Drukuj

Polska potrzebuje inwestycji w petrochemię

Polska potrzebuje inwestycji w petrochemię
O problemach polskiej chemii, roli państwa we wspieraniu branży i potrzebie inwestycji w sektor petrochemiczny rozmawiamy z Tomaszem Zielińskim, Prezesem Zarządu Polskiej Izby Przemysłu Chemicznego.

Które z problemów polskiej chemii są, Pańskim zdaniem, najbardziej palące?
Polski sektor chemiczny posiada dzisiaj wymiar europejski, a nawet - światowy. Dlatego te największe problemy mają znacznie szerszy wymiar. W zasadzie główne problemy, które mogłyby go dotknąć w zakresie rozwojowym, to otwieranie się rynku europejskiego oraz zagrożenia eksportowe, wynikające między innymi z rozwoju produktów bazujących na gazie łupkowym.

Problemem jest także legislacja prowadzona przez Unię Europejską w zakresie polityki klimatycznej. Jak wiadomo, polityka klimatyczna wywiera na chemię istotny wpływ zarówno rozwojowy, jak i kosztowy.

Istotnym problemem jest także dostępność do bazy surowcowej. Oczywiście, w Polsce kwestią podstawową jest gaz ziemny, jako podstawowy surowiec dla przemysłu chemicznego. Prawdziwą bolączką są jego wysokie ceny oraz trudna dostępność do złóż, nie tylko w Europie, ale i na świecie, czyli w skrócie ich brak.

To wszystko są jednak zjawiska, z którymi chemia jakoś sobie radzi. Biorąc nawet pod uwagę zjawiska klimatyczne, środowiskowe i legislacyjne, nasze firmy mają na tyle dobrą kondycję, że są w stanie sprostać regulacjom i działają bardzo dobrze.

Ale nowe zagrożenia wciąż czyhają. W dalszym ciągu nie wiemy dokładnie, co się zdarzy w sprawie ceł na produkty z Rosji czy umową o wolnym handlu z USA i Kanadą. Nie wiemy, jakie będą tego faktyczne skutki dla Europy oraz jak może to wpłynąć na pozycję eksportową naszych spółek.

Co z problemem innowacyjności? W tej kategorii Polska znajduje się w ogonie Europy.
Problem innowacyjności w Polsce jest właściwie problemem odwiecznym. I oczywiście jest to w pewnym sensie bolączka, bo bez innowacyjności nie ma rozwoju, a nie ma innowacyjności bez podejmowania ryzyka.

Natomiast biorąc pod uwagę zagrożenia stojące przed polską chemią - czyli np. kwestie surowców, dywersyfikacji działalności, kosztów z tym związanych, legislacji itd. - to tak naprawdę innowacyjność schodzi do drugiego szeregu. Firmy nie tyle nie są skłonne do podejmowania ryzyka, co raczej podchodzą bardziej oszczędnościowo do polityki innowacyjnej i działalności R&D. To oczywiście jest duży problem, bo widzimy, że przez to działania proinnowacyjne są znacznie osłabione.