Drukuj

Wizerunek branży tworzyw sztucznych - debata

O podobnym programie szkolnym prowadzonym w naszym kraju, choć na lokalną skalę, opowiadał też Dick Stolwijk, gdyż to BasellOrlen realizuje taką kampanię. Wielu przyklasnęło takim działaniom, upatrując szansy w upowszechnieniu odpowiednich zachowań poprzez aktywność edukacyjną. Padały nawet głosy o ekologicznych wojownikach, którzy już dawno dotarli do szkół, dlatego konieczny jest odpór i zajęcia pokazujące zalety tworzyw.

Padł argument, że w Niemczech pozytywne skojarzenia z tworzywami ma 77 proc. ludzi, a w Polsce tylko 49 proc.

- W Niemczech te skojarzenia są pozytywne, bo jest duży udział tworzyw na mieszkańca. Tworzyw jest mnóstwo i ludzie dostrzegają ich zalety – stwierdził Tadeusz Nowicki. Po czym przedstawił swoją propozycję odnośnie lepszego zagospodarowywania polimerów.

- Społeczeństwa są wrażliwe na motywacje finansowe. Gdy spojrzymy na odzysk tworzyw, to widzimy, że jeśli będzie on należycie funkcjonował, to wówczas torebki z tworzyw nie będą wisieć na drzewach, a butelki zaśmiecać wód i lasów. W Niemczech odzysk butelek PET to 96 proc., w Polsce tylko 27 proc. Trzeba wprowadzić takie prawo, gdzie ten odzysk będzie opłacalny. Państwa z systemem kaucyjnym na butelki mają wysoki odzysk i dobry wizerunek branży tworzywowej. Śmiecą ludzie, a nie tworzywa, więc trzeba stwarzać warunki, by unikali niepożądanych zachowań. Niech prawo wspiera dobre postawy – przekonywał Tadeusz Nowicki.


Temat podchwycił Jerzy Majchrzak: - To może za 20 pustych butelek PET, należałoby dawać jedną pełną. Za 10 kg zebranych tworzyw można byłoby otrzymywać jakąś sumę pieniędzy. To lepsze niż ciągłe opowiadanie, co skądinąd właśnie robimy, o tym, jakie to tworzywa są dobre.

Tyle tylko, że w tym momencie, na co też zwrócono uwagę, problemem staje się budowa odpowiedniego systemu zbiórki. Ktoś musi odpady zebrać, ktoś przewieźć i ktoś odebrać. A tego systemu wciąż nie ma i nie ma też zgody odnośnie tego, jak miałby być finansowany.

Zwracano też uwagę na realną słabość branży. W przemyśle tworzyw pracuje w Polsce kilkaset tysięcy osób. Działa ponad 7 tys. firm przetwórczych. I zdaniem dyskutantów mają one obowiązek poprawiania obrazu branży, bo jest to w ich interesie. Jeśli tego nie uczynią, to sytuacje jak choćby z producentami foliowych torebek będą się powtarzać. A na tym przykładzie, w ocenie wielu, idealnie widać jak branża została ograna. Wielkie sieci handlowe wprowadziły płatne torebki i tak wykorzystały hasła ekologiczne, że dzisiaj na nich zarabiają.

- Problem polskiego przetwórstwa to rozdrobnienie – przekonywali słuchający debaty. - Do stowarzyszenia Koeko, które miało być reprezentantem producentów foliówek, zaproszono 300 firm. Na początek aktywnie działało 30, a po pewnym czasie już tylko 15. Reszty to nie obchodziło. Po trzech latach inicjatywa upadła, bo nie było np. pieniędzy na prawników, kampanie medialne. A potem branża się dziwi, że istnieje niesprzyjające jej prawo. Ale skoro nie potrafi się zorganizować, to jak ma być inaczej? – mówił jeden z gości.