Robotyka po polsku

Robotyka po polsku

Rozmowa z Piotrem Orlikowskim, wiceprezesem zarządu TMA Automation.

Jak wyglądały początki działalności państwa firmy? 

Firmę TMA założyliśmy wspólnie z Markiem Łangowskim 25 października 2010 r., czyli dzisiaj, kiedy odpowiadam pani na to pytanie, mija nam dokładnie 10 lat. Marka poznałem przy okazji realizacji pracy inżynierskiej dla Politechniki Gdańskiej, dotyczącej zrobotyzowanego stanowiska do montażu pojemnika. W tym czasie prowadził firmę z branży telekomunikacyjnej, która stworzyła algorytm do automatycznego strojenia filtrów i poszukiwał partnera mogącego zająć się procesem od strony robotyzacji. Pamiętam, jak prezentowałem Markowi w warsztacie specyfikę działania robotów oraz możliwości rozwiązania jego problemu. Był bardzo otwartą osobą i od razu poczułem, że chętnie nawiązałbym z nim współpracę. 

img-0273
Piotr Orlikowski, wiceprezes zarządu TMA Automation

Rozpoczynając współpracę z Markiem, nawiązałem rozmowy z przedsiębiorstwem Wader Woźniak produkującym zabawki, które zleciło mi budowę mojego pierwszego robota do technologii IML. Projekt zakończył się sukcesem i w tym miejscu chciałbym podziękować właścicielom firmy Wader za to, że zaufali tak młodej osobie i dali szanse na rozpoczęcie działalności. 

W 2010 r. projekt zrobotyzowanego stanowiska do strojenia filtrów nabrał tempa. Wspólnie z Markiem doszliśmy do wniosku, że jest to na tyle duże przedsięwzięcie, że warto byłoby sformalizować naszą współpracę i w efekcie 25 października założyliśmy spółkę TMA Automation. Dodatkowo, kooperacja z firmą Wader Woźniak układała się bardzo dobrze i otrzymaliśmy kolejne zlecenia na automatyzację produkcji, które zapewniły nam ciągłość zleceń w początkowym okresie działalności. 

Nasze początki były więc zapewne takie same, jak większości firm. Zaczynaliśmy działalność dosłownie w garażu, w boksie wynajętym na terenach Parku Naukowo-Technologicznego w Gdyni. Marek miał bogate doświadczenie w zakresie zarządzania oraz prowadzenia działalności, idealnie radził sobie z finansami, ja natomiast miałem doświadczenie inżynierskie. To pozwoliło nam świetnie się uzupełniać i w początkowym okresie pracy zrealizować z sukcesem pierwsze projekty. Oczywiście, jak to na początku, bywało ciekawie; choćby dlatego, że zajmowaliśmy się wszystkimi zadaniami - od montażu stanowisk, poprzez projektowanie, programowanie, frezowanie i uruchomienie u klienta. 

Dzisiaj, po 10 latach, jest to już zupełnie inna skala i inna organizacja. TMA realizuje ok. 30 projektów rocznie; zatrudniamy specjalistów w wąskiej dziedzinie, jesteśmy podzieleni na działy projektowania, montażu, obróbki skrawaniem, serwisu i sprzedaży. Dostarczamy urządzenia do wielu czołowych producentów, zarówno w Polsce jak i na świecie. 

Jakie główne wyzwania i trudności dotąd napotkaliście? Czy polskim firmom trudno jest przebić się na rynku technologii high-tech?

Spoglądając z perspektywy ostatnich 10 lat nie mogę powiedzieć, że utkwiła mi w pamięci jakaś jedna trudniejsza sytuacja bądź okres. Oczywiście każdy dzień przynosi nowe możliwości i problemy do rozwiązania, ale taki już urok prowadzenia działalności gospodarczej. Nam rozwój oraz praca w branży robotyzacji sprawia olbrzymią satysfakcję. Do naszej pracy staramy się podchodzić z największym profesjonalizmem i ciągle doskonalimy procesy w naszej firmie; obecnie jesteśmy w okresie półrocznej transformacji LEAN, gdzie dokładnie analizujemy co jest wartością dodaną dla klienta, a co marnotrawstwem. 

pa080018

Odnośnie do kwestii sytuacji polskich firm na rynku technologicznym, trudno mi się wypowiadać za inne przedsiębiorstwa, ponieważ zawsze staram się wyrażać swoje zdanie opierając się na faktach i liczbach, a nie opiniach. Natomiast patrząc z perspektywy TMA jeszcze 2 lata temu odpowiedziałbym, że owszem, przebicie się jest trudne. Jednak miniony rok był dla nas przełomowy. Dzięki targom zagranicznym, na których regularnie wystawialiśmy się od 2017 r., nasza strategia zaowocowała sukcesem. Dzisiaj TMA dostarcza urządzenia do wielu krajów Europy, a nawet realizuje projekt linii, która trafi do bardziej odległego państwa, jakim są Chiny. 

Na czym skupia się w tej chwili działalność firmy i jakie stawiacie sobie cele na przyszłość?

Obecnie skupiamy się na robotyzacji i automatyzacji produkcji po procesie wtrysku, czyli na takich kwestiach jak odbiór detali za pomocą naszych robotów, montaż elementów, wizyjna kontrola jakości oraz technologia IML. Naszym celem jest zostanie polskim producentem robotów oraz automatyzacji działającym na skalę światową. Aktualnie na rynku polskim nie ma firm pokroju Kuka, Fanuc czy Wittmann, produkujących roboty na cały świat. Jest wiele firm inżynierskich, które świetnie integrują roboty i prowadzą skomplikowane projekty, natomiast brakuje nam rodzimego producenta robotów. Domyślam się, że cel ten dla wielu osób zabrzmi dość górnolotnie, jednak to jest coś, do czego dążymy jako TMA i motywuje nas do codziennej pracy. 

Oczywiście mamy jeszcze wiele innych celów, jak np. procentowe tempo wzrostu, rozbudowę infrastruktury, projektowanie nowych modeli robotów, ale są to cele pośrednie, które mają nas przybliżać do zostania światowym producentem robotów oraz automatyzacji.

Co charakteryzuje aktualną ofertę TMA Automation, jeśli chodzi o proponowane urządzenia, rozwiązania i usługi? 

Głównym produktem TMA są roboty kartezjańskie oraz roboty boczne, które wykorzystujemy do automatyzacji w przetwórstwie tworzyw sztucznych. Stosując nasze roboty jesteśmy w stanie dostarczyć naszym klientom wiele aplikacji, zaczynając od najprostszych, gdzie realizujemy sam odbiór, po zaawansowane aplikacje z montażem oraz kontrola wizyjną, IML, paletyzację. Dodatkowo tym, co wyróżnia nas na tle konkurencji jest indywidualne podejście oraz kompleksowe prowadzenie projektów. Zauważyliśmy że dużą wartością dodaną, którą cenią sobie klienci, jest nadzór nad przebiegiem projektu ze strony dostawcy. Wypracowaliśmy metody zarządzania projektem, check listy i punkty kontrolne, tak by zamówione u nas stanowisko zrobotyzowane zostało dostarczone klientowi w terminie oraz spełniało jego oczekiwania wydajnościowe i jakościowe. Z kolei dzięki indywidualnemu podejściu jesteśmy w stanie na bieżąco modyfikować nasz produkt tak, by klient był w pełni usatysfakcjonowany.