Drukuj

Rozmowa z Januszem Mazurczakiem, dyrektorem targów Taropak


Taropak przeszedł na cykl dwuletni. Czy ta formuła utrzyma się na przyszłość, czy też możliwe sa dalsze modyfikacje jeśli chodzi o częstotliwość organizowania imprezy?
Ta formuła będzie zachowana już na przyszłość. Podjęliśmy decyzję o przejściu z cyklu rocznego na dwuletni wspólnie z wystawcami. Dotychczasowa forma po prostu wyczerpała się.

Duże firmy nie były w stanie co roku pojawiać się na Taropaku. Bardzo często wybierają sobie one lata, w których są obecne na targach. Jednego roku są, drugiego robią sobie przerwę.

Żeby uniknąć sytuacji, w której w danym roku odwiedza nas połowa znaczących firm, a kolejnego roku druga połowa, uznaliśmy że cykl dwuletni sprawdzi się lepiej.

Zresztą wszystkie najważniejsze światowe imprezy targowe odbywają się co 2-3 lata. Sam rynek pokazuje, że jest to optymalna częstotliwość. Cykl produkcyjny jeśli chodzi np. o nowe maszyny zajmuje właśnie ok. dwóch lat. Widzieliśmy to już od dawna i zdecydowaliśmy się na zmianę.

Również nasze ankiety rozsyłane do wystawców pokazywały, że prawie trzy czwarte z nich uważa, że powinniśmy przejść na cykl dwuletni. Rynek opakowaniowy w Polsce i w Europie okrzepł. Targi odbywające się co roku nie mają już najmniejszego sensu. Musimy reagować, bo to rynek wyznacza tendencje.

W tym roku targi zgromadzą ok. 800 wystawców. Czy to już docelowa liczba, czy może Taropak będzie jeszcze rósł w następnych latach?
Tego bym sobie życzył, ale też mam świadomość ograniczeń. Znam potencjał rynku w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej. To nie Polska jest europejskim centrum sprzedaży opakowań. Najważniejszych światowych wystaw opakowaniowych i tak nie dogonimy. To oczywiste. Ważne byśmy zachowali pozycję zdecydowanego lidera w naszej części Europy.

Tegoroczne liczby, czyli 800 wystawców, 20 tys. mkw. powierzchni wystawienniczej, bardzo duża liczba nowości, to myślę wielkości jak na chwilę obecną niemal optymalne dla Taropaku.

Jak zawsze wystawie towarzyszy cała seria wydarzeń specjalnych. Którą z nich mógłby Pan szczególnie mocno polecić?
Dwie ciekawe imprezy przygotowuje Polska Izba Opakowań. Myślę tu o konferencji dotyczącej materiałów biodegradowalnych i materiałów gotowych na półkę.

Z dużym zainteresowaniem czekam zwłaszcza na tę pierwszą konferencję, bo przecież materiały biodegradowalne stają się coraz popularniejsze, stanowią nowy trend rynkowy, interesują się nimi media. Dlatego warto dowiedzieć się co mają do powiedzenia na ich temat specjaliści.

Warto wybrać się też na Sztaplar Show organizowany przez Wydawnictwo Forum. Projekt łączy cechy wystawy, bo zawiera prezentację produktów, z pokazem nowoczesnych technik magazynowania towarów. W jego ramach pokazane zostaną też możliwości techniczne wózków widłowych. Ich operatorzy wykonają szereg trudnych manewrów i skupią się na przenoszeniu materiałów na regały wysokiego składowania.

Oczywiście nie można też zapomnieć o całym szeregu konferencji firmowych, które odbędą się na stoiskach konkretnych już firm.

Co jest dla Państwa największym wyzwaniem organizacyjnym przy planowaniu każdej kolejnej tak dużej imprezy jaką jest Taropak?
Zawsze wyzwaniem jest próba dotarcia do klientów, na których najbardziej zależy wystawcom. Chcemy by ci, którzy pokazują na Taropaku swoje produkty mieli świadomość, że nie są one oglądane przez przypadkowych zwiedzających. Jeśli pojawi się u nas profesjonalna i wymagająca publiczność, to wypada sobie życzyć, by na koniec każdego z czterech dni trwania imprezy zarówno wystawcy jak i zwiedzający padali ze zmęczenia. Jeśli tak się stanie, to będzie to oznaczać, że na stoiskach było mnóstwo rozmów, zdobywania nowych kontaktów. I od tego właśnie zależy nasz wspólny sukces.

Dziękujemy za rozmowę