Tateh - szalony facet od butelek

Tateh - szalony facet od butelek

W drugiej połowie XX w. państwa afrykańskie zaczęły wyzwalać się z okowów kolonializmu. Jednym z efektów chaotycznej dekolonizacji Afryki była Wojna w Saharze Zachodniej - jeden z najbardziej zapomnianych (i trwających do dzisiaj) konfliktów na świecie.

Sahara Zachodnia, "ostatnia kolonia Afryki", jak trafnie się ją czasem określa, była od końca XIX w. hiszpańskim protektoratem. Kiedy w 1973 r. Hiszpanie opuszczali te tereny, lud Sahrawi - rdzenni mieszkańcy tych terenów - liczył na uzyskanie własnego państwa, tak jak udało się to wcześniej innym krajom Afryki Północnej. Jednak próba ogłoszenia niepodległości spotkała się z interwencją krajów ościennych, która zakończyła się trwającą po dziś dzień okupacją Sahary Zachodniej przez Maroko. Tysiące rdzennych mieszkańców saharyjskich ziem zmuszonych było opuścić miasta i wioski i uciekać w kierunku Algierii, która wyraziła zgodę na przyjęcie uchodźców. I choć Sahrawi wierzyli, że powrócą na swoje ziemie po zakończeniu konfliktu, to do dnia dzisiejszego koczują w 5 obozach zlokalizowanych w pobliżu algierskiego miasta Tinduf.

Obozy położone są na rozległej równinie pustynnej, nawiedzanej przez częste burze piaskowe zakłócające normalne życie. Okresowo zdarzają się tam również silne ulewy, powodujące powodzie. Temperatury latem w tej części Sahary nierzadko przekraczają 50°C, a zimą spadają nawet poniżej 0°C.

Obozy, usytuowane na terenie nazywanym "Ogrodem diabła", są od ponad 40 lat domem Sahrawi, ludu o którym zapomniał świat. Jednak nie oznacza to, że są typowymi obozami uchodźców. Okazały się bowiem namiastką zachodniosaharyjskiego państwa na wygnaniu. Mimo ekstremalnie trudnych warunków życia Saharyjczycy starają się udowodnić, że są jedną z najbardziej postępowych społeczności w Afryce Północnej, czego dowodem jest postać Tateha Lehbiba - "zwariowanego faceta od butelek". Tateh jest twórcą projektu Sand Ship, polegającego na budowie ekologicznych domów z plastikowych butelek wypełnionych piaskiem, przeznaczonych dla mieszkańców Sahary borykających się z ekstremalnymi warunkami klimatycznymi.

img-6287

Ponad 40 lat temu wojna o Saharę Zachodnią zmusiła dziesiątki tysięcy osób do opuszczenia swoich miejsc zamieszkania. Niestety, mało kto wie, że oni nadal cierpią. Kim są ci ludzie i gdzie teraz mieszkają?

Urodziłem się w 1989 r. w obozie dla uchodźców saharyjskich w południowo-zachodniej Algierii, niemal w tym samym roku, w którym zawarto porozumienie o zawieszeniu broni. Kiedy byłem mały, moja babcia i matka zawsze opowiadały mi historię swojego wysiedlenia i tego, jak zostały zmuszone do opuszczenia swoich domów przez marokański reżim. Moja babcia Koria, a także moi rodzice urodzili się w byłej hiszpańskiej kolonii Sahara Zachodnia, prawie od zawsze mieszkali na pustyni i mieli bardzo mały kontakt z miastami. Ale znali też morze. Mam z nimi wyjątkowe wspomnienia. Nigdy nie znudziło mi się słuchanie mojej babci, która opowiadała o tym, co dla niej znaczy Sahara Zachodnia. Pustynia, równiny, rzeki i morze.

Opowiadała mi, jak żyła spokojnie na przedmieściach Dakhli, drugiego miasta Sahary Zachodniej obecnie okupowanego przez Maroko, opiekując się swoim stadem kóz i wielbłądów. I jak czasem jeździła na wybrzeże po ryby. Te dni były dla niej najszczęśliwszymi chwilami w życiu. Mówiła mi o pustyni, o jaimie, w której mieszkała. Jest to rodzaj namiotu wykonanego z koziej lub wielbłądziej wełny. Jedzenie, które spożywała, sprowadzało się przede wszystkim do mleka koziego lub wielbłądziego. Drewniane garnki służyły jej do fermentacji mleka, a bukłaki do ubijania masła; rośliny wykorzystywała do leczenia chorób i gojenia ran oraz neutralizowania jadu skorpionów i węży. Prowadziła proste życie, jak każdy nomada.

W wyniku wojny moja matka i babcia wraz z tysiącami Saharyjczyków zostały zmuszone do opuszczenia swojego terytorium i osiedlenia się po długiej podróży na niegościnnej pustyni, gdzie prawie nic nie rośnie. Uciekały przed marokańską inwazją, przeżywając trudy głodu, rozłąki, konieczność opuszczenia domu, strach przed utratą męża i dzieci - i zbudowały swój nowy dom, który jest teraz znany jako obozy uchodźców Saharawi w południowo-zachodniej Algierii. Chociaż od początku ogólnym zamysłem Saharyjczyków był tymczasowy pobyt na wygnaniu, nasze babki i matki pracowały nad organizacją życia w obozach i przyczyniły się do budowy szkół i szpitali oraz zarządzania pomocą humanitarną.

Pierwsi uchodźcy przybyli "z tym, co mieli na sobie", dlatego też pierwsze namioty jaimas wykonano z malhfas, tradycyjnych strojów kobiet Sahrawi. Przez wiele lat mieszkano w namiotach, następnie zorganizowano się w 5 dużych obozów i zaczęto budować domy z gliny adobe (cegła suszona na słońcu - podstawowy, obok drewna i kamienia, materiał budowlany używany w rejonach świata o gorącym klimacie - przyp. red.), aby wieść godne życie w nadziei, że pewnego dnia uda się powrócić do swojej ojczyzny.

burza

Czytaj więcej:
Butelki 255
Wywiad 266