Drukuj

Stadion Narodowy: dużo tworzyw, mało sensu

Stadion Narodowy: dużo tworzyw, mało sensu
Tworzywa sztuczne ułatwiają życie. To hasło powtarzane bez końca. Niekiedy jednak te same tworzywa są używane w sposób kompletnie bezsensowny. Na przykład na Stadionie Narodowym w Warszawie.

O „meczu” z Anglią usłyszał już pewnie każdy. Dlatego wpierw przedstawmy słowa, jakie padły wiosną na Stadionie Narodowym w trakcie spotkania promującego areny na Euro 2012. W spotkaniu uczestniczyli architekci i konstruktorzy obiektu ze spółek JSK Architekci oraz Schlaich Bergermann und Partner.

- „Razem tworzymy historię”, to motto tegorocznych Mistrzostw Europy w piłce nożnej ma swoje odzwierciedlenie również w architekturze stadionów - tłumaczyli budowniczowie. - Stadiony sprawiają wrażenie lekkości, a jednocześnie zapewniają maksimum komfortu. Szczególne w Polsce w pełni wykorzystano możliwości, jakie w projektowaniu są oferowane przez tworzywa sztuczne. Dzięki zastosowaniu nowoczesnych tworzyw, np. tworzywowych dachów membranowych na stadionie w Warszawie, obiekt ten stał się nowym symbolem Polski (sic!).

Stadion Narodowy: dużo tworzyw, mało sensu


W trakcie spotkania inżynierowie przybliżyli też istotę super dachu na Stadionie Narodowym.

- Dzięki coraz większemu doświadczeniu w stosowaniu tworzyw w konstrukcjach budowlanych, pokrycia dachowe stadionów charakteryzują się coraz bardziej skomplikowaną strukturą i wielofunkcyjnością. Do celów zadaszenia Stadionu Narodowego w Warszawie udoskonalono tzw. zasadę koła szprychowego - objaśniał prof. Roland Burgard, architekt i były kierownik biura ds. budynków wysokich we Frankfurcie.

Poinformował, że boisko przykrywa dach membranowy, który jest zwijany przy ładnej pogodzie. Membrana dachu wykonana została z polichlorku winylu. Tworzywo to wybrano z racji odporności na działanie czynników atmosferycznych i zgniecenia. Membrana, zgodnie z zapowiedziami, charakteryzować ma się elastycznością niezbędną przy składaniu i rozkładaniu.

- Konstrukcje tego typu muszą być jak najlżejsze - tłumaczył Knut Goeppert, naczelny inżynier w pracowni Schlaich Bergermann und Partner. - Materiał musi być odporny na silny wiatr i obciążenie śniegiem. Tworzywa spełniają te wymagania, ponadto są materiałem umożliwiającym pokrycie dużych powierzchni przy niskich kosztach, a przy tym bardzo eleganckim.

Nadszedł mecz z Anglią, spadł deszcz - zjawisko pogodowe dość powszechne - i okazało się, że „nowy symbol Polski” to tak naprawdę Polski kompromitacja. I wcale nie zawinił mityczny ktoś, kto nie wcisnął guzika zasuwającego dach. Bezmyślnością na o wiele większą skalę wykazali się inni.

Oto bowiem architekci zaprojektowali dach, który w istocie na stadionach piłkarskich jest absolutnie niepotrzebny, bo sam deszcz nie jest czynnikiem sprawiającym odwołanie meczu. W piłkę gra się bez względu na to, czy świeci słońce, czy pada deszcz. Wczoraj w Europie padało nie tylko w Warszawie, a nie grano wyłącznie w Warszawie.

Inżynierowie, budujący wedle projektu architektów, poupychali w swej budowli mnóstwo tworzyw, które zamiast coś poprawić, tylko przeszkadzają. Powstał „bardzo elegancki dach” z polimerów, w którym przerost nowoczesności spowodował zanik funkcjonalności. Przekonaliśmy się, że konstrukcji nie można zasuwać w trakcie opadów, bo się zawali. W istocie więc ten wymuskany dach z tworzyw jest tyle wart, co lampa, której nie wolno zapalać, gdy jest ciemno.

Na koniec grzechy tych, którzy projekt zlecili. Okazali gest wydając na arenę 1,8 mld zł publicznych pieniędzy, czyli więcej niż ktokolwiek inny w Europie budujący stadion sportowy. Pomyśleli o biało – czerwonych błyskotkach na fasadach i marketingu, wedle którego „tego stadionu zazdrości nam cały świat”.

Tylko zapomnieli o rzeczy, która nie prezentuje się na reklamowych folderach tak elegancko jak dach, bo jej nie widać; ani też nie stanie się powodem „zazdrości świata”, bo posiada ją każdy porządniejszy stadion. To system drenażowy, który umożliwia grę w piłkę nożną w deszczu, czyni istnienie dachu nad boiskiem kwestią zbyteczną i co więcej jest kilkakrotnie tańszy niż nieczynna przesłona. W dodatku rury systemu drenarskiego też są wykonane z tworzyw sztucznych.