Od podpisania Deklaracji Antwerpskiej minęły dwa lata, a kluczowe założenia dotyczące odbudowy konkurencyjności europejskiego przemysłu, w tym sektora chemicznego, pozostają w dużej mierze na etapie deklaracji. Część inicjatyw została co prawda uruchomiona, jak Czysty Ład Przemysłowy czy prace nad uproszczeniami regulacyjnymi, jednak tempo ich wdrażania jest oceniane jako niewystarczające w kontekście pogarszającej się sytuacji gospodarczej i geopolitycznej. W tym czasie europejski przemysł chemiczny coraz dotkliwiej odczuwa skutki napięć handlowych, presji kosztowej oraz nierównych warunków konkurencji na rynku globalnym, co przekłada się na decyzje dotyczące zamykania instalacji i ograniczania inwestycji w nowe moce produkcyjne.
Europejska baza przemysłowa systematycznie się kurczy. Od 2022 r. tempo zamykania zakładów przemysłowych w Europie wzrosło sześciokrotnie, a łącznie zamknięto zdolności produkcyjne na poziomie około 37 mln ton. Jednocześnie zapowiadane nowe inwestycje nie kompensują tych strat. Szacowana roczna zdolność nowych mocy produkcyjnych spadła z około 2,7 mln ton w 2022 r. do około 0,3 mln ton w 2025 r. Oznacza to, że Europa nie tylko traci istniejące instalacje, ale również nie buduje wystarczających zdolności produkcyjnych na przyszłość, co budzi rosnące obawy o długoterminową pozycję konkurencyjną regionu oraz jego bezpieczeństwo gospodarcze.
Znaczenie przemysłu chemicznego dla gospodarki UE
Osłabienie europejskiej bazy chemicznej nie jest problemem ograniczonym wyłącznie do tego sektora. Przemysł chemiczny stanowi fundament dla szeregu kluczowych branż, w tym energetyki, przemysłu obronnego, budownictwa, farmacji, rolnictwa, motoryzacji oraz nowoczesnych technologii. Jest jednocześnie szczególnie wrażliwy na zakłócenia w dostępie do surowców, energii i infrastruktury logistycznej. Utrata mocy produkcyjnych w chemii przekłada się zatem na stabilność strategicznych łańcuchów wartości w całej gospodarce Unii Europejskiej.
Według przedstawicieli branży problemem pozostaje rozbieżność między ambicjami politycznymi a tempem ich praktycznej realizacji. Jak podkreślił dr inż. Tomasz Zieliński, Prezes Zarządu Polskiej Izby Przemysłu Chemicznego, obecny podczas European Industry Summit 2026 w Antwerpii, od lat istnieje szeroka zgoda co do kierunków działań, ale brakuje wystarczająco szybkiej i skoordynowanej implementacji.
- Od lat panuje szeroka zgoda co do tego, że Europa potrzebuje odbudowy konkurencyjności przemysłu, wzrostu popytu, rozwoju innowacji i przyciągania inwestycji. Te cele konsekwentnie pojawiają się w strategiach, dokumentach i debatach na wszystkich szczeblach. Problem polega jednak na tym, że tempo i skala rzeczywistych działań wciąż nie odpowiadają deklarowanym ambicjom, zarówno na poziomie unijnym, jak i krajowym. Ta luka między kierunkiem a realizacją coraz wyraźniej odbija się na kondycji europejskiego przemysłu. Europa musi już dziś podjąć konkretne działania w kwestii kosztów energii, sprawiedliwego handlu międzynarodowego i popytu na europejskie produkty, w ten sposób zapewnimy wysokiej jakości miejsca pracy dla następnego pokolenia – powiedział prezes Zieliński.
Priorytety konkurencyjności omawiane na European Industry Summit 2026
Wnioski płynące z ostatnich debat europejskiego przemysłu, w tym dyskusji prowadzonych podczas European Industry Summit 2026, wskazują, że nie ma odpornej, bezpiecznej ani silnej Europy bez silnego europejskiego przemysłu. Bez szybkich i zdecydowanych decyzji Europa będzie dalej tracić swoją bazę przemysłową. W wydarzeniu wzięło udział około 500 liderów biznesu oraz Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen.
Szczyt odbywał się pod auspicjami premiera Belgii Barta De Wevera, kanclerza Niemiec Friedricha Merza, prezydenta Francji Emmanuela Macrona, premiera Holandii Dicka Schoofa, kanclerza Austrii Christiana Stockera Seniora oraz przywódców Unii Europejskiej, w tym wiceprzewodniczących wykonawczych Teresy Ribery i Stéphane Séjourné. Do dyskusji dołączył także komisarz Wopke Hoekstra, który podkreślił potrzebę politycznego zaangażowania się w rozwiązanie europejskiego kryzysu przemysłowego.
W związku z odbywającym się dzień po wydarzeniu nieformalnym spotkaniem przywódców UE w Alden Biesen Polska Izba Przemysłu Chemicznego, wraz z europejskimi organizacjami i liderami branżowymi, apeluje o podjęcie działań w kilku kluczowych obszarach, które od lat pozostają przedmiotem dialogu z administracją. PIPC przekazała również pismo w tej sprawie do prezesa Rady Ministrów Donalda Tuska.
Podczas European Industry Summit 2026 przedstawiciele PIPC odnosili się do kluczowych kwestii związanych z utrzymaniem i odbudową konkurencyjności europejskiego przemysłu chemicznego. W rozmowach towarzyszących wydarzeniu wskazywali między innymi na:
- pilną potrzebę wzmocnienia konkurencyjności sektora w obliczu narastającej presji kosztowej,
- wpływ wysokich kosztów energii i emisji na decyzje inwestycyjne oraz utrzymanie mocy produkcyjnych w Europie,
- znaczenie skutecznych mechanizmów ochrony przed ucieczką emisji,
- konieczność oceny wykonalności przyjętych celów transformacyjnych w aktualnych realiach gospodarczych i geopolitycznych,
- potrzebę wzmocnienia unijnych instrumentów handlowych i zapewnienia równych warunków konkurencji wobec importu,
- rolę przemysłu chemicznego jako fundamentu strategicznych łańcuchów wartości UE, od energetyki i obronności po rolnictwo i farmację.
Ramy regulacyjne i koszty emisji a decyzje inwestycyjne
Jednym z kluczowych wyzwań dla europejskiego przemysłu chemicznego pozostaje sposób projektowania i wdrażania regulacji. Coraz bardziej złożone i rozbudowane otoczenie regulacyjne ma bezpośredni wpływ na koszty prowadzenia działalności, decyzje inwestycyjne oraz zdolność przedsiębiorstw do konkurowania na rynku globalnym. Cele transformacji klimatycznej i energetycznej pozostają niezmienne, jednak ich realizacja wymaga spójniejszych i bardziej stabilnych ram regulacyjnych oraz większej jednolitości podejścia na etapie krajowej implementacji przepisów unijnych.
Presję kosztową wzmacniają również obciążenia wynikające z polityki klimatycznej, w szczególności w ramach systemu EU ETS. W sektorach takich jak przemysł chemiczny utrzymanie bezpłatnych uprawnień do emisji pozostaje jednym z warunków zachowania produkcji oraz możliwości finansowania inwestycji modernizacyjnych. Zdaniem PIPC ograniczanie mechanizmów wsparcia w sytuacji braku dostępnych alternatyw technologicznych może prowadzić nie do redukcji globalnych emisji, lecz do przeniesienia produkcji poza Europę, przy jednoczesnym pogorszeniu bezpieczeństwa gospodarczego i konkurencyjności regionu. Konieczne jest zatem dostosowanie tempa transformacji do rzeczywistych możliwości inwestycyjnych przedsiębiorstw.
W ocenie PIPC, jeżeli cele klimatyczne mają iść w parze z utrzymaniem produkcji w Europie, przyszła reforma systemu EU ETS powinna opierać się przede wszystkim na wykonalnym harmonogramie redukcji emisji oraz odpowiednio dostosowanych benchmarkach. Wśród postulatów podnoszonych przez Izbę znajduje się utrzymanie bezpłatnych uprawnień EU ETS dla branż strategicznych, takich jak przemysł chemiczny, a także dla sektorów objętych mechanizmem CBAM.
- Europejski przemysł chemiczny potrzebuje dziś nie tylko nowych regulacji, ale również przeglądu i dostosowania istniejących ram regulacyjnych do realiów globalnej konkurencji. Dotyczy to między innymi funkcjonowania EU ETS, tempa odchodzenia od bezpłatnych uprawnień, a także wykonalności celów określonych w dyrektywie RED III i innych aktach transformacyjnych. Jeżeli Europa chce utrzymać produkcję i miejsca pracy, regulacje muszą wspierać transformację w sposób przewidywalny i konkurencyjny – skomentowała Klaudia Kleps, dyrektor Pionu Rzecznictwa i Legislacji w PIPC, obecna w Antwerpii.
Ochrona rynku i popyt na europejskie produkty chemiczne
Dodatkowym wyzwaniem są nierówne warunki konkurencji na rynkach międzynarodowych. Europejski przemysł chemiczny konkuruje z producentami spoza Unii Europejskiej, którzy korzystają z niższych kosztów energii, nie ponoszą porównywalnych kosztów emisji oraz funkcjonują w mniej restrykcyjnych ramach regulacyjnych. Różnice te przekładają się na przewagi kosztowe konkurentów z innych regionów świata.
Obowiązujące instrumenty ochrony rynku, jak wskazuje PIPC, mają w dużej mierze charakter reaktywny. Są uruchamiane z istotnym opóźnieniem i stosowane w skali niewspółmiernej do rzeczywistej skali zakłóceń rynkowych. W ocenie branży oznacza to, że europejskie przedsiębiorstwa często zmagają się z konsekwencjami nieuczciwych praktyk handlowych oraz globalnej nadpodaży bez odpowiednio szybkiej i skutecznej reakcji po stronie polityki handlowej.
- Kluczowe znaczenie ma wzmocnienie i dostosowanie unijnego zestawu instrumentów handlowych, tak aby mógł on szybko i skutecznie reagować na nieuczciwe praktyki handlowe, obchodzenie przepisów oraz globalną nadpodaż. Niezbędne są pilne działania na granicach UE w celu egzekwowania obowiązujących regulacji i zapewnienia, że import spełnia unijne standardy, umożliwiając europejskim przedsiębiorstwom konkurowanie na rzeczywiście równych warunkach – podsumował prezes Zieliński.
PIPC apeluje o zastosowanie systemowego podejścia do ochrony rynku, obejmującego między innymi stały monitoring poziomu importu oraz mechanizmy szybkiego reagowania na zakłócenia handlowe. Tego typu rozwiązania są postrzegane jako element odpowiedzialnej polityki bezpieczeństwa gospodarczego, której celem jest utrzymanie zdolności produkcyjnych w Europie oraz odporności łańcuchów dostaw, w tym w strategicznie istotnym sektorze chemicznym.