Konsolidacja zwiększa konkurencyjność polskiej chemii
O polskiej chemii i strategii jej globalnego rozwoju rozmawiamy z Robertem Stankiewiczem, prezesem Dow Polska.
O konsolidacji polskiej chemii, zmianach w funkcjonowaniu spółek i perspektywach stojących przed światową branżą chemiczną rozmawiamy z Robertem Stankiewiczem, prezesem firmy Dow na Polskę i kraje bałtyckie.
Jak polska branża chemiczna prezentuje się z perspektywy firmy globalnej, jaką jest Dow?
Przemysł chemiczny w Polsce odgrywa bardzo ważną rolę. Jest to po pierwsze branża, która wytwarza produkty trafiające na polski rynek oraz są eksportowane za granicę. Po drugie, branża chemiczna generuje wartościowo duży wpływ do budżetu i stanowi ważną składową PKB. Ponadto polska chemia jest także dużym pracodawcą.
Polski rynek jest bardzo ważny dla wszystkich graczy, niezależnie od tego, czy są to gracze lokalni, czy międzynarodowi. Obecność na tym rynku jest dla każdej liczącej się firmy istotna. Dla spółki Dow, która w tym roku obchodzi 40-lecie obecności w Polsce, jest to rynek strategiczny.
Czy z perspektywy globalnej dokonana konsolidacja polskich spółek chemicznych wydaje się dobrym posunięciem?
Myślę, że jest to bardzo dobre posunięcie. Podmiot, jakim jest Grupa Azoty, pozwala spółkom wchodzącym w skład grupy na bardziej efektywne konkurowanie na rynkach globalnych. Patrząc na dzisiejszy przemysł chemiczny, nie rozmawiamy o małym rynku w Polsce czy w Europie Środkowo-Wschodniej, ale rozmawiamy o rynku międzynarodowym. I każdy z nas - czy to jest firma Dow, czy inne firmy obecne na rynku polskim - konkuruje obecnie na większej przestrzeni, w skali całej Europy czy nawet świata.
Dlatego też uważam konsolidację za bardzo dobry ruch - wzmacnia on znacząco pozycję firmy. Oczywiście, poprzez konsolidację uzyskuje się również oszczędności na różnego typu kosztach, np. surowcach, co z kolei poprawia efektywność. Obserwując poczynania Grupy Azoty, widać iż właśnie w surowce firma sporo inwestuje za granicą, co także zdecydowanie należy pochwalić.
Jakie praktyki biznesowe firmy Dow można by zaproponować polskim spółkom chemicznym w celu zwiększenia ich konkurencyjności?
Przede wszystkim, aby zwiększyć konkurencyjność, trzeba położyć duży nacisk na badania i rozwój. Wyprzedzanie trendów rynkowych jest możliwe tylko w przypadku wydawania znaczących kwot na wprowadzanie nowych produktów bądź ulepszanie produktów już istniejących. A to jest ważne, ponieważ każdy konsument chciałby otrzymywać produkty coraz lepsze, a przede wszystkim - coraz tańsze. Innowacyjność jest przy tym trendem, który dotyczy zarówno globalnych, jak i polskich firm.
Chciałbym jednak podkreślić, że polskie firmy w wielu płaszczyznach nie odbiegają w żaden sposób od firm zagranicznych, a dla wielu mogą być też znakomitym przykładem.
Dow, jak każda duża firma, zmienia się. W jaki sposób wyczuć dobry moment na wprowadzenie zmian w firmie?
Dobrym przykładem zmian w spółce Dow może być nabycie w 2009 roku firmy Rohm and Haas, znaczącego gracza na rynku produktów chemicznych. W ten sposób wskazaliśmy nowy kierunek - chcemy trafiać do rynków bardziej specjalistycznych. Ponadto takie posunięcie łagodzi nieco wpływ koniunktury i dekoniunktury na kondycję spółki.
Podstawowe elementy, który pozwalają podjąć właściwe decyzje, to doświadczenie na jakimś rynku, jego analizowanie oraz przewidywanie przyszłych zdarzeń. Spójrzmy na niedawną sprzedaż biznesu polipropylenowego. Wynikała ona właśnie z przeprowadzonej analizy - uznaliśmy, że nie jest to dla nas produkt strategiczny i nie jesteśmy w stanie pokrywać dodatkowych kosztów związanych z badaniem i rozwojem. Każdy produkt wymaga takich nakładów, a nasze moce były na tyle niskie, że ciężko nam było na tym polu konkurować. Dlatego też firma podjęła decyzję o pozbyciu się biznesu PP.
Co zrobić, żeby nie spóźnić się z kluczowymi dla spółki decyzjami?
Generalnie trudno jest ocenić, kiedy jest ten właściwy moment. Podejmując decyzje biznesowe, dysponujemy danymi historycznymi i teraźniejszymi, natomiast przewidywanie przyszłości jest zawsze obarczone ryzykiem. Dopiero z perspektywy czasu można ocenić, czy podjęta decyzja była dobra, czy zła. Przy jej podejmowaniu muszą zostać uwzględnione różne czynniki, które zawsze obarczone są dużym ryzykiem - a tym ryzykiem jest przede wszystkim przyszłość. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć, co się będzie działo. Z drugiej strony, najgorszą w moim odczuciu decyzją jest jej brak.
Mówimy o przyszłości. Jak Pańskim zdaniem będzie się zmieniał rynek chemiczny w przyszłym roku?
Myślę, że przyszły rok będzie dobrym rokiem dla branży chemicznej. Z danych makroekonomicznych za II i III kwartał wynika, że PKB w Polsce rośnie, widać już pewne ożywienie na rynkach europejskich i należy przypuszczać, że ten trend będzie kontynuowany. Ponadto stopy procentowe w całej Europie są na najniższych historycznych poziomach. Te parametry pozwalają przewidywać, że rok 2014 będzie dobrym rokiem także dla przemysłu chemicznego - dużo lepszym rokiem niż rok 2013.
Dziękuję za rozmowę.