Drukuj

Rozmowa z Tomaszem Szatnerem, prezesem firmy Pakko

Podkreślacie Państwo, że w swojej działalności stawiacie na ekologiczne rozwiązania. Co się kryje pod tym pojęcie?

Mniej więcej dwa lata temu nawiązaliśmy współpracę z brytyjską firmą Symphony Environmental, która produkuje dodatek d2w do tworzywa HDPE. Po dodaniu tego dodatku w ilości 1-2 proc. do tworzywa, charakteryzuje się ono tym, że rozkłada się po pewnym czasie na drobne związki, które nie powodują zanieczyszczenia środowiska. Zawarte w produkcie domieszki, jak i pozostałości po jego rozpadzie nie są w żadnym stanie toksyczne. Gama produktów określona mianem oksy-biodegradowalnych ulega rozpadowi w każdych warunkach, bez znaczenia, co ten rozpad zainicjowało. Mogło to być utlenianie, jak i rozkład przez grzyby i bakterie. Wprowadzenie do produkcji butelek oksy-biodegradowalnych oznacza ich samoistną likwidacje w sposób przyjazny dla środowiska, gdyż m.in. nie wydziela się szkodliwy metan, w ciągu najwyżej kilku lat.

Rozmowa z Tomaszem Szatnerem, prezesem firmy Pakko


Dodatkowo można ominąć kwestie związane z kompostowaniem.
Dokładnie. Są tworzywa, które też są przyjazne środowisku, ale wymagają kompostowania. W Polsce jak wiadomo nie ma kompostowni, w których mógłby ten proces zachodzić. Tym samym więc produkowanie takich opakowań mija się z celem. Tymczasem nasze oksy-biodegradowalne opakowanie trafia na wysypisko śmieci i samo po pewnym czasie ulega destrukcji.

Jak doszło do nawiązania współpracy z Symphony Environmental i rozpoczęcia wykorzystywania dodatku d2w? Czyja to była inicjatywa?
Chcieliśmy znaleźć coś czym byśmy się wyróżniali na polskim rynku, co w prosty sposób cechowałoby nas jako producenta. I nasz szef produkcji wpadł na pomysł, że takim krokiem będzie właśnie oksy-biodegradacja. Pomysł rozwinął się na tyle dobrze, że udało nam się rozpocząć produkcję. Z punktu widzenia użytkownika, bądź firmy która napełnia to opakowanie, niczym się ono nie różni od tradycyjnej butelki. Ten sam kolor, ten sam kształt, a także właściwości chemiczne, fizyczne. Również z recyklingiem nie ma najmniejszego problemu.

No to może to rynkowe wyróżnienie nie jest takie, jak można byłoby sobie życzyć?
Dzisiaj nikt inny w Polsce nie robi takich butelek, więc się wyróżniamy. Niestety jak na razie nie przekłada się to dla nas na jakieś spektakularne kontrakty. To fakt. Po prostu świadomość odbiorców nie jest jeszcze w zakresie oksy-biodegradacji i jej zalet zbyt wysoka. Ale jesteśmy optymistami i wydaje nam się, że przyszłość musi należeć do takich produktów jakie już teraz oferujemy. A jeśli tak będzie, to mamy pełne możliwości by butelek z dodatkiem d2w produkować dużo więcej niż obecnie. Czas powinien pracować na nasza korzyść.

Jak z pańskiej perspektywy wygląda obecna sytuacja w branży opakowaniowej? Można mówić o zadyszce jaka dotarła do tego sektora?
Moim zdaniem kryzys nie dał się branży opakowaniowej we znaki, a już na pewno nie w sektorze opakowań do mleczarstwa. W całej branży spożywczej pojawiają się natomiast wahnięcia w ilościach sprzedawanych opakowań, ale bardziej jest, a raczej było to spowodowane aurą niż czynnikami ekonomicznymi. Dla przykładu maj był w tym roku bardzo słabym miesiącem, ale mówiąc o aurze od razu pojawia się wyjaśnienie związane z powodzią. To odbiło się choćby na rynku napojowym. W kolejnych miesiącach nastąpił jednak powrót do normalnego stanu.

Jeśli chodzi zaś o naszą firmę, to nie zanotowaliśmy spadku produkcji, natomiast widać problemy w innym obszarze, mianowicie niestabilnych kursach walut i cenach surowca. Tutaj niestety są kłopoty zarówno z dostępnością tworzywa jak i jego ceną.

Pakko zaopatruje się w tworzywo koncernu SABIC.
Dokładnie. I firma ta jak nam wiadomo ma pewne problemy produkcyjne, co rzutuje na nasze koszty produkcji, choć nie na chłonność rynku.

Dziękujemy za rozmowę.