Czeska branża targowa w walce z kryzysem

Czeska branża targowa w walce…

Rozmowa z Jiřím Kulišem, Michalisem Busiosem i Jarosławem Krykwińskim.

Jakie szkody wyrządziła pandemia targom i kongresom?

Jiří Kuliš, członek zarządu i dyrektor generalny Veletrhy Brno: Globalnie kryzys pandemiczny przyniósł nieobliczalny zakres szkód. Tysiące wydarzeń na całym świecie zostało odwołanych lub przełożonych na późniejsze terminy. Wszyscy właściciele i zarządcy terenów wystawienniczych, centrów kongresowych, organizatorzy targów, kongresów i innych wydarzeń liczą straty rzędu milionów koron, euro lub dolarów. Lockdown targów w Europie potrwa dłużej niż rok, podczas gdy w Japonii, Chinach i Korei Południowej niektóre targi odbyły się w zeszłym roku jeszcze przed rozpoczęciem szczepień. 

Michalis Busios, dyrektor Targów Maszynowych MSV: W 2020 r. po raz pierwszy nie odbyły się Międzynarodowe Targi Maszynowe MSV organizowane regularnie od 1959 r. Tym samym została przerwana tradycja targów, które w ostatniej dekadzie stały się największą przemysłową imprezą wystawienniczą w Europie Środkowej. Targi nigdy wcześniej nie zostały odwołane, z niewielkim opóźnieniem odbyły się nawet po 21 sierpnia 1968 r., czyli po interwencji wojsk Układu Warszawskiego. Brak Targów MSV to zła wiadomość dla małych i średnich przedsiębiorstw, osób prowadzących własną działalność gospodarczą związaną z usługami na rzecz targów, dla hoteli, restauracji oraz ogólnie dla gospodarki miasta i regionu.

Jarosław Krykwiński, przedstawiciel Veletrhy Brno w Polsce: Nadszarpnięte zostało zaufanie do tego typu wydarzeń i to jest ewidentna, niewymierna szkoda. Powstało przeświadczenie, że targi i kongresy, jako spotkania dużej grupy osób w jednym miejscu i jednym czasie, mogą być ogniskiem nowych zachorowań i prostym sposobem na roznoszenie wirusa. A przecież przy zachowaniu odpowiedniego reżimu sanitarnego targi są nie mniej bezpieczne niż centra handlowe. 

untitled-1
Od lewej: Jiří Kuliš, Michalis Busios i Jarosław Krykwiński

Każdy kryzys przynosi też coś pozytywnego. Czy widzą panowie jakieś jego dobre strony?

Jiří Kuliš: Ten kryzys potwierdza znaczenie targów i kongresów jako platformy do spotkań bezpośrednich. Ze strony naszych partnerów i głównych wystawców rejestrujemy duże zapotrzebowanie na targi. Pomagają im one na wiele sposobów. Pandemia pokazuje, że targi są niezbędne. Z powodu kryzysu tracimy nie tylko kapitał finansowy, ale także społeczny.

Pamiętajmy, że po każdym załamaniu imprezy wystawiennicze odnotowywały rozwój i wzrost. Nawet po ostatnim kryzysie finansowym rosły jak grzyby po deszczu. Targi opierają się na naszych zmysłach, na osobistym kontakcie. Człowiek jest istotą społeczną, potrzebuje kontaktu z innymi ludźmi. Osobiste sympatie i zaufanie, które są podstawą relacji biznesowych, rodzą się między ludźmi poprzez kontakt osobisty. Bez niego nie da się realizować biznesu.

Michalis Busios: Badanie przeprowadzone wśród wystawców potwierdziło komercyjne i marketingowe znaczenie MSV. Wystawcy uważają udział w Międzynarodowych Targach Maszynowych za ważną dla firmy prezentację biznesową, która umożliwia bardzo efektywne osobiste spotkania z dotychczasowymi i nowymi partnerami biznesowymi. To nas bardzo cieszy i daje nadzieję na przyszłość.

Jarosław Krykwiński: W sierpniu, wrześniu i październiku zeszłego roku otworzyło się na krótko swego rodzaju „okno pogodowe” dla branży targowej. Odbyło się wtedy sporo imprez targowych i wyraźnie dało się wyczuć, że przedsiębiorcy czekali na możliwość udziału w wystawach. Bez wątpienia brakowało im kontaktu bezpośredniego w większym, branżowym gronie osób, a zatem rozmów, negocjacji, dyskusji i wymiany doświadczeń. Dobrą stroną pandemii jest to, że firmy uświadamiają sobie, jak duże znaczenie mają targi dla prowadzenia biznesu i że warto powrócić do sprawdzonej przez dekady formuły spotkań. 

Zatem nie obawiają się panowie końca targowego modelu biznesowego? Istnieją na przykład całkiem dobre programy do wideokonferencji…

Jiří Kuliš: Można wysłuchać profesjonalnego wykładu online, ale dopiero nieformalne, osobiste dyskusje uczestników kongresu mają wartość i jest to powód, dla którego ludzie biorą w nich udział. Zdaję sobie sprawę, że wideokonferencje są praktyczne, nie trzeba nigdzie podróżować, ale to nie jest to. Brakuje bezpośredniej interakcji, również naszym pracownikom. Nawet w firmach dobre pomysły pojawiają się częściej na spotkaniach lub podczas nieformalnych rozmów niż przy biurkach.

Jarosław Krykwiński: Obserwuję wydarzenia promocyjne przygotowane w formie online. Przypuszczam, że sprawdzają się one w określonych branżach, np. przy wideoprezentacjach produktów dla dzieci, gdzie wystarczy pokazać do kamery gry, zabawki i ich opakowanie oraz w interesujący sposób o tym opowiedzieć. Ale jak z taką prezentacją wyjść szerzej, poza granice własnego kraju? Jak prowadzić współpracę międzynarodową bazując wyłącznie na łączach internetowych? Jeśli pandemia COVID-19 miałaby trwać do końca świata, czy też jeden dzień dłużej, to rzeczywiście pozostanie nam już tylko korzystanie z coraz lepszych programów do wideokonferencji. Zakładamy jednak, że świat powróci do normalności. A wtedy targowy model biznesowy na nowo odżyje.