Człowiek jest ważniejszy niż maszyna

Człowiek jest ważniejszy niż…

Rozmowa z Bogdanem Zabrzewskim, prezesem Wittmann Battenfeld Polska

W zeszłym roku minęło 30 lat Pana pracy dla Battenfelda - to wyjątkowy jubileusz. Jak z perspektywy trzech dekad ocenia Pan zmiany, jakie zaszły w sposobie prowadzenia biznesu - w relacjach z klientami, podejściu do technologii i komunikacji?

Tak, zaczynam spoglądać trochę w tył i to rzeczywiście już 30 lat. Co ciekawe, firmy, którym dostarczyłem pierwsze wtryskarki, nadal istnieją i nadal są naszymi klientami.
Wielu moich byłych partnerów jest już na emeryturze. Pracuję teraz często z ich synami lub córkami.

Zmieniła się komunikacja i relacje międzyludzkie, ze szczególnym podkreśleniem tempa tych zmian w ostatnich latach. Okres COVID zmienił nastawienie ludzi do spotkań osobistych, wprowadził zwyczaj spotykania się on-line. Sam lubię korzystać ze spotkań on-line, bo pozwalają one na szybkie omówienie tematów i łatwo łączą osoby przebywające w różnych miejscach. Chętnie korzystam z tej formy komunikacji z osobami, które znam, wiem, jakie mają wymagania i którym nie muszę się przedstawiać.

Nie wierzę natomiast w to, że można z obcą firmą, z obcą osobą zbudować poprawne relacje biznesowe i skutecznie przedstawić swoje produkty, korzystając tylko ze spotkań w Internecie.

Czy w tym czasie były momenty, które szczególnie zapadły Panu w pamięć – przełomowe projekty, decyzje lub wydarzenia, które wpłynęły na rozwój firmy w Polsce?

Pewnie takich momentów było dużo, ale ponieważ pracuję w myśl zasady: znajdź rozwiązanie, załatw temat i zapomnij, nie staram się specjalnie odnotowywać tych sytuacji. Wierzę, że to, co najlepsze, jest nadal przed nami. Liczy się to, co robimy dziś – i czy z wykonywanej pracy jesteśmy zadowoleni. Przeżyciem było, gdy podpisałem pierwszy kontrakt, w którym sprzedałem jednorazowo 10 maszyn. To było tak samo ważne jak później, gdy podpisywałem umowę na 50 wtryskarek. Wiele zrealizowanych projektów dawało mi radość nie dzięki wynikom ekonomicznym, ale dzięki temu, jakie aplikacje uruchamialiśmy i jakie technologie wprowadzaliśmy. Dla mnie ten rodzaj sukcesu był chyba ważniejszy, bo pozwalał mi się rozwijać technicznie.

Nadal najbardziej lubię, kiedy mogę skupić się na projekcie i opracować go od strony technicznej.

W naszym ostatnim wywiadzie w 2021 roku mówił Pan, że Polska jest jednym z filarów Wittmann Group. Dziś firma działa już w nowej siedzibie w Krze Dużym pod Radziejowicami. Jaką rolę pełni obecnie polski oddział w strukturze koncernu i jakie znaczenie ma ta inwestycja dla dalszego rozwoju działalności Wittmann Battenfeld w Polsce?

Polska jest, była i – mam nadzieję – że będzie ciekawym i istotnym rynkiem. Dlatego pozycja naszego kraju jest doceniana w Grupie Wittmann. My także dbamy o to, by firma Wittmann była w należyty sposób reprezentowana w Polsce.

Wybudowanie nowej siedziby zawsze było moim marzeniem, ale nie dlatego, by mieć ładny gabinet, lecz dlatego, by mieć dobrze wyposażone laboratorium, ładną salę treningową i dużą powierzchnię magazynową. Chodziło o to, by móc spotkać się z naszymi Klientami w dobrych warunkach i zaprezentować im nasze maszyny oraz urządzenia.

W nowym budynku jesteśmy od lipca, ale nadal jeszcze budujemy właściwe laboratorium. Goście, którzy nas odwiedzili, reagowali śmiechem na tabliczkę na drzwiach prowadzących do laboratorium. Jest na niej napisane „Sala zabaw” – i nie jest to pomyłka. Nas cieszy to, że mamy gości, że możemy zrobić dla nich prezentacje, wspólnie omówić ich projekty i zastanowić się nad optymalnym rozwiązaniem.

Nowa siedziba była nam potrzebna, by móc realizować normalne działania – była to konieczność, by firma mogła się dalej rozwijać. Teraz mamy warunki: możemy swoim Partnerom zaoferować szkolenia, prezentacje, próby. Cieszę się, że po tylu latach udało się nam wybudować ten obiekt i troszczę się, by dobrze go wykorzystać w przyszłości.


Bogdan Zabrzewski, prezes Wittmann Battenfeld Polska
Bogdan Zabrzewski, prezes Wittmann Battenfeld Polska

Europejska, a szczególnie polska branża przetwórstwa tworzyw sztucznych stoi dziś przed licznymi wyzwaniami - rosnącymi wymaganiami środowiskowymi, presją kosztową. Jak w tej zmieniającej się rzeczywistości odnajdują się klienci Wittmann Battenfeld Polska i w jaki sposób firma wspiera ich w dostosowywaniu się do nowych warunków rynkowych?

Rzeczywiście, nasi klienci często zmuszani są do rozwiązywania trudnych zadań, których sami sobie nie postawili. Zmiany w regulacjach, które ich dotyczą, wchodzą w życie często pomimo braku odpowiednich rozwiązań technologicznych. Tak było na przykład przy wprowadzaniu zakazu produkcji sztućców jednorazowych – były obostrzenia, a nie było materiału, który mógłby w prosty sposób zastąpić dotychczas stosowane w tych aplikacjach tworzywa.

Wittmann stara się być bardzo mocno na bieżąco, a często swoimi działaniami wyprzedzamy potrzeby rynku. Tak było, gdy jako pierwsza firma zaoferowaliśmy pełną integrację urządzeń peryferyjnych z wtryskarką, wprowadzając platformę Wittmann 4.0. Gdy weszła norma EUROMAP 60 określająca zużycie energii dla wtryskarek, byliśmy pierwszą firmą, która dokonała pomiarów wszystkich naszych maszyn, a uzyskane informacje wprowadziła do danych podawanych w prospektach.

Konsekwentnie rozwijamy napędy naszych maszyn, dążąc do zapewnienia ich użytkownikom jak najniższych kosztów eksploatacji. Pracujemy nad rozwiązaniami AI w zakresie wsparcia technologów, pracowników obsługi i utrzymania ruchu. Jako jedna z pierwszych firm wprowadziliśmy możliwość samodzielnej korekty parametrów procesu przez układ sterowania wtryskarki – daliśmy maszynie wolną rękę w zakresie zmian parametrów procesowych. Jako pierwsza i jedyna firma stworzyliśmy wtryskarki pracujące w oparciu o prąd stały, które mogą być zasilane z instalacji fotowoltaicznych. Wittmann jest liderem zmian i stara się nie tylko odpowiadać na potrzeby użytkowników maszyn, ale także ich inspirować.

Reportaże

Forum