Branża foliowa w dobie COVID-19

Branża foliowa w dobie COVID-19…

Zakład Produkcji Folii Efekt Plus jest polskim producentem folii stretch. Firma posiada dwa zakłady produkcyjne. Pierwszy z nich znajduje się na terenie Parku Naukowo-Technologicznego Aeropolis umiejscowionego w Specjalnej Strefie Ekonomicznej w Głogowie Małopolskim niedaleko Rzeszowa. Drugi zakład mieści się w Parku Naukowo-Technologicznym w Strefie Ekonomicznej Rzeszów-Dworzysko. Park maszynowy firmy jest wyposażony w 6 linii produkcyjnych, z czego jedna z nich to pierwsza na świecie, 6-metrowa linia do produkcji folii stretch o wydajności 40 000 ton rocznie. Na chwilę obecną moce produkcyjne zakładu wynoszą około 145 000 ton rocznie.

O obecnej sytuacji na rynku folii rozmawiamy z panią Anną Radoń-Cholewą, dyrektorem zarządzającym Zakładu Produkcji Folii Efekt Plus.

Każda z firm musiała w trakcie epidemii wprowadzić zaostrzone zasady bezpieczeństwa. Z pewnością podobnie postąpiło również państwa przedsiębiorstwo. Czy dla waszej firmy była to okazja do realizacji nowych pomysłów?

Nasza firma, mając na względzie zdrowie swoich pracowników, jeszcze przed oficjalnym ogłoszeniem pandemii wprowadziła pewien system bezpieczeństwa pracy. Oczywiście po zarządzeniu przez rząd obostrzeń i rygorów sanitarnych my również się do nich zastosowaliśmy, w tym m.in. całkowicie zakazując wejść osób postronnych na teren zakładu, zarówno naszych klientów jak i dostawców. Kierowcy obsługujący transporty musieli się dostosować do naszych wytycznych, czyli bezwzględnego noszenia maseczek, a także używania środków dezynfekujących i rękawiczek. Wszyscy nasi pracownicy zostali wyposażeni w środki ochronne.

Do osób najbardziej narażonych w firmie należeli pracownicy obsługujący magazyny, dlatego zapewniliśmy im szczególne środki ostrożności. Mieliśmy ten komfort w firmie, że mogliśmy sobie pozwolić na pracę przy zachowaniu bezpiecznej odległości 2 metrów pomiędzy ludźmi. 

Muszę przyznać, że sytuacja w jakiej się znaleźliśmy zaskoczyła wszystkich i była nieprzewidywalna; nikt nie wiedział, jakie dalsze skutki może nieść ze sobą pandemia i czego możemy się w przyszłości spodziewać.

Co wymusiła na nas sytuacja związana z pandemią koronawirusa? Musieliśmy wprowadzić dostosowane do nowej sytuacji rozwiązania w zakresie zarządzania i logistyki. Zmieniliśmy system wysyłek i dostaw w zakładzie, co związane było z zamknięciem granic państwowych. Modyfikacji uległy też sposoby komunikacji z klientami i dostawcami; oczywiście kontakty bezpośrednie, wizyty u klientów i wszelkie inne wyjazdy służbowe zostały zawieszone.

Jaki wpływ na branżę miała w pani ocenie epidemia i jakie w rezultacie mogą być jej długofalowe konsekwencje?

Wydaje mi się, że rynek opakowań jako gałąź przemysłu ucierpiał najmniej, chociażby w porównaniu z takimi sektorami jak przemysł motoryzacyjny czy lotniczy. Oczywiście zmniejszony popyt w innych branżach, zwłaszcza tych które musiały poddać się przymusowym przestojom, dał się odczuć również w sektorze opakowaniowym. Zauważalny był spadek zamówień, chociaż może nie tak drastyczny jak w innych dziedzinach przemysłu. Obecnie, po odmrożeniu gospodarki, sytuacja uległa znacznej poprawie. Muszę tu dodać, że nasza firma nie miała ani jednego dnia przestoju, a nasi pracownicy wykonywali swoje obowiązki normalnie; nie było również potrzeby skorzystania z opcji pracy zdalnej.

Jeśli chodzi o efekty długofalowe, liczymy się z poważnymi konsekwencjami dla naszej gospodarki. Szacujemy, że może ona nie powrócić do stanu sprzed epidemii przez co najmniej dwa lata. Liczymy oczywiście że ta sytuacja się już nie powtórzy, ponieważ wtedy skutki byłyby po prostu katastrofalne.