Lewiatan: abolicja danin publicznych do 1 lipca

Lewiatan: abolicja danin publicznych…

Abolicję wszelkich danin publicznych co najmniej do 1 lipca br., w tym przede wszystkim podatków i składek ZUS oraz odroczenie terminów na złożenie deklaracji i zeznań podatkowych - proponuje Konfederacja Lewiatan, w czasie epidemii koronawirusa.

Lewiatan, będący organizacją biznesową, reprezentującą interesy pracodawców, proponuje jeszcze w tym tygodniu wprowadzenie, dla wszystkich firm przeżywających trudności ekonomiczne, w związku ze skutkami COVID-19, mechanizmu zwolnienia z danin publicznych płaconych do ZUS i urzędów skarbowych, obejmującego okres trzech miesięcy. Za ten okres obowiązywałaby gwarancja utrzymania uprawnień dla ubezpieczonych.

- Uważamy za uzasadnione wprowadzenie dla firm, które znalazły się w kłopotach, powszechnej abolicji od wszelkich danin publicznych płaconych do urzędów skarbowych i ZUS (ubezpieczenie emerytalne, rentowe, chorobowe, wypadkowe, zdrowotne, Fundusz Pracy, Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych). W przypadku składek na ZUS należy zadbać o ciągłość praw ubezpieczonych, zwłaszcza w zakresie ubezpieczenia zdrowotnego i chorobowego - mówi Grzegorz Baczewski, dyrektor generalny Konfederacji Lewiatan.

Pomimo nieopłacania składek przez płatników, na indywidualanych kontach ubezpieczonych należałoby dokonać zapisów pozwalających na uwzględnienie tego okresu do późniejszej wysokości świadczenia, na podstawie średniej składki z poprzednich miesięcy.

W obecnej sytuacji, w której firmy nie mogą zapewnić ciągłości funkcjonowania, i w związku z absencją pracowników, niezbędne jest również odroczenie terminów na złożenie deklaracji i zeznań podatkowych do 1 lipca br.

Rząd przekazał do konsultacji projekt tzw. tarczy antykryzysowej. Konfederacja Lewiatan uważa, że proponowane w niej rozwiązania nie ochronią dostatecznie miejsc pracy i firm przed upadkiem. Zdaniem środowiska, nie uwzględniono tam najważniejszych postulatów przedsiębiorców, które Lewiatan przekazał rządowi zaś zaproponowane środki są drastycznie za małe.

Rząd mówi o 212 miliardach złotych, ale niewielka część tej puli trafi na ratowanie miejsc pracy i utrzymanie płynności finansowej firm. Wystarczy jeden przykład, rząd proponuje 800 milionów złotych na dofinansowanie wynagrodzeń oraz niejasną możliwość pożyczek z Funduszu Pracy. Kwota ta wystarczy na wsparcie ok. 150 tysięcy pracowników. Zagrożone będą natomiast miliony miejsc pracy i potrzeba minimum 6 miliardów, aby zapewnić im wsparcie przez 3 miesiące. Trzeba też pamiętać, że potrzeby te z każdym dniem rosną.

Zdaniem Lewiatana, wszyscy pracodawcy, których dotykają skutki pandemii, muszą jeszcze w tym tygodniu otrzymać zwolnienie na 3 miesiące z danin publicznych płaconych do ZUS i US. Zwolnienie, a nie odroczenie. Firmy zmuszone do wprowadzenia przestoju ekonomicznego lub obniżonego wymiaru czasu pracy muszą mieć zagwarantowane dopłaty do wynagrodzeń do wysokości połowy przeciętnego wynagrodzenia wraz ze składkami na ubezpieczenia społeczne. Pomoc musi przychodzi natychmiast, bez zbędnej biurokracji, bazując na oświadczeniach o sytuacji w firmach.