Przemysł tworzyw wobec geopolityki, kosztów i regulacji

Przemysł tworzyw wobec geopolityki…

Jak zapewnić Europie równe szanse wobec globalnej konkurencji na rynku tworzyw sztucznych? To pytanie było osią kolejnej edycji Plastics Industry Meeting, która odbyła się 18 maja 2026 r. w Targach Kielce, w przeddzień targów Plastpol. W wydarzeniu wzięło udział ponad 100 przedstawicieli branży, administracji, organizacji przemysłowych, recyklerów, firm przetwórczych oraz ekspertów rynku.

Konferencję otworzyli przedstawiciele organizatorów: Bożena Staniak z Targów Kielce, Anna Kozera-Szałkowska z Plastics Europe Polska oraz Robert Szyman z Polskiego Związku Przetwórców Tworzyw Sztucznych. Pozytywnym akcentem był udział posła Rafała Kasprzyka oraz list minister klimatu i środowiska skierowany do uczestników konferencji. Dla branży, która przez lata często dyskutowała o regulacjach, kosztach transformacji i konkurencyjności głównie we własnym gronie, był to ważny sygnał zainteresowania ze strony ustawodawcy i administracji publicznej.

Plastics Industry Meeting 2026

Makroekonomia coraz bardziej geopolityczna

Pierwszą część merytoryczną otworzyło wystąpienie dr. Piotra Bartkiewicza z Banku Pekao S.A. Formalnie była to prezentacja o stanie polskiej gospodarki i jej najbliższych perspektywach. W praktyce aktualna sytuacja przesunęła analizę makroekonomiczną w stronę geopolityki. Punktem wyjścia były nie tylko klasyczne wskaźniki gospodarcze, ale także napięcia międzynarodowe, bezpieczeństwo dostaw surowców, ryzyko związane z transportem ropy i gazu oraz wpływ tych czynników na europejski przemysł.

Ważnym elementem prezentacji była sytuacja wokół cieśniny Ormuz, przez którą przechodzi znacząca część światowego handlu ropą. Według przedstawionych szacunków światowa konsumpcja ropy wynosi około 100 mln baryłek dziennie, z czego około 20 mln baryłek powinno przepływać przez ten strategiczny szlak. Po uwzględnieniu alternatywnych tras na rynku może brakować około 10 mln baryłek dziennie, czyli około 10 proc. światowego zużycia. Zakłócenia w tym regionie mają więc skutki znacznie szersze niż tylko wzrost cen paliw. Oznaczają także wyższe koszty energii, transportu, surowców petrochemicznych, półproduktów i kapitału obrotowego. Dla branży tworzyw sztucznych, silnie powiązanej z przemysłem chemicznym i energetyką, jest to zależność bezpośrednia.

W ocenie przedstawionej podczas konferencji obecne napięcia nie muszą oznaczać globalnej recesji. Bardziej prawdopodobnym scenariuszem jest spowolnienie wzrostu i utrzymanie presji kosztowej. Europa nie znajduje się w centrum kryzysu, ale jako importer netto energii jest szczególnie wrażliwa na ceny surowców. Dla firm oznacza to trudniejszą kalkulację kosztów, większą ostrożność inwestycyjną i mniejszą możliwość przerzucania podwyżek na klientów.

Bartkiewicz zwracał uwagę, że obecna sytuacja różni się od kryzysu energetycznego z lat 2021–2023. Wówczas Europa obawiała się fizycznych braków gazu i gwałtownego wzrostu cen energii. Dziś presja jest mniej spektakularna, ale bardziej rozproszona po całej gospodarce. Problemem pozostają wyższe koszty, słabszy popyt w Europie i ryzyko utrwalenia niskiej konkurencyjności przemysłu wobec regionów, które korzystają z tańszej energii i mniej obciążających regulacji.

W polskim kontekście ważnym tematem był kurs złotego. Silna krajowa waluta może być odczytywana jako wyraz zaufania rynków do Polski, ale dla eksporterów oznacza dodatkową presję na marże. W branży, w której eksport i import surowców są istotną częścią działalności, kurs walutowy pozostaje jednym z praktycznych czynników konkurencyjności.

Biznes chce przewidywalności

Kolejne wystąpienie należało do Marka Górskiego z Konfederacji Lewiatan, który przedstawił perspektywę przedsiębiorców. W centrum jego prezentacji znalazły się bariery dobrze znane firmom przemysłowym: wysokie koszty energii, obciążenia podatkowe, niestabilność prawa, nadmiar obowiązków regulacyjnych i problemy kadrowe. Szczególnie mocno wybrzmiał temat energii. Dla przemysłu tworzyw sztucznych nie jest to jeden z wielu kosztów, ale jeden z warunków utrzymania konkurencyjności. Energia wpływa na koszty przetwórstwa, produkcji surowców, transportu i całego zaplecza przemysłowego. Jej wysokie ceny powodują, że europejskie firmy już na starcie konkurują z producentami z innych regionów przy mniej korzystnej strukturze kosztów.

Górski podkreślał, że przedsiębiorcy potrzebują przede wszystkim stabilniejszych warunków działania. Problemem nie są tylko same regulacje, lecz także ich zmienność, kumulacja i brak jasnego kierunku. Firmy mogą dostosować się do wysokich wymagań, ale muszą wiedzieć, jakie zasady będą obowiązywały w perspektywie kilku lat. Bez tego trudno planować inwestycje, zwłaszcza w sektorach kapitałochłonnych

Ważnym wątkiem była zmiana modelu wzrostu polskiej gospodarki. Przez lata Polska korzystała z relatywnie taniej pracy, napływu inwestycji zagranicznych i funduszy unijnych. Ten model stopniowo się wyczerpuje. Dalszy rozwój wymaga wyższej produktywności, automatyzacji, cyfryzacji, robotyzacji i większych nakładów na badania i rozwój. Dotyczy to również branży tworzyw, która nie może budować przewag wyłącznie na kosztach pracy.

Z tej perspektywy konkurencyjność przemysłu tworzyw nie zależy tylko od cen surowców czy energii. To także pytanie o zdolność firm do inwestowania, jakość regulacji, tempo wdrażania nowych technologii i o to, czy państwo potrafi tworzyć warunki sprzyjające rozwojowi produkcji.

Europa traci pozycję w globalnej produkcji

Dane branżowe przedstawił Jasper de Kruif, prezes Plastics Europe Polska. Pokazał, że spadek konkurencyjności Europy nie jest tylko odczuciem przedsiębiorców, ale znajduje potwierdzenie w statystykach. Udział Europy w globalnej produkcji tworzyw sztucznych spadł z 22 proc. w 2006 r. do 12 proc. w 2024 r. W tym samym czasie światowa produkcja tworzyw rosła, osiągając około 430 mln ton w 2024 r. Azja, w tym Chiny, odpowiada już za około 57 proc. globalnego rynku.

Europa traci również w obszarze tworzyw cyrkularnych. Globalny udział circular plastics osiągnął w 2024 r. poziom 10 proc., ale wzrost ten był napędzany przede wszystkim przez Chiny. W ciągu dwóch lat produkcja tworzyw cyrkularnych w Chinach wzrosła z 8,6 mln ton do 12,5 mln ton. Europa w tym czasie pozostawała praktycznie w stagnacji.

Istotna była także diagnoza dotycząca importu. W przypadku HDPE 37 proc. zużycia w Europie pochodzi spoza kontynentu, a dla polipropylenu udział importu spoza Europy wynosi 25 proc. De Kruif wskazywał, że presja importowa rośnie także dlatego, że Chiny stały się bardziej samowystarczalne, a dotychczasowi dostawcy na tamten rynek szukają nowych kierunków sprzedaży, w tym w Europie. Jednocześnie produkcja tworzyw w formach podstawowych w Europie spada.

Dla Polski znaczenie branży pozostaje bardzo duże. Według danych przywołanych w prezentacji w 2023 r. w polskim przemyśle tworzyw działało ponad 8 tys. firm, zatrudniających ponad 200 tys. osób, a obroty sektora przekraczały 31 mld euro. To pokazuje skalę ryzyka: osłabienie europejskiej produkcji tworzyw oznacza problem dla całego łańcucha wartości – producentów polimerów, przetwórców, opakowań, motoryzacji, budownictwa i recyklingu.

Plastics Industry Meeting 2026

Przetwórcy płacą za zmienność

Najbardziej bezpośrednią perspektywę firm przetwórczych przedstawił Tadeusz Nowicki z Polskiego Związku Przetwórców Tworzyw Sztucznych. Jego wystąpienie przełożyło makroekonomię, geopolitykę i globalną konkurencję na codzienny rachunek przedsiębiorstwa. Pierwszym problemem są ceny surowców. Dla przetwórców wzrost cen polimerów bywa bardziej dotkliwy niż sam wzrost cen ropy, bo natychmiast zwiększa zapotrzebowanie na kapitał obrotowy, podnosi wartość zapasów i komplikuje rozmowy z klientami. Nie wszędzie da się szybko przenieść wyższe koszty na odbiorców, zwłaszcza tam, gdzie tworzywo jest głównym składnikiem kosztu wyrobu. Dodatkowym ryzykiem jest moment spadku cen, gdy firma zostaje z drogim surowcem lub wyrobami wyprodukowanymi przy wcześniejszych, wyższych kosztach.

Nowicki zwracał też uwagę, że nominalna sprzedaż może mylić obraz kondycji branży. Dlatego PZPTS analizuje również przychody znormalizowane, liczone przy założeniu stałych cen tworzyw. Taki wskaźnik lepiej pokazuje realną zmianę aktywności i wartości dodanej. Z tej perspektywy dane za 2025 r. i początek 2026 r. potwierdzają spadek aktywności w biznesie tworzyw. Widać to także w rentowności: historycznie sprzedaż liczona wobec znormalizowanych przychodów długo utrzymywała się na poziomie 6–7 proc., obecnie spadła do około 5 proc. Jednocześnie inwestycje pozostają konieczne. W 2025 r. ich poziom w relacji do wartości dodanej był najniższy od 2019 r., a wzrost w 2026 r. Nowicki interpretował jako przejaw determinacji firm, które mimo presji na marże próbują dostosować technologie do rynku.

Osobnym problemem są regulacje i ekonomia recyklingu. Nowicki szczególnie krytycznie odniósł się do PPWR, wskazując, że słuszne cele mogą rozmijać się z realiami technicznymi i logistycznymi przemysłu. Jako przykład podał sposób liczenia udziału opakowania wielokrotnego użytku w zestawie transportowym, w którym 300 g folii stretch może być traktowane tak, jakby odpowiadało za połowę opakowania z paletą ważącą 13 kg. Równie trudna pozostaje sytuacja recyklingu: w Polsce zainstalowanych jest około 800 tys. ton mocy recyklingowych, ale wykorzystywana jest tylko połowa. Recyklaty przez większość czasu są droższe od tworzyw pierwotnych, więc sam obowiązek ich stosowania nie wystarczy. Potrzebne są mechanizmy, które premiują wykorzystanie surowców wtórnych, stabilizują popyt i pozwalają recyklerom oraz przetwórcom planować inwestycje.

Od polityki do warunków działania

Druga sesja konferencji była poświęcona Circular Economy Act i politycznym ramom transformacji. Wprowadzenie wygłosiła Marta Pietrosanti z Plastics Europe, a w debacie udział wzięli m.in. Rafał Kasprzyk, Thomas De Meester, Emilia Tarłowska i Jakub Safjański. W tej części powracało pytanie, jak projektować regulacje, aby wspierały transformację, a nie osłabiały przemysł.

Debata podczas Plastics Industry Meeting 2026

Jeszcze bardziej praktyczny wymiar miała sesja dotycząca konkurencyjności i lokalnego bezpieczeństwa surowcowego. W debacie z udziałem Zuzanny Lulińskiej, Sławomira Packa, Joanny Leoniewskiej-Gogoli i Pawła Sosnowskiego podkreślano, że recykling wymaga nie tylko inwestycji, ale również stabilnego prawa, ochrony rynku i popytu na recyklaty. Sławomir Pacek wskazywał na rozdźwięk między deklaracjami o gospodarce obiegu zamkniętego a realnymi warunkami działania recyklerów. Zwracał też uwagę na przewlekłość procedur administracyjnych i napływ tanich recyklatów z Azji, często o trudnym do zweryfikowania pochodzeniu.

Ważnym przykładem była Francja, gdzie producenci wykorzystujący recyklaty mogą otrzymywać znaczące dopłaty. W debacie wskazywano, że wsparcie może wynosić kilkaset euro za tonę i dotyczyć materiałów przetworzonych w określonej odległości od zakładu. Tego typu mechanizm wzmacnia lokalne łańcuchy dostaw i buduje realny rynek zbytu dla surowców wtórnych.

Paweł Sosnowski zwracał z kolei uwagę na rozszerzoną odpowiedzialność producenta. Krytycznie oceniał model oparty na centralnej opłacie i redystrybucji środków przez fundusz publiczny. Alternatywą miałby być system, w którym przedsiębiorcy realnie przejmują odpowiedzialność za odpady opakowaniowe, współpracują z samorządami i mają wpływ na jakość strumienia odpadów. W debacie wskazywano, że projektowane obciążenia mogłyby wzrosnąć z około 1 mld zł do około 5 mld zł rocznie, dlatego sposób wydatkowania tych pieniędzy ma kluczowe znaczenie.

Transformacja wymaga konkurencyjnego przemysłu

Plastics Industry Meeting pokazało, że dyskusja o tworzywach sztucznych nie jest dziś wyłącznie dyskusją o recyklingu, opakowaniach czy regulacjach środowiskowych. To debata o konkurencyjności europejskiego przemysłu, bezpieczeństwie surowcowym, kosztach energii, polityce handlowej i geopolityce. Coraz wyraźniej widać, że analiza sytuacji gospodarczej branży musi uwzględniać ryzyka geopolityczne, zmienność cen surowców, dostęp do energii, presję importową oraz skutki regulacji tworzonych na poziomie krajowym i unijnym.

Znaczenie Plastics Industry Meeting polega również na tym, że od wielu lat jest to jedno z nielicznych miejsc, w których wspólnie występują najważniejsze organizacje branżowe reprezentujące producentów i przetwórców tworzyw sztucznych. Dzięki temu spotkanie nie jest tylko kolejną konferencją o gospodarce obiegu zamkniętego, ale forum, na którym można skonfrontować perspektywę całego łańcucha wartości – od produkcji polimerów, przez przetwórstwo, po recykling i regulacje wpływające na funkcjonowanie rynku.

Najważniejszy wniosek był jasny: Europa może podnosić standardy środowiskowe, ale nie może przy tym osłabiać własnego przemysłu. Jeśli firmy w Europie będą ponosić coraz wyższe koszty, a jednocześnie konkurować z produktami i surowcami spoza UE, które nie spełniają podobnych wymagań, transformacja stanie się dla nich trudna do udźwignięcia. Równe szanse oznaczają więc przede wszystkim uczciwe zasady gry – takie, które pozwalają europejskim firmom inwestować, konkurować i realizować cele środowiskowe bez ryzyka, że koszty tych zmian wypchną produkcję poza Europę.

Paweł Wiśniewski, Plastech.pl