie korzystamy. Istotny jest sam fakt posiadania. Od wielu lat w społeczeństwie nasila się nadmierna konsumpcja towarów i usług - konsumpcjonizm.

- Konsumujemy, a konsumpcja to produkcja odpadów. Konsumujemy zużywając zasoby, a więc zużywamy zasoby, aby produkować odpady - powiedział mi kiedyś pan Wacław Wasiak, dyrektor Polskiej Izby Opakowań.

[10] https://www2.mst.dk/Udgiv/publications/2018/02/978-87-93614-73-4.pdf
[11] https://www.theverge.com/2018/5/12/17337602/plastic-tote-bags-climate-change-litter-life-cycle-assessments-environment
[12] http://laboratoria.net/artykul/16459.html

To co właściwie możemy zrobić?

Celem strategicznym UE jest całkowite wyeliminowanie składowania odpadów i przejście od gospodarki linearnej (zrób, użyj, wyrzuć) do cyrkulacyjnej (zrób, użyj, przetwórz). Unia stawia na recykling, a w przypadku odpadów nie nadających się do recyklingu - na odzysk energii. W Polsce jeszcze w 2012 roku wywoziliśmy na wysypiska 73% odpadów, co w europejskim rankingu odpadowym dawało nam odległe 20 miejsce. Od tego czasu zrobiliśmy naprawdę wielki krok do przodu.

odpady-polska
Gospodarka odpadami w Polsce: lata 2010 - 2016. Źródło: ecogenerator.eu

Istnieje wiele środków, które mogą zmienić sytuację i to na dużą skalę, w tym zakazy wywozu odpadów z tworzyw sztucznych, zakazy składowania odpadów, obowiązkowy depozyt za wszystkie butelki z tworzyw sztucznych dla wszystkich rodzajów napojów, zakaz celowego stosowania mikroplastików. 

Nie ma przyszłości bez tworzyw sztucznych. Celem więc niech będzie jak najszybsze przekształcenie tworzyw sztucznych w prawdziwie zrównoważone rozwiązania materiałowe oraz stworzenie kompleksowych systemów recyklingu utylizacji, które zminimalizują ryzyko dostania się tworzyw sztucznych do środowiska.

Zróbmy więc to, co po prostu możemy zrobić - ograniczmy śmiecenie.

"Wojna z plastikiem" to wygodny termin, który w najbliższym czasie może stać się (oby nie) wygodną wymówką, aby tak naprawdę nic w tym kierunku nie robić, bo i tak za wszystko opowiada plastik.

Już dziś w kilku państwach Unii Europejskiej składuje się nie więcej niż 1 proc. odpadów (Szwecja, Belgia, Dania, Holandia i Niemcy), zaś w pozostałych siedmiu innych jest to mniej niż 10% - co jest celem nowej dyrektywy odpadowej do 2035 roku. Zapobieganie tworzeniu odpadów to najkorzystniejsze rozwiązanie dla środowiska, ale też nie większość wyrobów po ich użyciu nie staje się wcale "odpadem". Tak są po prostu traktowane.

Dlatego rolą przemysłu jest, aby zebrane odpady z tworzyw sztucznych stały się na powrót pełnoprawnym surowcem. Oznacza to takie przetwarzanie odpadów z tworzyw sztucznych, aby ostateczny produkt był nienaganny jakościowo. Musi on posiadać takie same właściwości mechaniczne i higieniczne jak produkt otrzymywany z oryginalnego granulatu.

Biorąc pod uwagę dość nieciekawą sytuację w zakresie dostępności surowców, o której również mówi się coraz głośniej, nie mamy innej opcji.

Jacek Leszczyński