Drukuj

Nadmierne światowe zdolności produkcyjne dla polipropylenu

Problemy na rynku polipropylenu potrwają jeszcze co najmniej kilkanaście miesięcy. Paradoksalnie jednak obecna sytuacja może przyczynić się do uzdrowienia rynku na długie lata.

Obserwowane od kilku miesięcy załamanie na światowym rynku polipropylenu skutkować będzie tym, że moce produkcyjne największych światowych producentów tego tworzywa będą się utrzymywać na poziomie 75-80 proc. ich potencjału wytwórczego. Taki stan ma potrwać przynajmniej do 2011 r. Jest on następstwem tego, że wiele firm po prostu przeinwestowało w czasach koniunktury uruchamiając nowe fabryki, które z jednej strony podniosły globalną ilość produkowanego tworzywa z drugiej strony jednak te same firmy nie wzięły na siebie ryzyka spadku popytu na poliolefiny.

W sytuacji gdy popyt na polipropylen gwałtownie osłabł tylko nadmierna podaż trzyma jeszcze jakoś pod kontrolą poziom cen dla tego tworzywa. Jest tak nie tylko w Europie, ale i Stanach Zjednoczonych. W tej chwili zapotrzebowanie jest mniejsze o ponad 10 proc. od tego co są w stanie zaoferować producenci.

Od 2013 r. Ameryka Północna i Zachodnia Europa staną się importerami polipropylenu. W tej chwili Stany Zjednoczone i Kanada utrzymują przewagę eksportu nad importem na poziomie ok. 1 mld ton, Europa na zbliżonym poziomie 0,85 mld ton. Jednak już w niedalekiej przyszłości prognozy dla Ameryki Północnej mówią, że bilans wymiany będzie ujemny o prawie 250 mln ton. Jeśli chodzi o Europę to ma być to już pięć razy słabszy wynik.

Zresztą taki stan ma znaleźć swoje odzwierciedlenie w nowej rzeczywistości największych producentów. Wszystko na to wskazuje, że już za cztery lata azjatyckie PetroChina oraz hinduski Reliance Industries of Mumbai zastąpią w pierwszej piątce największych światowych producentów PP francuski Total Petrochemicals i angielski Ineos Group.

Pomimo kryzysu nie brakuje rynków, które w dalszym ciągu są w fazie dużego rozwoju. Tak się dzieje m.in. właśnie z przemysłem poliolefinowym i generalnie tworzyw sztucznych w Indiach.

Deepak Lewale, sekretarz generalny tamtejszej Organizacji Przetwórców Tworzyw Sztucznych (OPPI) przyznał niedawno, że w tym roku całkowita wartość tego sektora wzrośnie z 12,8 mld funtów do 13,9 mld funtów. Z kolei krajowy eksport polimerów i tworzyw sztucznych osiągnie wartość 4 miliardów dolarów, a w ciągu najbliższych lat będzie systematycznie rósł o 10-12 proc.

- Akurat my, ani w eksporcie ani w krajowym popycie na tworzywa sztuczne nie widzimy najmniejszego kryzysu. Co więcej ten sektor rozwija się dobrze jak nigdy dotąd - przyznał Deepak Lewale podczas konferencji zorganizowanej na branżowych targach PlastIndia, które w tym roku zgromadziły 1,5 tys. wystawców i prawie 140 tys. zwiedzających.

Za hinduskim wzrostem w branży tworzyw kryje się przede wszystkim postępująca urbanizacja i rozwój handlu detalicznego. W tej chwili konsumpcja roczna tworzyw sztucznych to 5,8 mln ton. Do 2014 r. ma jednak osiągnąć poziom już 11 mln ton. Jeśli chodzi więc o tempo wzrostu i perspektywy, to w tej chwili Indie są już bardziej perspektywicznym obszarem niż nawet Chiny.