Prawdy i mity o tworzywach sztucznych
Ciąg dalszy dyskusji na temat ekologicznych aspektów stosowania tworzyw sztucznych.
Przedstawiamy artykuł Sebastiana Wnuka z firmy Ecoplastic Technologies.
Ekologia - prawdy i mity o tworzywach sztucznych
Amerykańskiego snu wypadki w Polsce - czyli rad kilka, jak nie powielać błędów zza oceanu
W dzisiejszych czasach, gdzie po latach komunizmu Polska próbuje nadgonić cały świat, wpatrujemy się w obrazek Zachodu. Robimy to czasem bezkrytycznie, ślepo ufając, że po latach prób, rozwiązania z Europy Zachodniej, czy nawet zza oceanu, są tymi najlepszymi, zapominając dostosować politykę do polskich realiów. To chyba nasz główny grzech - nie bierzemy bowiem pod uwagę tego, jak dane założenia mogą funkcjonować zupełnie inaczej, niż myśleliśmy. Patrzymy na Zachód i nieudolnie naśladujemy go, bo brakuje nam tak chlubnie niegdyś reklamowanej "innowacyjności", jaką mieliśmy się wykazywać. Jesteśmy po prostu trochę plagiatem zachodniego społeczeństwa, który musi w końcu postawić na samodzielne myślenie.
Arogancja konsumpcjonizmu
Gdziekolwiek nie jesteśmy, kultura europejska, lub ta wywodząca się z Europy, przeżywa rozkwit konsumpcjonizmu od wielu lat. Na masową skalę produkuje się wszystko - elektronikę, żywność itd. Pewną arogancją jest, że wyrzuca się tony jedzenia, gdy na świecie ludzie umierają z głodu. Niestety, nasz styl życia coraz częściej daje o sobie znać również nam - ostrzega się o globalnym ociepleniu, wycinanych lasach, czy wreszcie tonach pływających śmieci. Ot, kolejna tragedia, którą ktoś się zajmie - my nie jesteśmy w stanie, bo to nie nasze podwórko. A co właściwie na Naszym podwórku się dzieje? Również walczymy o lepszy świat - przecież kupujemy torby ekologiczne, rozważamy używanie tych papierowych zastępując "toksyczne" plastikowe. Wprowadzane są również te kompostowalne, które rozłożą się na drobne kawałki w kompostowniach. Słowo "eko" dziś jest tak modne...
Polityka prawdy i kłamstwa - kto oszukuje, a kto ma dobre zamiary?
W ostatnim czasie Federalna Komisja Handlu (FTC) złożyła obszerny raport, w której celnie zostają wypunktowane główne założenia polityki "recyklingu". Amerykańska agencja podkreśla fakt, że często myli się pojęcia biodegradacji z kompostowaniem, co ma skutek na małą skuteczność obranej strategii. Jej fundamentem jest oparcie recyklingu o plastik kompostowalny (pochodzenia organicznego), jaki ma stanowić alternatywę dla zwykłego tworzywa sztucznego. Problem pojawia się, ponieważ wg raportu aż 62% Amerykanów nie ma dostępu do kompostowni, a 28% nie wiedziała o ich istnieniu w swojej okolicy. Co ciekawe, Komisja twierdzi, że większość tworzyw sztucznych nie nadaje się do kompostowni przydomowych, co zaprzecza ich głównemu założeniu. Dzieje się tak, ponieważ nie kontroluje się przydomowych kompostowni, wskutek czego, ze względu na brak odpowiednio wysokiej temperatury, nie zabijają one osiadłych na plastiku patogenów (tj. wirusów, bakterii, robaków itp.). Może i nie byłoby tragedii, gdyby bez problemu oddawano plastik kompostowniom komunalnym. Może, gdyby te chciały przyjmować tworzywa sztucznych, z których nie ma żadnego pożytku. Sytuacja jest zatem groteskowa i przypomina zwykłe zakłamanie - producenci kreują się na ekologicznych, dbających o środowisko, natomiast sam produkt przysparza jedynie środowisku problemów.
Gdzie w tym polskie podwórko?
Rzecz mogłaby nas nie obchodzić, bo Amerykanie z pewnością zaczną działać; poza tym taki stan rzeczy ma miejsce w kraju za wielką wodą. Wspomniany problem dotyczy jednak i nas. Reklamuje się jednorazówki wyprodukowane na bazie choćby kukurydzy wmawiając nam, że są biodegradowalne. W rzeczywistości sam produkt nie biodegraduje. Rozpada się na cząstki, ale jedynie w warunkach ściśle określonych, jakie występują tylko w kompostowni. Tych natomiast w Polsce jest jak na lekarstwo i aby je składować, trzeba wywieźć śmieci do Niemiec i za to zapłacić. Pod maską ekologii zarabia się ogromne pieniądze i do tego w białych rękawiczkach szkodzi się środowisku o wiele bardziej. Pozwólmy sobie na chwilę uwagi: ekologia nie jest zła! Choć można się pod nią podpiąć, jak pod każdą dobrą ideę.
FTC nadmienia, że całkiem dobrym rozwiązaniem jest plastik oksybiodegradowalny, który potrafi rozłożyć się samoistnie w przeciągu kilku lat na wolnym powietrzu. W przeciwieństwie do kompostowalnego tworzywa sztucznego, taki plastik powstaje na bazie produktów ubocznych w procesie uzyskania substancji ropopochodnych. Oksybiodegradowalna jednorazówka ma normalnie trafić w obieg recyklingu, ale nawet zmieszana z "normalnym" (tj. szkodliwym plastikiem, może zostać przetworzona. Zakłamanie odnośnie kompostowalnego plastiku jest o tyle większe, że reklamuje się go jako odnawialny, pozyskany jedynie z produktów organicznych. Jest to kłamstwo w żywe oczy, ponieważ tworzywo sztuczne zawiera zasoby nieodnawialne (np. ropę), jakie dodaje się w procesie polimeryzacji.
Absurd "ekologii"
Koniec końców polityka sprzyjająca kompostowalnym ("pochodzenia organicznego") tworzywom sztucznym została oceniona przez FTC, jako negatywna, ponieważ dochodzi do zwiększenia emisji CO2, marnotrawstwa zasobów wody i ziemi, a także wzrostu zużycia energii w procesie produkcji. Dlaczego tak jest? Ze względu na pieniądze. Na przykładzie sprzed kilku lat, jaki miał miejsce we Francji, można dodać również kolejny powód - politykę. Wtedy to zareklamowano siatki kompostowalne, produkowane na bazie kukurydzy. Ostatecznie zdecydowano się właśnie na nie, bowiem parlamentarzystom zależało na głosach wyborców, w tym producentów kukurydzy, którzy przeżywali wtedy głęboki kryzys. W zamian za pobudzenie rolnictwa, liczono, że zwiększą się szanse na przedłużenie elektoratu.
Nie stać nas na popełnianie błędów - przykład ze wschodu
Pod takim rozwiązaniem może się podpisać nie tylko Polska, która jest po prostu biedna, czy Stany Zjednoczone, które są zadłużonym gigantem, ale wiele krajów z całego świata. Zabawne, bo rozsądne rozwiązanie przyjęło państwo trzeciego świata, gdzie podobno panuje korupcja, terroryzm, zacofanie itd. Mowa tu o Pakistanie, który do niedawna zmagał się z problemem jednorazówki. Przede wszystkim odpowiedziano sobie na zasadnicze pytanie - czy plastikowa siatka jest faktycznie potrzebna. Przy podejmowaniu decyzji brano pod uwagę zarówno ekologię, jak i wpływ na gospodarkę państwa. Z prostych przyczyn wybrano, wzorem Zjednoczonych Emiratów Arabskich, oksybiodegradowalny plastik. Jest tania, samoistnie się rozpada, a proces jej wdrożenia nie wymaga kupna drogich maszyn. Ponadto nie ma problemu z jej gromadzeniem na wysypiskach śmieci, w przeciwieństwie do "kompostowalnej" siatki pochodzenia organicznego, która jest bardziej toksyczna od tradycyjnego plastiku. Aby zrozumieć podjętą decyzję, wystarczy sobie wyobrazić, jak to 180-milionowe państwo, z 8 tysiącami fabryk wytwarzających plastik wprowadzając drogą technologię, uprawia np. kukurydzę, która przeznaczona jest nie dla ludzi, ale na reklamówkę. Widmo upadających przedsiębiorstw, czy ich zamknięcie w razie wprowadzenia zakazu stosowania plastiku stało się argumentem, który wyeliminował zakaz stosowania tworzyw sztucznych. Plastik, potrafi być mądrym rozwiązaniem, jeśli złamie się jego główne założenie - trwałość. Pamiętajmy również, że plastik stosowany powszechnie w Europie, jako opakowanie, chroni żywność. Dzięki temu marnuje się jedynie 3% produktów spożywczych. Tam gdzie nie jest powszechnie używany, straty sięgają aż 50%. Co więcej, nie marnuje on dodatkowych zasobów takich jak woda czy ziemia. Zwolennicy toreb papierowych powinni również wiedzieć, że stosując plastik, ograniczają wycinkę lasów, które pochłaniają przecież CO2. W samej zaś produkcji papieru zużywa się większe ilości wody i znacznie bardziej się zanieczyszcza powietrze, niż przy wytworzeniu oksybiodegradowalnej jednorazówki.