Drukuj

Rozmowa z Januszem Rusockim, prezesem firmy WIP


Teraz to się jednak zmienia.
Od czasu gdy weszliśmy do UE sytuacja się poprawia. Wiele aktów prawnych jest poprawianych. Zresztą od 2004 r. nasza firma przeżywa największy rozkwit. Bo jeżeli w 2005 r. produkowaliśmy ok. 30 mln preform, to w ciągu dwóch kolejnych lat zwiększyliśmy nasze zdolności produkcyjne trzykrotnie, a dodatkowo jesteśmy zdecydowanym liderem w Polsce we wprowadzaniu nowości na rynek.

Czym więc można się pochwalić właśnie w zakresie nowości?
Jako pierwsi w Polsce i jedni z pierwszych w Europie wprowadziliśmy nowe preformy do butelek PET. Są one wyposażone w gwint PCO Corvaglia 28 mm i tzw. zakończenie Capello w kształcie kapelusza. Gwint to szwajcarski wzór, a Capello włoski patent.

Porównanie preformy PET z gwintem PCO-28 z preformą PCO Corvaglia i Capello
Porównanie preformy PET z gwintem PCO-28 z preformą PCO Corvaglia i Capello


Nowe preformy gwarantują niższe koszty opakowania i to bez pogorszenia jego jakości. Zastosowana innowacja polega na odchudzeniu preformy o 2 gramy. Samo wprowadzenie krótkiego gwintu PCO Corvaglia pozwoliło na osiągnięcie oszczędności do 1,5 g. Gwint uległ skróceniu o ok. 20 proc. i teraz liczy sobie 16,8 mm. Natomiast za sprawą tzw. zakończenia Capello udało się zaoszczędzić kolejne 3-5 proc. wagi preformy. Capello to nic innego jak nowy kształt denka preformy opracowany i opatentowany przez włoską firmę Concordia Development.

W jaki sposób ta technologiczna nowinka przekłada się na realne finansowe korzyści?
Nowa preforma to oszczędność prawie jednego grosza na każdej butelce. Niby mało, ale jeśli weźmiemy pod uwagę ilość butelek produkowanych w skali roku, to zobaczymy, że chodzi o pieniądze, za które warto wprowadzać takie innowacje.

Średnia firma musi wyprodukować w Polsce ok. 50 mln napojów rocznie. Taka ilość pozwoli jej na swobodne funkcjonowanie. Jeśli więc jedna butelka będzie produkowana o jeden grosz taniej, to przy 50 mln sztuk mamy już oszczędności na granulacie, cenie preformy i nakrętce dochodzące do 500 tys. zł. Jak zatem widać praktycznie bezinwestycyjnie, nie obniżając standardu wyrobu i ceny sprzedaży uzyskujemy pokaźne pieniądze. Sięganie po nową preformę opłaca się.

Co z Pana punktu widzenia jest najtrudniejsze jeśli chodzi o funkcjonowanie takiej firmy jak WIP?
Najtrudniejszą rzeczą jest sytuacja, z którą od pewnego czasu musimy się mierzyć. Handlem w Polsce zawładnęły markety, więc producent musi produkować swój produkt tanio w bardzo dobrej jakości.

Główna cześć naszej produkcji to preformy. Każdy klient - producent butelek - kupi preformy od tego, kto oferuje je w najniższej cenie. Musi to być jednak światowa jakość, ale w połączeniu z polską ceną.

Stąd trzeba szukać finansowych oszczędności. Znajdujemy je np. w odniesieniu do kupowanych surowców jak i zakupu maszyn. Oto bowiem nowe maszyny, które niedawno kupiliśmy od szwajcarskiego Netstala, powodują znaczne obniżenie zużycia energii. A to bezpośrednio wiąże się już z kosztem wykonania preformy.

Jak z Pana punktu widzenia przedstawia się konkurencja? Jest ona dla WIPu odczuwalna?
Konkurencja jest bardzo mocno. Jesteśmy jedyną firmą z czołowej trójki producentów preform w Polsce z wyłącznie polskim kapitałem. Bo wiadomo, że Alpla jest korporacją międzynarodową, a Hanex jest zarządzany przez fundusze, gdzie zupełnie inaczej patrzy się na pieniądze zarabiane i wydawane, a koszt pozyskania takiego pieniądza jest zupełnie inny.

My wygrywamy innowacyjnością, nowoczesnością, obsługą odbiorcy. Mamy dział techniczny, który w razie kłopotów pomaga klientowi. To są nasze przewagi konkurencyjne.