Drukuj

Reforma instytutów badawczych

Reforma instytutów badawczych
Powołanie Narodowego Instytutu Technologicznego (NIT), poprzez integrację 114 istniejących instytutów badawczych, którego celem będzie prowadzenie badań naukowych i prac rozwojowych, zapowiedziano w projekcie ustawy o NIT, skierowanym do konsultacji publicznych. NIT będzie mógł m.in. prowadzić działalność gospodarczą i tworzyć spółki prawa handlowego. "Celem działalności NIT jest prowadzenie badań naukowych i prac rozwojowych szczególnie ważnych dla realizacji polityki gospodarczej, naukowej, naukowo-technicznej i innowacyjnej państwa, określonej w strategiach rozwoju i Krajowym Programie Badań" - można przeczytać w projekcie ustawy.

W projekcie ustawy zarekomendowano utworzenie NIT, "będącego organizacją o charakterze macierzowym", zintegrowaną i zorientowaną na realizację wskazanych przez Rząd RP celów, powstałą w wyniku włączenia do niego części obecnie funkcjonujących instytutów badawczych dysponujących odpowiednim potencjałem do realizacji celu działalności NIT.

"Będzie to struktura dysponująca znaczną autonomią w zakresie realizacji wskazanych w ustawie zadań. NIT zapewni bardziej efektywne zarządzanie instytutami badawczymi, które wejdą w jego skład. Dokona się to m. in. przez ujednolicenie mechanizmów zarządzania finansami, zasobami ludzkimi, nieruchomościami oraz prawami własności intelektualnej. Stworzy to także możliwość efektywnego nadzoru nad działalnością zintegrowanych w nim instytutów" - czytamy dalej w uzasadnieniu.

NIT będzie mógł prowadzić, obok działalności w zakresie badań naukowych i prac rozwojowych, także działalność gospodarczą pod warunkiem, że nie będzie finansowana ze środków pochodzących z budżetu państwa. Projekt ustawy informuje, że NIT będzie mógł tworzyć spółki prawa handlowego, a także obejmować udziały w takich spółkach. Przepis ten ma na celu umożliwienie NIT tworzenie spółek typu spin-off, bazujących na innowacyjnych technologiach wytworzonych przez NIT. Instytutem zarządzał będzie Prezes, powoływany na okres 4 lat przez ministra właściwego ds. nauki. Wnioskodawcy przewidują, że przedsiębiorcy zyskają łatwiejszy dostęp do badań naukowych i prac rozwojowych prowadzonych przez wszystkie instytuty wchodzące w skład NIT.

Należy jednak dodać, iż Rada Główna Instytutów Badawczych – ustawowa reprezentacja wszystkich instytutów – w liście do premier Beaty Szydło 19 września 2016 r. zdecydowanie skrytykowała ideę utworzenia NIT. Naukowcy napisali, że pomysły takie jak NIT "grzeszą brakiem wiedzy i doświadczenia z zakresu kreowania i rozprzestrzeniania innowacji, obowiązującego prawa, zasad finansowania organizacji nauki w świecie oraz nie wynikają z diagnoz przedstawionych w Strategii (Morawieckiego), a koncepcja NIT oznacza utworzenie dodatkowego szczebla zarządzania, co utrudni i tak już skomplikowane procesy decyzyjne w polskiej nauce". Rada sformułowała kontrpropozycję – tworzenie „sieci powiązań instytutów z innymi sektorami nauki” z zachowaniem ich autonomii i dorobku. „Instytuty badawcze nie są zakładami produkcyjnymi, które po połączeniu w jeden duży koncern dadzą korzyści dzięki zwiększeniu tzw. masy krytycznej” - dodają uczeni.

I chociaż, jak tłumaczy wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego Piotr Dardziński, przynależność do NIT ma być dobrowolna i zależeć od decyzji poszczególnych ministrów i dyrektorów instytutów, to już 8 października 2016 r. do Sejmu wpłynął poselski projekt nowelizacji ustawy o instytutach badawczych, który całkowicie uniemożliwia ewentualny opór placówek przed włączeniem do NIT – opornego dyrektora i jego zastępców można z dnia na dzień wyrzucić i zastąpić bardziej spolegliwą osobą. Podczas sławnego już posiedzenia Sejmu, w dniu 16 grudnia 2016, nowelizacja ta została uchwalona. Dała ona ministrom nadzorującym ponad 100 placówek pełną swobodę w wymianie dyrektora, jego zastępców oraz znosi konkursy na te stanowiska. W dodatku po odwołaniu dyrektora minister nie musi wyznaczać do pełnienia obowiązków kogoś z jego zastępców – może to być dowolna osoba z zewnątrz. Złagodzono także warunki, które taka osoba ma spełniać. Nie musi np. znać obcego języka. Bo... byłyby trudności techniczne w nagłym zweryfikowaniu tej umiejętności - napisali wnioskodawcy w uzasadnieniu nowelizacji.



ja ja
*.17.85.29

Wysłany: 2017-04-21 14:31:24

Wiem jedno, na czele Instytutu Elektrotechniki jest już drugą kadencję dyrektor, którego znajomość języków obcych jest mierna, jego dorobek naukowy według obecnych kryteriów nie pozwoliłby mu na uzyskanie stopnia dr hab. (Index H - 5 Scopus) , a utrzymuje Instytut z wynajmu, likwidacji i wyprzedaży majątku.

JL JL
*.8.140.229

Wysłany: 2017-04-21 14:53:07

Opisywany przez Pana (Panią) casus nie jest jedyny. To prawda, że w kilku przypadkach takie sytuacje mają miejsce. Dowodzi to słabości również obecnego systemu, szczególnie w instytutach podległych Ministerstwu Rozwoju (dawniej Gospodarki), jednakowoż proponowane zmiany mogą budzić niepokój z powodu zagrożenia ręcznym sterowaniem jednostkami i, mimo wszystko, obniżenia wymagań formalnych. Jeśli, jak zostało powiedziane, znajomość języków jest często niewystarczająca (mimo ustawowych wymagań), to jak będzie wyglądało to za chwilę, jeśli ta znajomość nie jest już wymagana?

SL SL
*.40.27.112

Wysłany: 2017-04-28 21:49:49

Nie jestem za tą ustawą, ale pisząc wypadałoby zapoznać się z szczegółami w niej zawartymi. Nie wymaganie znajomości języka obcego nie do końca jest prawdą, wymogiem objęcia stanowiska jest posiadanie przynajmniej tytułu dr , a niestety jednym z wymogów ( przynajmniej obecnie ) jest egzamin z znajomości języka obcego. Jaka jest potem praktyczna znajomość języka to inna sprawa, ale nawet konkursy które się do tej pory odbywały podchodziły do tej kwestii różnie. I tak mamy wiele osób na stanowiskach które nie potrafią przeprowadzić rozmowy w obcym języku ( niekiedy i ojczysty daje wiele do życzenia )

xxx xxx
*.238.47.106

Wysłany: 2017-05-22 14:37:32

ale komuna

Piecia
Piecia

Wysłany: 2017-05-23 20:33:52

Indeks Hirsha o niczym nie świadczy.  To prawda, że ilość publikacji jest najważniejsza i wliczana do dorobku naukowego, co jest podstawą do habilitacji (im więcej tym lepiej). Jednakże są nauczyciele akademiccy na uczelni mający znikomą ilość publikacji i posiadają tytuł profesora. Są to osoby które zdobyli swoje tytuły przed "bum publikacyjnym" jaki jest teraz obserwowany. Kiedyś nie musieli tyle publikować bo  Ministerstwo Szkolnictwa Wyższego nie wymagało tak bogatego dorobku naukowego w postaci publikacji aby starać się o tytuł hab. lub prof. Niektóre profesje na uczelni także nie mają aż takiego pola do popisu -przykładem są profesury z zakresu architektury, budownictwa. O czym mieliby pisać? Tam bardziej liczą się wykonane projekty. Na koniec to chciałbym wyrazić opinię nt. tego co się dzieje w naukowym świecie. Otóż jest na uczelniach powiedzenie, że "papier przyjmie wszystko". Piszę się o wszystkim i o niczym, a niektóre publikacje mają naprawdę niski poziom. Piszę się po to aby tylko podwyższać indeks Hirsha. Także indeks H nie jest wymiernikiem, dzięki której można oceniać kogoś na kandydata na stanowisko dyrektora jakiejś instytucji.

Adam Adam
*.182.255.26

Wysłany: 2017-05-29 20:14:45

https://legislacja.rcl.gov.pl/projekt/12297460/katalog/12427967#12427967