Drukuj

Nowe cele redukcji CO2 groźne dla przemysłu

Nowe cele redukcji CO2 groźne dla przemysłu
Günther Oettinger, unijny komisarz ds. energii, skrytykował w środę planowane przyjęcie celu redukcji emisji CO2 w ramach europejskiej polityki klimatycznej do 2030 roku. Podczas konferencji "Przemysł ma Znaczenie" w Brukseli komisarz stwierdził, że "aroganckie i głupie" jest przekonanie, że polityka klimatyczna ocali świat. Proponowane podniesienie progu redukcji emisji CO2 powyżej 35 proc. w perspektywie 2030 roku i do 20 proc. do 2020 r., jest jego zdaniem niewykonalne.

- Powiedzmy sobie jasno - stwierdził Oettinger. - Dotychczasowe redukcje były możliwe w głównej mierze tylko dzięki kryzysowi ekonomicznemu i masowym zamknięciom zakładów wysokoenergetycznych w krajach byłego Układu Warszawskiego. Pogląd, że Europa, odpowiadająca za 4,5 procent globalnych emisji, może uratować świat, jest nierealistyczny. Tkwienie w takim przekonaniu przyniosło Europie niepowetowane straty. Ucieczkę i a zatem likwidację przemysłu. Wystarczy spojrzeć na USA, by zobaczyć, że trzeba zrobić wszystko dla ratowania produkcji.

- Cieszy nas, że komisarz Oettinger zabrał głos w sposób bardzo wyraźny i jednoznaczny, wiernie odzwierciedlając nadzieje i obawy przemysłu europejskiego sektora energii w obliczu czekającej nas dyskusji nad strategią rozwoju w latach 2020-2030 - powiedział Janusz Luks, dyrektor zarządzający organizacji reprezentującej środkowoeuropejski sektor energetyczny, Central Europe Energy Partners. - Mamy też ogromna satysfakcję, że dzięki konsekwentnemu działaniu z roku na rok udaje się nam rozszerzać grono tych spośród osób decyzyjnych w UE, które akceptują nasze poglądy.

Członkowie Central Europe Energy Partners są przekonani, że - niezależnie od nakazów, czy zakazów - wszyscy chcieliby, by świat był coraz bardziej zielony i ekologicznie zrównoważony.

- Z jednym wyraźnym zastrzeżeniem - zaznacza Luks. - Tempo osiągania tego celu nie może być oderwane od realiów zarówno państw członkowskich UE, jak i uwarunkowań globalnych. Najbogatsze kraje świata, jak np. USA, emitują około 17 ton CO2 na głowę mieszkańca, gdy w tym samym czasie średnia na jednego mieszkańca UE to w porównaniu do Stanów niespełna 7 ton. Tymczasem w oderwaniu od tych danych, część administracji UE chce kolejnych znacznych, ograniczeń emisji CO2. Pogłębianie takich dysproporcji bezpośrednio przekłada się na konkurencyjność Europy na rynkach globalnych.

Dodatkowo pomijane są różnice rozwojowe pomiędzy krajami UE15, a pozostałymi państwami członkowskimi, w których wypełnienie zobowiązań wynikających z polityki spójności wiąże się z szybszym tempem inwestycji niż w krajach "starej Unii". Dotyczy to między innymi przemysłu stalowego, chemicznego, wydobywczego oraz wielu i innych branż. Nowe inwestycje to więcej emisji, mimo stosowania BAT (Best Available Technologies).