https://www.plastech.pl/wiadomosci/packman-opakowania-z-sercem-18499 · 11.09.2026

Packman: opakowania z sercem

2023-03-24
Packman: opakowania z sercem
Tomasz Bieliński

Rozmowa z Tomaszem Bielińskim, prezesem firmy Packman.

Jacek Leszczyński: Panie Tomaszu, nasza rozmowa ma miejsce przy okazji niecodziennego wydarzenia. Jest pan zwycięzcą aukcji charytatywnej na rzecz Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, zorganizowanej przez redakcję portalu Plastech i czasopisma „Plast Echo”. Wylicytował pan okładkę aktualnego numeru naszego czasopisma i, co jest zdecydowanie ważniejsze, wsparł pan kwotą 8200 złotych tegoroczny cel zbiórki WOŚP, jakim jest zakup sprzętu diagnostycznego dla zapobiegania sepsie, jej monitorowania i leczenia. Proszę powiedzieć, co skłoniło pana do wzięcia udziału w naszej licytacji?

Tomasz Bieliński: Po pierwsze, chęć pomocy w zbiórce pieniędzy na rzecz WOŚP. Od lat cała moja rodzina czynnie uczestniczy w finale orkiestry. Wpłacamy różne kwoty na rzecz fundacji. Jurek Owsiak jest wielkim człowiekiem, czyni niezwykłe rzeczy. Czuję się poniekąd zobowiązany do udziału w tej akcji, bo jako rodzic wcześniaka, osobiście doświadczyłem tych emocji, gdy na oddziale noworodków wszystkie inkubatory były zakupione przez WOŚP i oklejone serduszkami. Wszystkie dzieciaki w mojej bliższej i dalszej rodzinie dzięki Jurkowi, zaraz po urodzeniu miały wykonane przesiewowe badanie słuchu. Nie wyobrażam sobie stycznia bez finału WOŚP.

Po drugie, nadarzyła się doskonała okazja do promocji mojej firmy. Jako przedsiębiorca zauważyłem możliwość zaprezentowania marki Packman. To świetna szansa na pokazanie i wypromowanie naszego logo. Każda okazja jest dobra, by reklamować polską markę i jakość.

JL: Kim jest Tomasz Bieliński?

TB: Jestem przedsiębiorcą działającym w branży opakowań jednorazowych. Myślę, że jestem ambitny, lubię wyzwania i dążę do samorealizacji. Nie lubię zostawać w tyle za konkurencją, więc poszerzam zakres swojej działalności. Z optymizmem patrzę w przyszłość mojej firmy.

Chciałbym móc powiedzieć o sobie, że leżą mi na sercu sprawy moich współpracowników. Staram się znajdować czas na rozmowy z nimi. Pytam o ich samopoczucie, czy mają jakieś problemy, czy mogę im jakoś pomóc. Jestem szczerze otwarty na ich potrzeby.

JL: A prywatnie?

TB: W tej kwestii wolałbym, aby wypowiedziała się osoba, która jest mi najbliższa, czyli moja żona, Ania. Od zawsze mi kibicuje, wspiera mnie i ściśle współpracuje z Packmanem. Gdyby nie ona, nie byłbym teraz tu, gdzie jestem.

Agata Mojcner: Spytajmy zatem żonę. Pani Anno, jaki jest Tomasz prywatnie?

Anna Bielińska: Cóż, mogę szczerze powiedzieć, że mąż jest pracowitym, uczciwym i skromnym człowiekiem. Wszystko, co w życiu ma, osiągnął własną ciężką pracą. Stworzył firmę Packman, a ta jest bardzo rokująca i dalej się rozwija. Przed nim zapewne jeszcze niejedno nowe wyzwanie, ale jestem przekonana, że jak zwykle im sprosta. To, że Packman tak świetnie działa na rynku, to tylko i wyłącznie zasługa tego zwykłego, a zarazem niezwykłego, prostego, a jednocześnie mądrego i inteligentnego człowieka, który pokazał i udowodnił sam sobie, że można, że warto.

Tomasz to wyjątkowa osoba. Z dystansem do siebie i życia przy jednoczesnej akceptacji i tolerancji na to, co dzieje się wokół niego. Niewielu ludzi dochodzi do tego punktu, w którym on znajduje się teraz. Bez kierunkowego wykształcenia, bez kursów specjalistycznych - swój sukces zawdzięcza swojej pracy oraz doskonałej intuicji handlowej i wyczuciu w biznesie oraz, co sam zawsze powtarza, swoim współpracownikom, którzy go wspierają i tworzą firmę Packman razem z nim. Szanuje ludzi i naprawdę dba o współpracowników.

Poza tym lubi pomagać innym i czyni to z wielką ochotą. Chętnie wspiera lokalne inicjatywy, pomaga organizatorom akcji charytatywnych, pikników itp. Oczywiście zdaje sobie sprawę, że nie zawsze i nie wszystkim da się pomóc, niemniej jednak, jak powiedziałam, czyni to z ochotą.
Tomasz często powtarza, że ma szczęście do dobrych ludzi i w większości takich spotyka na swojej drodze. Druga idea, która mu od zawsze przyświeca brzmi: „Co? Ja nie dam rady?”. Tomek to po prostu fajny facet.

AM: Rozumiem, że udział w WOŚP to nie jedyna państwa działalność charytatywna?

TB: Tak. Ostatnimi czasy, w związku z wybuchem wojny na Ukrainie, zaangażowałem się w pomoc i transport jednorazówek do punktu recepcyjnego na granicy z Ukrainą. Miałem tylko przekazać naczynia jednorazowe i sztućce. Kto inny miał je zawieźć. Ale było tego tak dużo, że nie zmieściło się do podstawionego auta.

Była to bardzo spontaniczna akcja, nie planowałem tego, to się po prostu zadziało. Taki impuls i już. Wspólnie z przyjaciółmi wsiadłem do firmowego samochodu i pojechałem. Nie sądziłem nawet, że to będzie początek czegoś większego, zakrojonego na szerszą skalę, że wywrze to na mnie tak ogromne wrażenie. Pobyt w tamtym czasie w punkcie recepcyjnym, bezradny wzrok dzieci i kobiet, ich strach i niewiedza, co przyniesie jutro, spowodowały że wiedziałem, iż to nie ostatnia akcja pomocowa.

Bardzo dużo firm, naszych partnerów biznesowych, było zaangażowanych we własną pomoc charytatywną, ale kilka z nich włączyło do akcji Packmana. To dzięki współpracy z nimi udało nam się zebrać ogromną liczbę jednorazówek. I znów kolejny wyjazd, transport, wyładunek i powrót. Łącznie uzbieraliśmy i przekazaliśmy 47 palet jednorazówek, które trafiły do różnych punktów recepcyjnych. Przy tej okazji pozwolę sobie wymienić te firmy, które bezpośrednio przekazały nam te artykuły. Są to: Artplast, Amhil, Kram, 4Cup, Multipack, Gastropak i Pakfal bracia Hyla.

AM: Firma Packman Sp. z o.o. zalicza się do grona stosunkowo młodych przedsiębiorstw. Dlaczego zdecydowaliście się postawić właśnie na opakowania ekologiczne Skąd wziął się pomysł na rozpoczęcie takiej, a nie innej działalności?

TB: Firma Packman zajmuje się sprzedażą, dystrybucją i produkcją opakowań jednorazowych. W obecnej formie jesteśmy na rynku od 2018 r., jednak nasza historia rozpoczęła się wiele lat wcześniej.

Na początku byliśmy małą hurtownią. Działaliśmy pod nazwą Euroimpex. Byłem tam wtedy dyrektorem handlowym. Sukcesywnie się rozwijaliśmy, powiększaliśmy grono zatrudnionych w firmie osób, zdobywaliśmy nowe doświadczenie w branży opakowań jednorazowych używanych w gastronomii, zmieniliśmy siedzibę i lokalizację, aż wiosną 2018 r. staliśmy się spółką z ograniczoną odpowiedzialnością. Zostałem jej prezesem. Przyjęliśmy nazwę Packman i pod tym logo działamy do dziś.

A czym się zajmujemy? Zaopatrujemy kontrahentów w naczynia jednorazowe. Są to lokale gastronomiczne, szkoły, przedszkola, restauracje, hotele, szpitale i wiele innych. Dostosowujemy się do indywidualnych potrzeb klienta. Jesteśmy elastyczni, patrzymy w przyszłość i wychodzimy naprzeciw potrzebom zmieniającego się rynku. Nie zostajemy w tyle, dbamy o każdego partnera handlowego, rozwijamy się, a jednocześnie inwestujemy w naszą markę.

1676031967460

AM: Powiedział pan, że zajmujecie się produkcją. Co dokładnie wytwarzacie?

TB: Produkujemy biodegradowalne pojemniki do zgrzewu z pulpy drzewnej, wykorzystywane w cateringu, przeznaczone do serwowania dań na wynos. Wytwarzamy też kubki papierowe, wieczka papierowe oraz miski papierowe. W najbliższym czasie planujemy rozpoczęcie produkcji pojemników na sosy z pulpy drzewnej.

Dodatkowo jesteśmy wyłącznym dystrybutorem kubków i misek wykonanych z XPS, wyprodukowanych najnowszą technologią dostosowaną do potrzeb mającej niebawem wejść w życie Dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady UE w sprawie zmniejszenia wpływu niektórych produktów z tworzyw sztucznych na środowisko, a także do odgórnych restrykcji ze strony rządu.

JL: 21 października 2022 r. Rządowe Centrum Legislacyjne opublikowało najnowszą wersję projektu ustawy, która stanowi transpozycję do polskiego prawa przepisów wspomnianej przez pana dyrektywy, zwanej często Dyrektywą SUP czy wręcz „plastikową”. Możemy zatem oczekiwać, że Dyrektywa SUP niebawem zacznie w Polsce funkcjonować. Co wtedy zmieni się w pana firmie? W swojej ofercie posiadacie opakowania, sztućce i naczynia plastikowe. Proszę powiedzieć, co w momencie gdy tego rodzaju naczynia i artykuły jednorazowe z plastiku zostaną wycofane ze sprzedaży?

TB: O tym, że dyrektywa miała wejść w życie, wiemy od kilku lat. Sukcesywnie się do tego przygotowywaliśmy i posiadamy w swoim asortymencie opakowania ekologiczne. Wiele firm od co najmniej 3 lat kupuje od nas tylko takie produkty. Jak większość przedsiębiorstw w naszej branży, będziemy musieli się dostosować i zastąpić plastik np. papierem, czy drewnem. Obecnie na rynku jest bardzo duża oferta opakowań ekologicznych, biodegradowalnych. Naprawdę jest w czym wybierać. Chcąc być konkurencyjnymi cenowo dla innych sprzedawców opakowań ekologicznych, podjęliśmy decyzję o sprowadzaniu ich z innych krajów.

AM: A jaki dokładnie jest to asortyment i skąd go importujecie?

TB: Importujemy, głównie z Azji, artykuły wyprodukowane z trzciny cukrowej. Są to talerze, miski do zupy, menuboxy. Sprowadzamy sztućce drewniane, widelce, noże, łyżki, mieszadełka, pudełka papierowe do serwowania dań na wynos, wieczka do tych pudełek. Wolałbym zaopatrywać się u rodzimych producentów, ale w obecnej chwili nie ma takich na polskim rynku. Dlatego myślę o rozszerzeniu zakresu działalności i produkcji takich opakowań pod marką Packman.

JL: Czy pana zdaniem da się w pełni zastąpić artykuły plastikowe wyrobami z alternatywnych materiałów?

TB: To bardzo trudne pytanie. Nie jestem do końca pewien, jakiej odpowiedzi powinienem panu udzielić. Jak wspomniałem wcześniej, branża oczywiście dostosuje się w jakiś sposób do nowych realiów, gdyż rynek nie znosi próżni. Ale czy uda się zastąpić plastik w stopniu, który usatysfakcjonowałby wszystkich? Jeśli chodzi o opakowania, w szczególności dla branży spożywczej - z pewnością nie. Opakowania z tworzyw pozwalające na pakowanie w atmosferze ochronnej MAP to podstawa obecnej cywilizacji. Medycyna, branża motoryzacyjna - te dziedziny już są zdominowane przez plastik, a myślę, że to tak naprawdę dopiero początek adopcji tworzyw sztucznych w tych sektorach. Jeśli chodzi o wyroby jednorazowego użytku – wydaje się, że jest to przestrzeń, którą można zagospodarować.

Tylko że… no właśnie. Aby kubek czy miska papierowa spełniła oczekiwania konsumenta, nie może przeciekać. Papier przemięknie. Więc co? Powleka się go od wewnątrz materiałem nieprzeciekającym. Wiemy wszyscy, czym… Czy to możemy nazwać zachowaniem proekologicznym? A jednak się sprzedaje. Niejako w odpowiedzi na rosnącą świadomość powstało całkiem nowe zjawisko greenwashingu. A przecież w większości przypadków jest to po prostu mydlenie ludziom oczu. Wydaje mi się zatem, że powinniśmy wszyscy wziąć głęboki oddech i bardzo rozważnie ferować swoje opinie. Podobnie jak w wielu innych dziedzinach życia, sytuacja nie jest zerojedynkowa.

Moja subiektywna opinia na ten temat jest taka, że prawidłowa segregacja i recykling opakowań i asortymentu wykonanego z plastiku są znacznie korzystniejsze dla naszej planety, niż produkcja opakowań czy naczyń ekologicznych.

79a2491-2

Powiedzmy sobie szczerze: nieuczciwym jest wskazywanie bez dogłębnych badań, że te wyroby są złe, a te dobre. Weźmy np. pod lupę sztućce drewniane. Prawda jest taka, że drzewa rosną wolno, a społeczeństwo zużywa miliony sztućców jednorazowych rocznie. Aby je wyprodukować, trzeba dokonywać wycinki drzew. Czy to dobrze, czy źle? Z drugiej strony ilości odpadów tworzywowych, które są pozostawiane w środowisku naturalnym, wołają o pomstę do nieba.

Chcę przez to powiedzieć, że nie ma idealnych rozwiązań. Każdy proces produkcyjny związany jest z korzystaniem z zasobów naturalnych czy emisją dwutlenku węgla. Każdy wytworzony produkt zostawia swój ślad, niekoniecznie dobry. Wydaje mi się, że jednym z głównych problemów jest nasze konsumpcjonistyczne nastawienie do życia. Chcemy mieć wszystko, i to już, nie bacząc na konsekwencje. O nie niech martwią się przyszłe pokolenia.

Z drugiej strony, to oczywiście dobrze, że na różnych poziomach decyzyjnych zaczynają być dostrzegane problemy związane z zanieczyszczeniem środowiska i pojawiają się próby ich rozwiązania.

JL: Panie Tomaszu, trudno mi się nie zgodzić z tym tokiem myślenia. To na koniec prostsze pytanie: gdzie widzi pan siebie za 10 lat?

TB: To już drugie pytanie, które wymaga ode mnie zdolności profetycznych. Nie wiem, czy takowe posiadam (śmiech). Proszę pozwolić, że skorzystam z okazji i jeszcze raz podziękuję żonie za wsparcie, które mam szczęście od niej otrzymywać i chciałbym, aby ten stan nie ulegał zmianie. A odpowiadając na pytanie: za 10 lat widzę siebie z moją ukochaną żoną na wyspach szczęśliwych. A jakie to wyspy? Proszę pozwolić nam zachować tę tajemnicę dla siebie.

Rozmawiali: Jacek Leszczyński, Agata Mojcner