Autor: Krzysztof Wiśniewski, prezes zarządu Eurocast
Idea była logiczna i zgodna z europejskim kierunkiem zmian. Rozszerzona Odpowiedzialność Producenta miała wziąć na siebie realne koszty zagospodarowania opakowań, a system kaucyjny – zapewnić wysokiej jakości zbiórkę wybranych frakcji. W teorii oba mechanizmy miały wspólnie domykać Gospodarkę o Obiegu Zamkniętym. W praktyce w Polsce rozwijają się jako dwa osobne projekty, bez jasno określonych granic odpowiedzialności, bez jednego centrum decyzyjnego i – co najważniejsze – bez spójnego modelu finansowego. Problemem nie jest sama idea systemu kaucyjnego. Problemem jest marginalizacja roli ROP i próba budowania kaucji poza systemem odpowiedzialności producentów, zamiast w jego ramach.
ROP – fundament, nie dodatek
Rozszerzona Odpowiedzialność Producenta nie powinna być traktowana jako kolejny obowiązek administracyjny ani przyszły „dodatek” do systemu gospodarowania odpadami. To fundament całej architektury odpadowej, który przesądza o tym, kto ponosi koszty funkcjonowania systemu, kto nimi zarządza oraz kto realnie odpowiada za osiąganie poziomów recyklingu wymaganych przez prawo unijne. W dobrze zaprojektowanych systemach europejskich ROP w sposób jednoznaczny przypisuje odpowiedzialność finansową producentom, stabilizuje strumienie surowca trafiające do recyklerów, bilansuje koszty ponoszone przez gminy, a system kaucyjny stanowi jedno z narzędzi realizacji celów ROP, a nie autonomiczny, konkurencyjny mechanizm.
W Polsce ten porządek został jednak odwrócony. System kaucyjny projektowany jest jako odrębna, kosztowna infrastruktura logistyczna i finansowa, podczas gdy ROP wciąż pozostaje niedookreślony zarówno pod względem zakresu odpowiedzialności, jak i mechanizmów finansowania. W efekcie powstaje chaos kompetencyjny i finansowy, w którym nie jest jasne, kto odpowiada za konkretne strumienie odpadów, kto je raportuje i kto ponosi rzeczywiste koszty ich zagospodarowania. Skutki tego braku spójności są już dziś widoczne – rośnie niepewność po stronie producentów, gmin i recyklerów, a koszty systemowe zamiast być racjonalnie zarządzane, zaczynają kumulować się i przenosić dalej w łańcuchu wartości, ostatecznie obciążając konsumentów.
Rozmyta odpowiedzialność = rozmyte koszty
Brak jasnego podziału ról między systemem kaucyjnym a Rozszerzoną Odpowiedzialnością Producenta prowadzi do szeregu fundamentalnych pytań, na które wciąż nie ma jednoznacznych odpowiedzi. Nie wiadomo, kto powinien raportować rzeczywiste poziomy recyklingu, kto faktycznie ponosi koszt zagospodarowania poszczególnych frakcji odpadów, kto ma prawo zaliczać dany strumień surowca do realizacji celów unijnych ani – co najważniejsze – kto płaci w sytuacji, gdy system przestaje się bilansować. Taka niejasność kompetencyjna przekłada się bezpośrednio na niepewność finansową po stronie wszystkich uczestników rynku.
Z perspektywy gospodarczej oznacza to przede wszystkim realne ryzyko podwójnego finansowania tych samych strumieni odpadów. Producenci już dziś ponoszą wysokie koszty związane z budową, obsługą i utrzymaniem systemu kaucyjnego, a jednocześnie przygotowywani są na wdrożenie pełnoskalowego ROP, który również będzie wymagał finansowania zbiórki, sortowania i recyklingu opakowań. Bez spójnego połączenia tych mechanizmów w jeden, logiczny system, koszty te nie zostaną zredukowane ani zoptymalizowane. Zamiast tego będą stopniowo przesuwane w dół łańcucha wartości – od producentów, przez handel i samorządy, aż po konsumentów, którzy finalnie zapłacą za brak spójnej architektury regulacyjnej wyższą ceną produktów i rosnącymi opłatami za gospodarowanie odpadami.
Utrata wartości w systemie komunalnym
Z perspektywy recyklerów i przetwórców istotny jest jeszcze jeden aspekt – wartość surowca. PET, aluminium czy szkło były dotychczas najbardziej wartościowymi frakcjami w systemach gminnych. Ich sprzedaż pozwalała częściowo równoważyć koszty zagospodarowania frakcji problemowych i niskiej jakości.
Przeniesienie tych materiałów do systemu kaucyjnego:
- odbiera gminom najbardziej „płynne” finansowo surowce,
- pozostawia je z frakcjami droższymi i trudniejszymi w zagospodarowaniu,
- pogarsza jakość wsadu trafiającego do instalacji sortujących.
Bez silnego, centralnego ROP, który rekompensowałby gminom utratę wartości surowcowej, system komunalny staje się coraz droższy – mimo że teoretycznie odpadów powinno być mniej. Efekt? Wyższe opłaty dla mieszkańców i rosnące napięcia finansowe w samorządach.
Krzysztof Wiśniewski, prezes zarządu Eurocast
Recyklerzy potrzebują stabilności, nie niepewności
Dla firm takich jak Eurocast kluczowe znaczenie ma stabilny, przewidywalny strumień surowca oraz jasne reguły gry. Inwestycje w recykling są kapitałochłonne i długoterminowe. W warunkach niepewności regulacyjnej ryzyko jest wliczane w ceny, a część inwestycji zostaje wstrzymana.
System ROP powinien być narzędziem stabilizacji rynku:
- gwarantować ciągłość strumieni materiałowych,
- jasno określać odpowiedzialność finansową,
- umożliwiać planowanie inwestycji w moce recyklingowe.
Bez tego zarówno recyklerzy, jak i producenci działają w trybie defensywnym, a koszty całego systemu rosną.
Jedna konstrukcja, nie dwa równoległe projekty
Bez jednego centrum decyzyjnego oraz bez spójnego zarządzania strumieniami materiałowymi i finansowymi oba rozwiązania – system kaucyjny i Rozszerzona Odpowiedzialność Producenta – tracą swoją efektywność i przestają realizować cele, dla których zostały powołane. Zamiast się uzupełniać, zaczynają funkcjonować równolegle, generując dodatkowe koszty, niepewność regulacyjną i konflikty kompetencyjne. Jeśli celem ma być realna Gospodarka o Obiegu Zamkniętym, a nie jedynie formalne spełnienie unijnych wymogów sprawozdawczych, konieczne jest zaprojektowanie ROP jako nadrzędnego, integrującego systemu, w ramach którego system kaucyjny będzie jednym z narzędzi realizacji celów środowiskowych. Kluczowe jest także jasne i jednoznaczne przypisanie odpowiedzialności oraz kosztów poszczególnym uczestnikom rynku, a przede wszystkim wyeliminowanie ryzyka podwójnego finansowania tych samych strumieni odpadów.
W przeciwnym razie efekt domina będzie nieunikniony. Niespójności systemowe przełożą się na rosnące koszty operacyjne, zahamowanie inwestycji w recykling i dalsze przerzucanie obciążeń finansowych w dół łańcucha wartości. Ostatecznie konsekwencje tych błędów odczują nie tylko producenci i samorządy, lecz przede wszystkim konsumenci, którzy zapłacą za brak spójnej wizji wyższymi cenami produktów oraz rosnącymi opłatami za gospodarowanie odpadami.