https://www.plastech.pl/wiadomosci/rozmowa-z-jolanta-frankiewicz-dyrektor-firmy-master-colors-2727 · 08.09.2026

Rozmowa z Jolantą Frankiewicz, dyrektor firmy Master Colors

2009-06-01
Rozmowa z Jolantą Frankiewicz, dyrektor firmy Master Colors

Firma Master Colors z Wrocławia była jednym z wystawców na zakończonych w ubiegłym tygodniu targach Plastpol. Podczas wystawy pokazywała urządzenia peryferyjne dla przetwórstwa tworzyw sztucznych. Prezentujemy rozmowę ze stojącą na jej czele Jolantą Frankiewicz.

Poprosiłbym o krótką charakterystykę spółki Master Colors.
Master Colors od pięciu lat zajmuje się reprezentowaniem w Polsce czołowych zagranicznych firm produkujących peryferia do przetwórstwa tworzyw sztucznych. W naszej ofercie znaleźć można termoregulatory i chillery firmy Single, młyny firmy Cumberland, separatory i transportery taśmowe firmy Schuma, systemy recyklingowe firmy Pallmann, osuszacze powietrza Eisbar, projektowanie i wykonywanie form wtryskowych firmy Sauer, barwniki i masterbacze spółki Deifel, a także systemy zmiany form oraz złącza EAS.

Firma istnieje od 2004 r. W jaki sposób doszło do jej powstania?
To był pomysł mojego męża oraz naszego wspólnego przyjaciela. Ja początkowo miałam użyczyć jedynie swojego nazwiska, nie angażując się w bezpośrednie kierowanie spółką. Potem jednak okazało się, że czeka mnie nie tylko udostępnienie nazwiska, ale też konieczność zajęcia się firmą.
No i z kobiety, która wyszła niejako z kuchni i obowiązków rodzinnych stałam się pełnoprawnym właścicielem firmy i to w świecie mężczyzn. A to jest już dla kobiety ciężki temat.

Nowa rola przypadła do gustu?
Początkowo nie, ale z upływem czasu coraz bardziej się do niej przekonywałam i teraz muszę powiedzieć, że sprawia mi to już bardzo dużo przyjemności. Są nowe wyzwania, dzieje się wiele ciekawego, więc z pewnością nie mogę narzekać.

Master Colors jest przedstawicielem wielu niemieckiech firm. Jak dochodziło do nawiązywania tych kontaktów?
Pomysł na tę współpracę powstał dlatego, że operuję językiem niemieckim. Zapytaliśmy po prostu tamtejsze firmy, czy interesuje je nasz kraj jako miejsce do robienia przez nie interesów. Oczywiście odpowiedź była twierdząca. Innymi słowy, postanowiłam po prostu przejechać Niemcy i zapytać działające tam firmy o możliwość współpracy. Zaryzykowała jedna spółka, potem druga, no i w ten sposób wszystko się zaczęło. Teraz już jesteśmy w takiej sytuacji, że to firmy niemieckie proszą nas o współpracę, a ja mam ten komfort, że mogę powiedzieć tak lub nie.

Jakie były początki z niemieckimi partnerami?
Niełatwe. Moi pracownicy zawsze powtarzają, że jesteśmy wystawiani na próbę. Żeby to lepiej zobrazować spytam, czy spotkał się pan z popularnym straszeniem niegrzecznych dzieci cyganem?

Zdarzało się dawno, dawno temu.
No właśnie. Dla Niemców Polska może nie jest cyganem, bo to byłoby obraźliwe, ale w ich stosunku do nas jest pewien rodzaj niepewności. W kontaktach z Polakami towarzyszy im często niepokój i brak zaufania.

I teraz proszę sobie wyobrazić, że przychodzi do nich kobieta, która porozumiewa się językiem niemieckim z innym akcentem, a w dodatku ma niewiele do zaoferowania i chce współpracować. Co więcej nie ma pojęcia o technologiach, musi stworzyć rynek, odpowiednie zaplecze technologiczne.

W takiej sytuacji trudno rozmawia się o wspólnych planach. Firmy, z którymi się spotykałam miały różne doświadczenia z polskimi kontrahentami. Nie zawsze im się udawało, były nawet oszukiwane. Kiedy zatem ja się z nimi kontaktowałam, to byli, co naturalne, nieufni.

Dlatego zawsze powtarzałam, byśmy zrobili trzymiesięczny projekt, by mnie wzięli pod lupę, sprawdzili, zorientowali się na ile mogą mi zaufać. Jednocześnie miałam dla nich gotowe propozycję i zapewnienie o osobistej uczciwości i tym, że będę starała się na polskim rynku dobrze prezentować ich produkty. No i zaryzykowali. Może dlatego, że kobietom trudniej się odmawia.

Proszę się teraz nieco pochwalić i powiedzieć z czego firma Master Colors jest najbardziej w naszym kraju znana?
Może trudno w to uwierzyć, ale z uczciwości i dotrzymywania danego słowa. Mamy taką politykę działania, że ważniejsza jest dla nas długoletnia współpraca z klientem niż szybkie dorobienie się na nim. Nawet jeśli wiemy, że nie możemy mu czegoś sprzedać w danej chwili, to utrzymujemy dalszy kontakt.

Rok temu przeżyłam dużą przyjemność, bo skontaktowała się z nami firma, która będzie malowała naszymi barwnikami siedzenia na nowo powstających stadionach. Osoby z tej firmy przyznały, że słyszały dużo dobrego na nasz temat, stąd ten kontakt i chęć współpracy. I właśnie z tego jak nas się postrzega mogę być najbardziej dumna.

Wydawałoby się, że uczciwość to oczywista rzecz w biznesie, a jednak tak jak Pani przyznaje może stać się znakiem rozpoznawczym firmy.
Proszę mi wierzyć, że w naszej mentalności i realiach, droga na której klient zdobędzie zaufanie do firmy jest bardzo długa. Dlatego wcale nie jest to takie oczywiste.

Dla przykładu w Niemczech mnóstwo interesów robi się na słowo. I my już nauczyliśmy wielu naszych odbiorców takiego samego postępowania, tego że nam można spokojnie zaufać i nie obawiać się o losy wzajemnej współpracy.

Ilu klientów ma w tej chwili firma Master Colors?
Jeszcze niedawno było to 800 klientów, w tej chwili liczba jest nieco mniejsza i wynosi 600.

To efekt kryzysu czy zdecydowały inne czynniki?
Powiedziałabym, że niektóre firmy znalazły po prostu innych dostawców. My jesteśmy bowiem drogą firmą. Niemniej jednak mentalność zaczyna się zmieniać i również nasi krajowi odbiorcy dostrzegają zasadę, że warto kupować droższe, ale i lepsze produkty, bo będzie z nich można dłużej korzystać. My nie konkurujemy ceną, ale jakością. Trzeba też sobie jasno powiedzieć, że w naszej branży jest rzeczą całkowicie niemożliwą kupić cokolwiek dobrego za niewielkie pieniądze. Jakość po prostu kosztuje.

Wszyscy mówią o kryzysie. Widać kryzys z perspektywy Pani firmy?
Szczerze mówiąc to nie widać.

To znaczy, że jesteśmy w dobrej sytuacji?
Aktualnie jesteśmy w bardzo dobrym położeniu, kryzys w Polsce praktycznie się nie zaczął. Niemcy są już nim bardzo dotknięci, ale nie my. Oczywiście sytuacja może się zmienić. Klienci, z którymi mamy do czynienia, nie finalizują takich zakupów jak choćby rok temu. Nie dlatego jednak, że nie mają pieniędzy, ale dlatego, że czekają, obserwują rynek.

Nie zapominajmy jednak, że mamy bardzo dużo unijnych pieniędzy, które trzeba wykorzystać. Polska jest z tego powodu bardzo interesująca dla zachodnich rynków. Unijne fundusze, jakie mamy do dyspozycji, pozwalają na prowadzenie inwestycji w kraju. Dlatego nie odczuwamy w Polsce kryzysu.

Gdyby jednak Master Colors powstał rok lub dwa lata temu, to z pewnością obecna sytuacja dałaby mu się we znaki. Ale ponieważ jesteśmy na rynku już kilka lat, to staliśmy się znani. I tym samym firmy mające unijne pieniądze na inwestycje zwracają się z kupnem do nas.

Jak Pani porówna tegoroczny Plastpol z ubiegłorocznymi edycjami?
Jest zdecydowanie skromniej. To widać na pierwszy rzut oka.

A jest w Polsce miejsce na trzy imprezy targowe dla sektora tworzyw sztucznych? Bo przecież oprócz Plastpolu są jeszcze targi w Sosnowcu i Poznaniu, w których Master Colors w lutym uczestniczył.
Nie ma absolutnie miejsca na tyle wystaw. W przyszłości musi zostać jedna. Nie dlatego, że finansowo nie można sobie na to pozwolić, ale po prostu brakuje sił na obsługę trzech targów. Dla sprzedawców pogodzenie tylu imprez to zdecydowanie za dużo.

Do Plastpolu nasze przygotowania trwały cztery miesiące. A to oznacza, że umyka wiele innych terminów. Jeśli w przyszłości poznańska Epla dojdzie do takiej potęgi jak Plastpol, no a przecież ma pewnie takie plany, to nie starczy wystawcom czasu na bycie na jednych i drugich targach. I nie chodzi mi o pieniądze, bo te zawsze mogą się znaleźć, to nie jest problem jeśli idzie o targi. Problem dotyczy zwyczajnie czasu, który trzeba zainwestować w pokazanie się na wystawie.

Jaka przyszłość rysuje się przed Master Colors?
Nie trzymamy się kurczowo jednego produktu. Najważniejszy jest klient. Jeśli rynek za sprawą klienta rozwinie się w jakimś kierunku, to się dostosujemy. Od dwóch lat jesteśmy mocno skupieni na recyklingu. Wiele wskazuje na to, że w przyszłości będzie to kierunek odgrywający jeszcze większą role niż w tej chwili.

Dziękujemy za rozmowę.


Czytaj więcej:
Rynek 1398
Wywiad 301

Centralne systemy podawania, dozowania oraz suszenia tworzyw, linie do ekstruzji i recyklingu poliestrów, pigmenty i masterbatche, systemy mocowania form, złącza, termostaty wodne i olejowe

Polska

Plastpol 2009

XIII Międzynarodowe Targi Przetwórstwa Tworzyw Sztucznych Plastpol

Polska, Kielce 26.05 - 29.05.2009