Drukuj

Zawiesić pakiet klimatyczny

Zawiesić pakiet klimatyczny
Dzisiaj, 28 września w Warszawie, zainaugurowano Europejską Inicjatywę Obywatelską na rzecz zawieszenia pakietu klimatyczno-energetycznego Unii Europejskiej.

Wpierw najważniejsze fakty.

Z początkiem 2013 r. obowiązywać zaczną postanowienia unijnego pakietu klimatyczno-energetyczego, które nakazują producentom energii zakup uprawnień do emisji dwutlenku węgla. Sam pakiet klimatyczny oznacza zestaw unijnych aktów, które ustanawiają następujące cele: 20 proc. redukcji emisji gazów cieplarnianych, 20 proc. udziału energii produkowanej ze źródeł odnawialnych oraz 20 proc. oszczędności zużycia energii do 2020 r.

Według wyliczeń ekspertów z powodu wdrożenia tych rozwiązań w 2013 r. ceny prądu wzrosną o 30 proc., ceny ciepła zaś o 22 proc. W kolejnych latach podwyżki osiągną nawet 60 proc. Z zagrożenia zdają sobie sprawę polskie firmy. O wielkiej skali problemu mówiono m.in. w trakcie trwającego w Toruniu Forum Ekologicznego.

Europejska Inicjatywa Obywatelska


Największe firmy przyznają, że skokowy wzrost cen energii negatywnie wpłynie na konkurencyjność polskiego przemysłu i całej gospodarki. Skutkiem pakietu będzie m.in. utrata 250 – 500 tys. miejsc pracy w przemyśle. Tylko w latach 2013-2020 pakiet będzie kosztować polską gospodarkę, w optymistycznym scenariuszu 0,5 proc. mniej wzrostu gospodarczego rocznie, natomiast w scenariuszu pesymistycznym 1 proc. mniej. Poniesione w tym okresie straty wylicza się na 60-150 mld zł.

Jednym z sektorów najbardziej narażonych na to ryzyko jest branża chemiczna. A jak branża chemiczna, to i sektor tworzyw. Emisja CO2 z tworzyw sztucznych wynosi około 6 kg CO2 na kilogram tworzyw. Jest to emisja podczas produkcji tworzyw.

Europejska Inicjatywa Obywatelska to instrument, który umożliwi grupie obywateli Unii Europejskiej zrobienie tego, czego nie robią w ich imieniu rządy narodowe, czyli wezwanie Komisji Europejskiej do zmiany prawa.

Pomysł takiego działania wysunął poseł Ludwik Dorn z Solidarnej Polski, a wsparły ją związki zawodowe i organizacji pracodawców. Inicjatywę obywatelską musi poprzeć co najmniej milion obywateli UE, pochodzących z przynajmniej siedmiu państw członkowskich. Do akcji obok Polski przystąpiły Austria, Czechy, Dania, Grecja, Litwa, Rumunia i Wielka Brytania. Na zebranie podpisów jest rok.

Będą one zbierane tradycyjnie i drogą elektroniczną. Na początku października wystartuje strona internetowa, za pośrednictwem której można będzie udzielić wsparcia. Ruszy też akcja promocyjno-edukacyjna.

Jednak i bez niej zaznaczyć trzeba, że sama Unia Europejska, która tak bardzo promuje pakiet, odpowiada jedynie za emisję 12 proc. gazów cieplarnianych na świecie. Najwięksi emitenci to Chiny, Indie, USA, Kanada i Brazylia, czyli państwa, które nie mają zamiaru przeprowadzać jakichkolwiek redukcji.

Dla Polski pakiet jest podwójnie niekorzystny, choć gdyby nie decyzje obecnego rządu, to paradoksalnie byłby on neutralny lub pozytywny. Istniała szansa, że uczyni on z Polski pioniera na polu obniżania emisji. Gdyby tak się stało, to limity moglibyśmy sprzedawać i zarabiać na nich grube pieniądze.

Jak to możliwe?

Zgodnie bowiem z postanowieniami protokołu z Kioto, który miał być podstawą do wyliczeń redukcji, nasz kraj osiągnął już redukcję na poziomie 32 proc., czyli o wiele wyższą niż zakładane 20 proc. Tyle tylko, że dla ustaleń z Kioto rokiem bazowym był 1988 r.

Kiedy polski przemysł po transformacji ustrojowej upadał lub się modernizował, to automatycznie minimalizował emisję CO2. W tym czasie zaś największe gospodarki w Europie lawinowo ją zwiększały, np. Hiszpania o 48 proc. I pod naciskiem największych emitentów z lat 90. i jednocześnie biernej postawie obecnych władz RP, które nie skorzystały z możliwości zablokowania zmian, służący do wyliczeń rok bazowy (1988 r.) przemianowano na 2005 r. Tym samym nasze wcześniejsze sukcesy na polu ograniczania emisji przestały się liczyć.

- Unia Europejska zwyczajnie nas wykolegowała i teraz trzeba zrobić wszystko, żeby to zmienić – przyznał podczas Forum Ekologicznego w Toruniu Jerzy Majchrzak, do niedawna dyrektor Polskiej Izby Przemysłu Chemicznego.