Drukuj

Polska branża tworzyw musi zwiększyć nakłady na badania i rozwój

Co należałoby zrobić, aby sytuacja się zmieniła, czyli abyśmy pod względem innowacyjności znaleźli się bliżej centrum niż peryferii?

Sądzę, że proces "zbliżania się do centrum" już się rozpoczął. Warto pamiętać, iż w skali całej polskiej gospodarki obserwujemy od kilku lat systematyczny wzrost nakładów na B&R, więc powoli zaczynamy nadrabiać zapóźnienia z ubiegłych lat. Coraz częściej słyszy się o kolejnych nowych centrach badawczo-rozwojowych budowanych w Polsce, a przoduje tu przemysł samochodowy. Ten sektor dobrze wykorzystuje atuty polskiej gospodarki, m.in. obecność świetnej kadry inżynierskiej. Podobną tendencję obserwuje się w przemyśle tworzyw sztucznych i to nie tylko przy rozbudowywaniu mocy produkcyjnych oraz wdrażaniu nowych technologii, ale także przy produkcji prostych detali, jak np. części do lodówki. Także i te produkty podlegają prawom rynku i muszą stawać się coraz bardziej konkurencyjne, dzięki zastosowaniu nowatorskich rozwiązań.

Zapewne jedną z barier w prowadzeniu badań jest brak pieniędzy. Można by się spodziewać, że fundusze unijne będą tu pomocne. W poprzedniej perspektywie finansowej uzyskaliśmy już spore fundusze, ale czy nie zostały one trochę przejedzone?

W poprzedniej perspektywie finansowej UE polski przemysł tworzyw sztucznych zainwestował w rozwiązania innowacyjne w ramach programu POIG ok. 2 mld złotych, z czego można przyjąć, że połowę stanowiło dofinansowanie. W większości środki te zostały wydane na zakup maszyn do przetwórstwa, a kwoty na B&R i stanowiły mały udział w strukturze wydatków. W nowej perspektywie finansowej dofinansowanie będzie przyznawane projektom inicjowanym przez przemysł, co powinno bardziej odpowiadać rzeczywistemu zapotrzebowaniu przemysłu na nowy wyrób czy nową usługę. Tak więc, inicjatywa wystąpienia o dofinansowanie projektów innowacyjnych musi pochodzić z przemysłu, który będzie musiał znaleźć odpowiednich partnerów ze sfery nauki. Wymusza to niejako większą efektywność projektów celowych, ponieważ ciężar odpowiedzialności za projekt będzie leżał na przedsiębiorcy. Poza tym oczywiście będzie on musiał zainwestować własne pieniądze jako wkład własny.

Czy w Pana opinii firmy są zainteresowane nową perspektywą finansowania i czy rzeczywiście kładą nacisk na innowacyjność?

Proszę pamiętać, że uruchomiono dopiero małą część konkursów. Z jednej strony widzimy zainteresowanie naukowców, którzy obecnie zostali postawieni w nieco innej sytuacji – nie będą teraz aktywnymi inicjatorami projektów, lecz muszą zabiegać o włączenie do projektów przemysłowych. Myślę, że ponad 80 mld złotych, które zostały przewidziane w funduszu spójności, zostaną dobrze spożytkowane, także w ramach projektów angażujących branżę tworzyw sztucznych.